piątek, 28 lutego 2014

[Dreams] Rozdział XIV

Komentarze mile widziane ^^

-------------------------------------------------


- Może zostaniesz na chwile?- Chłopak uśmiechnął się, po czym powiedział:
-Zobaczymy się jutro w szkole.
Zamykając drzwi złapałam wisiorek, który dostałam od niego.
„Ty już dawno wybrałaś jednego z nich”- powiedziałam do siebie. Po przyjściu do domu zobaczyłam, że Sunny smacznie śpi, więc wymęczona przeżyciami z całego dnia, dodatkowo z mocnym bólem głowy, wzięłam prysznic i poszłam spać.
                Z objęć Morfeusza wyrwała mnie Sunny pytając, czy chcę napić się kawy. Zeszłyśmy razem na dół, aby zjeść śniadanie.
-Ostatnio dużo się zdarzyło- zaczęła niepewnie- i dało mi to do myślenia. Miałam nadzieję, że się zmieni po tym, jak mu powiem, co do niego czuję - dziewczynie napłynęły łzy do oczu.
- Nie znacie tutaj powiedzenia: „Nadzieja matką głupich”?- odpaliłam.
- Masz rację. Od dziś wszystko się zmieni. Dziękuję.
- Za co?
- Za to, że jesteś.
Podziwiałam Sunny. Była silna a przez takie sytuacje jak ostatnia - stawała się coraz silniejsza. Wystarczyło jej dać wskazówki, i potrafiła to zmienić od zaraz. Otwarta na nowe propozycje, zmiany. Uparta w dążeniu do wyznaczonych przez siebie celów, mądra, a przy tym delikatna. Wiele dziewczyn chciałyby takimi być.
             Zaproponowałam Sunny, żeby pomieszkała ze mną przez jakichś czas. Obie byłyśmy same, więc nie stanowiło to większej różnicy, a w ten sposób czułybyśmy się bezpieczniej.
 Zelo czekał na nas przed domem. W trójkę poszliśmy do szkoły. Lekcje mijały dość szybko. Po skończonych zajęciach chłopak zabrał nas dużym, ciemnym autem na „niespodziankę, która na pewno poprawi nam humorki”. Gdy wysiadłyśmy z auta, naszym oczom ukazała się polana obsypana różnorodnymi kwiatami. Za nią rozciągał się las, który już od pierwszego wejrzenia wydawał się magiczny. Krył w sobie tajemnicę, którą nie chciał się podzielić z ludźmi. Był nim niezwykły wodospad. Chciałyśmy tutaj zostać- natychmiast zapomniałyśmy o wszystkich problemach. Zelo objął mnie od tyłu, oparł swoją głowę na mojej.
-Pięknie, prawda?- Wyszeptał po chwili.
- Jest… cudownie- powiedziałam zachwycona widokiem.
Staliśmy wpatrzeni w wodospad aż do zachodu słońca. Było jeszcze piękniej. Promienie słońca odbijały się od ściany wody tworząc małą tęczę nad mgłą. Piękno. Spokój. Harmonia.
              Musieliśmy wracać. Zelo całą drogę do samochodu trzymał mnie za rękę.
-Przyjedziemy tu jeszcze?- Spytała równie zachwycona Sunny.
-Bardzo chętnie- odpowiedział Zelo.
         Jeszcze przez długi czas po powrocie do domu rozpamiętywałyśmy tamto miejsce:
- A widziałaś to niebo? Jakby ktoś je spryskał bita śmietaną- cieszyłyśmy się jak dzieci.
            Około dwudziestej swoją obecnością zaszczyciło nas całe B.A.P z Yongguk'iem na czele. To była bardzo dobra okazja by Sunny zdobyła obiecane przeze mnie autografy całej szóstki. Lider razem z Jongup'em okupowali konsolę, Daehyun podziwiał dom, a zespołowa diva, Zelo i Youngjae pomagali nam w kuchni. Tak dokładniej, to wszyscy pomagali Himchan'owi. Gdy wpuściło się to stworzenie do kuchni, można było tylko obserwować lub podawać garnki i patelnie. Razem z Zelo zauważyliśmy, że Sunny dobrze dogadywała się z Youngjae.
-Ej! Misie kolorowe! Te zakochane, jak i te niezakochane. Chodźcie do nas!- Zawołał lider. Sunny z Youngjae opuścili kuchnię, za nimi ja i Zelo, a Himchan zawołał:
-Yah! A ja to co?!- Lepiej było nie go nie denerwować, dlatego lider pobiegł do kuchni i wniósł go do salonu na rękach. Na szczęście niczego nie rozlał ani nie upuścił. Wszyscy śmialiśmy się i wygłupialiśmy.
- A tak w ogóle, to jak dostaliście się tutaj niezauważeni przez fanów?- Spytała Sunny.
-Manager podwiózł nas prywatnym samochodem- odpowiedział jej Youngjae. Nagle wtrącił się lider:
- Ten dom jest tak świetny, że chętnie zostałbym tutaj do rana. Pozostała piątka przytaknęła mu.
- Nie wiem, czy was pomieszczę- rozglądnęłam się po salonie.
-Spokojnie, żartowałem- pokazał swój piękny gummy style.
- Dobra chłopaki, zbieramy się. Dziękujemy za miło spędzony czas.
- To ja dziękuję.
Każdy niechętnie się ubierał. Szczególnie Youngjae, ze względu na Sunny. Zelo zaciągnął mnie za ścianę i złożył na moich ustach lekki pocałunek, który z czasem przekształcił się w namiętny i szczery.
-Zelo! Zobaczysz się ze swoją żoną jutro w szkole. Wytrzymasz!- Zawołał lider
- Aish... kocham Cię!- po tych słowach cała szóstka wyszła. Wróciłyśmy z Sunny do salonu aby posprzątać po żarłokach. Moja ciekawość wzięła górę i zapytałam o rozmowę Sunny z wokalistą. Od tamtego dnia każdy kolejny niósł za sobą niespodziankę...

piątek, 21 lutego 2014

[Dreams] Rozdział XIII



             W gabinecie ściągnęła okulary. Miała dwie wielkie śliwy pod oczami i przeciętą brew.
-Od jak dawna cię bił?- Zapytał higienista.
-To było dosłownie dwa razy.
-Doliczając jeszcze dzisiejszy, to trzy- dziewczyna syknęła z bólu przez przyłożony opatrunek do rany.
 Popatrzyłam na zegar- 14.30. Himchan powiedział mi, że o 15.30 nagrywają teledysk.
-Zelo musisz iść. Za godzinę masz nagranie.
-Nie zostawię was w takiej sytuacji - powiedział troskliwie.
-Zaraz zamówię taksówkę i pojedziemy do mnie- odparłam. Chłopak przytulił mnie i wyszedł z gabinetu. Niedługo po nim, razem z Sunny zrobiłyśmy to samo. Po powrocie do domu wysłałam sms-a do Zelo:

„Tak nie może być…”

Dostałam odpowiedź:
„Dlaczego? Czy zrobiłem coś nie tak?”

Nie miałam zamiaru owijać w bawełnę, więc odpisałam:

„Nie, po prostu ze względu na bezpieczeństwo Sunny… nie możemy”

Na to chłopak nie odpisał. Po zrobieniu Sunny herbaty wyszłam do apteki po opatrunki. Dostałam telefon od higienisty, abym wybrała dokumenty ze szkoły. Wchodząc do niej zobaczyłam Andrew. Przeszłam obok niego, lecz on złapał mnie i zaciągnął siłą do szkolnych szatni, postawił pod ścianą i powiedział ostro:
-Chcesz, żebym to zrobił?!
-Czyli naprawdę taki jesteś?- powiedziałam, lecz on odebrał to, jakbym z niego kpiła. Wykrzyknął niezrozumiale coś po koreańsku i podniósł prawą rękę na wysokość swojej głowy. Domyślałam się, co chce zrobić, ale nie wierzyłam, że jest w stanie… Popatrzyłam mu głęboko w oczy, zauważyłam, że złość zaczyna znikać, lecz po chwili ponownie zmarszczył brwi, a jego dłoń była zaciśnięta w pięść.
W tej chwili poczułam przeszywający ból w okolicach skroni.
          Obudziłam się w gabinecie higienisty, a obok łóżka siedział Zelo. Wszystko było niewyraźne. Gdy zobaczył, że zaczynam się budzić, zawołał higienistę, który uzupełniał dokumenty.
-Ola? Słyszysz mnie?
-Uh… Tak. Oppa?- Przetarłam dłońmi oczy i zobaczyłam lekko wystraszoną twarz Zelo. Uwielbiałam jego ciemne jak noc oczy z prześwitami brązu, pełne usta, promienną twarz.
-Jak tylko dorwę go w swoje ręce…- nie pozwoliłam mu dokończyć. Podszedł do nas higienista.
-Nawet  przez chwilę nie pomyślałem, że przyjdziesz po te świstki tak szybko- zaśmiał się, po czym mnie przebadał. Wszystko wróciło do normy, krwawienie ustało, więc mogłam wrócić do domu. Nie miałam wyboru. Zelo udał się ze mną- higienista go o to poprosił. Bardzo chciałam, żeby był przy mnie, ale nie chciałam, żeby traktował 'nas' jak przed sytuacją na boisku. Zależało mi na nim, ale nie mogłam sprawiać mu problemów- przecież z czasem media wywęszyłyby wszystko. Sunny zdziwiła się, dlaczego przy nim zachowuję się tak naturalnie. To proste. Wiem, jak to denerwuje. Chcę być taka bez względu na to, przy kim.
Na szczęście zdążył na nagranie, a ja po powrocie do domu zostałam obsypana milionami pytań od Sunny.
              Tak minął miesiąc. Co chwilę jakaś afera. Na szczęście Zelo nie miał problemów. Za wszelką cenę chciałam, żeby tak zostało. Byłam w stanie się poświęcić.
Przed zajęciami odwiedził mnie Himchan z prośbą o pomoc.
-Zelo od jakiegoś miesiąca chodzi zamyślony, przybity. Wydaje mi się, że coś się stało. Niestety on wszystkich zapewnia, że tak nie jest. Nie mogę patrzeć jak ten dzieciak cierpi.
-Dobrze, porozmawiam z nim- zapewniłam Himchana. Po lekcjach udałam się do domu, i wysłałam smsa do Zelo, aby przyszedł do bezpiecznego i spokojnego parku. Chłopak z daleka wyglądał na smutnego, co dopiero z bliska.
- Oppa... to wszystko tak wyszło, bo nie chciałam żebyś miał przeze mnie problemy. Chodziło o to, żebyś widział się jak najmniej z Andrew. Mianhaeyo- Chłopak podniósł głowę, i popatrzył mi prosto w oczy.
- Próbowałam, ale nie mogę cię zapomnieć - powiedziałam to ze spływającymi po zarumienionych policzkach łzami, lecz Zelo od razu je otarł.
- Od teraz, proszę, nie unikaj mnie. Poczułam, jak mnie przytula. Robił to tak szczerze, uroczo. Usiedliśmy na ławce. Po chwili złapał mnie za rekę.
- Teraz wszystko się zmieni. Będę cię chronił. Kocham cię - nie zastanawiając się odpowiedziałam:
-Ja... ciebie też- całkowicie się rozpłakałam.
Odchylił moją głowę w ten sposób, że nasze twarze dzieliła odległość zaledwie kilku centymetrów. Poczułam na swoich ustach delikatny pocałunek. Byłam nieco zdezorientowana, lecz go odwzajemniłam. Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę domu...

piątek, 14 lutego 2014

[Dreams] Rozdział XII

Zapraszam na bloga: klik ^^
Zachęcam do komentowania :3
----------------------------------------------------

     Wchodząc do budynku zobaczyłam ciemny samochód zatrzymujący się naprzeciwko wejścia. Wysiadł z niego Zelo. Nie wiedziałam co robić. Nadal byłam w szoku po 'udanym' spotkaniu z tatą, więc udałam się od razu pod klasę. Zobaczyłam Sunny. Zaczęłyśmy rozmawiać. Dziewczyna popatrzyła za mnie i zrobiła wielkie oczy.

- Co się stało?- Spytałam zdziwiona.
- On… on tu idzie…- głos zaczął jej się trząść. Odwróciłam się i zobaczyłam Zelo, który szedł w naszą stronę.
- Cześć dziewczyny!- krzyknął.
- Annyeong Zelo oppa- uśmiechnęłam się. Sunny stała jak wryta.
- Oppa? Jak?- Odparła z niedowierzaniem.
- Nie wiesz, że Andrew jest kuzynem Himchana?- Na twarzy dziewczyny pojawiła się złość.
- Niech no tylko wróci od rodziców…- zaczęliśmy się śmiać.
- A ty Zelo masz tutaj lekcje?
- Tak, tutaj- wskazał na klasę, w której miałyśmy zajęcia.
- To o to chodziło Himchanowi...- natychmiast zakryłam usta ręką.
- Mwo? To do ciebie tak smsował…- Yongguk zaczął myśleć, że go zdradza.
Zelo udał się do sekretariatu a ja poprosiłam Sunny, aby nie rozgłaszała mojej znajomości z zespołem. Zgodziła się pod warunkiem, że poznam ją bliżej z szóstką 'królików'. Przytaknęłam z uśmiechem.
             Po lekcjach wyszłam razem z Sunny. Dobiegł do nas Zelo.
- Gdzie teraz idziecie?- Spytał wesoło.
- Do kawiarenki. Pójdziesz z nami?- Sunny rozpierała energia. W tej samej chwili podjechało to samo auto, co rano.
- Och… przepraszam. Dziś mamy nagranie. Może innym razem?
- Dobrze, to pa!- krzyknęła Sunny. Patrzyłam, jak wsiada do samochodu. Dostałam sms-a:
"Zadzwonię, jak tylko będziemy mieli jakąś przerwę"

Moja twarz rozpromieniła się. Razem z Sunny poszłyśmy do kawiarenki. Zaprzyjaźniłyśmy się. Potrafiłyśmy przebywać ze sobą całymi dniami. Dzięki niej nie byłam 'skazana' wyłącznie na Andrew.
Powrót do domu zajął mi pół godziny. Po przyjściu od razu zaczęłam przygotowywać sobie przekąskę. Odebrałam telefon.
- Annyeong- usłyszałam głos Zelo.
- Annyeong.
- Cieszysz się, że chodzimy razem do klasy?
- Pewnie!- odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
- Odcinek, który właśnie nagrywamy będzie w telewizji o 20.
- Na pewno oglądnę.
- To... dobrze- zaśmiał się.
Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę, dopóki nie usłyszeliśmy donośnego głosu managera: „Koniec przerwy!”
         Poszłam do sypialni na krótką drzemkę. Obudziłam się akurat na program z udziałem B.A.P, który trwał ponad godzinę. Dostałam sms-a od Anety z pytaniem, czy śpię, bo ma do omówienia pewną sprawę. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Twój tato chce się z tobą spotkać.
- Ja… już go spotkałam- ciocia była zaskoczona tą odpowiedzią. Opowiedziałam jej
wszystko. Zastanawiało ją, dlaczego tato nagle uciekł. Gdy wróciła do siebie, zadzwoniła do babci, która była ze mnie dumna.

           Po obudzeniu się podłożyłam ręce pod głowę i powiedziałam:
- Tydzień tak szybko minął. To naprawdę niesamowite. Usłyszałam, że ktoś dobija się do drzwi. Pobiegłam na dół, w drzwiach stał Andrew.
- O, już wróciłeś. Jak mama? Pozdrowiłeś ją? – Chłopak nie odpowiedział na żadne z pytań. Po prostu wszedł.
- To może chcesz coś do picia?
- Czy ty naprawdę nic nie rozumiesz?- Spytał kpiąco.
- Mwo?
- Nie chcę, żebyś zadawała się z innymi chłopakami. Szczególnie z Zelo.
- Niby, dlaczego? Czy ja jestem twoja własnością?!- Wybuchłam. Chłopak uderzył
ręką o blat i krzyknął:
- Bo coś do ciebie czuję! On się tobą pobawi a potem zostawi. Jak każdy 'sławny'- mocno zaznaczył ostatnie słowo.
- On taki nie jest!
- W takim razie załatwię to w inny sposób…- wybiegł z domu. Przestraszona wzięłam szkolną torbę i pobiegłam do Zelo. Wytłumaczyłam mu wszystko; był przy nas Himchan.
- No tak… myślałem, że choć trochę wiesz o jego nieobliczalności- powiedział Himchan.
- Skąd mogłam wiedzieć o tym przez internet?!- odpaliłam niespokojnie, ocierając kilka łez. Zelo złapał mnie za rękę i powiedział:
- Damy radę, a on niech tylko spróbuje cię tknąć.
- Gomawo- odpowiedziałam, podciągając nosem.

              Mijały dni, tygodnie. Część znajomych zaczęła obwiniać mnie za zachowanie Andrew, który co chwilę wdawał się w bójki, nie mówiąc o nauce. Na szczęście większość mnie wspierała, dzięki czemu nie przejmowałam się bardzo moim sąsiadem.
              Szłam przez zatłoczony korytarz. Zaczepiła mnie Sunny. Coś było nie tak- była w dużych okularach przeciwsłonecznych, które zakrywały jej drobną twarz.
- Chodź, nie ma czasu!- krzyknęła i pociągnęła mnie w stronę boisk szkolnych.
- Co się stało?- spytałam przerażona.
- Andrew już totalnie odbiło. Chce się pobić z Zelo!
Słysząc to przyspieszyłam. W moim sercu pojawił się strach a do oczu napłynęły łzy. Gdy dobiegłyśmy na miejsce, na trybunach siedzieli ciekawscy uczniowie a na boisku od tenisa stała ta dwójka. Andrew zachowywał się bardzo pewnie, jego dłonie były zaciśnięte w pięści, natomiast Zelo wręcz przeciwnie- pomimo tego, że wiedział co zaraz się stanie stał lekko, z rękami ułożonymi wzdłuż jego drobnego ciała. Przypomniałam sobie, co mówił przed chwilą Zelo i na samą myśl o tym łzy słynęły po policzkach a nogi zamieniły się w watę. Nie wiedziałam, co robić. Wbiegłam na boisko, i stanęłam pomiędzy nimi.
- Jak to zrobi da ci spokój- powiedział Zelo- Odejdź !
- Nie będziecie się bili o taką rzecz! Nie pozwolę!- wykrzyknęłam cały czas płacząc.
Podbiegłam do Andrew, próbowałam go zatrzymać.
- Proszę, nie rób tego. Proszę- wyjąkałam.
- Mówiłem, że załatwię to inaczej. Już nie będzie miał takiej ładnej buźki- powiedział. Powoli zaczęliśmy się do niego zbliżać.
- To nie jest wyjście!
- Dla mnie jest- popatrzył na mnie, po czym popchnął mnie tak mocno, że mój kontakt z ziemią był jeszcze bardziej bolesny. Sunny widząc mój upadek podbiegła do Andrew.
- Przestań!- krzyknęła.
- A tobie jeszcze mało?!- Chłopak zaczął nią trząść. To dlatego miała te okulary… już ją uderzył.
W tej chwili dziewczyna nie wytrzymała. Spoliczkowała go a on popchnął ją na siatkę ogradzającą boisko i uciekł z terenu boisk. Zelo pochylił się nade mną, pytając czy nic mi nie jest.
- Teraz nie martwmy się o mnie- westchnęłam patrząc się na Sunny. Zelo zaniósł ją do higienisty...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...