-------------------------------------------------
- Może zostaniesz na chwile?- Chłopak uśmiechnął się, po czym powiedział:
-Zobaczymy się jutro w szkole.
Zamykając drzwi złapałam wisiorek, który dostałam od niego.
„Ty już dawno wybrałaś jednego z nich”- powiedziałam do siebie. Po przyjściu do domu zobaczyłam, że Sunny smacznie śpi, więc wymęczona przeżyciami z całego dnia, dodatkowo z mocnym bólem głowy, wzięłam prysznic i poszłam spać.
„Ty już dawno wybrałaś jednego z nich”- powiedziałam do siebie. Po przyjściu do domu zobaczyłam, że Sunny smacznie śpi, więc wymęczona przeżyciami z całego dnia, dodatkowo z mocnym bólem głowy, wzięłam prysznic i poszłam spać.
Z objęć Morfeusza wyrwała mnie Sunny pytając, czy chcę napić się kawy. Zeszłyśmy razem na dół, aby zjeść śniadanie.
-Ostatnio dużo się zdarzyło- zaczęła niepewnie- i dało mi to do myślenia. Miałam nadzieję, że się zmieni po tym, jak mu powiem, co do niego czuję - dziewczynie napłynęły łzy do oczu.
- Nie znacie tutaj powiedzenia: „Nadzieja matką głupich”?- odpaliłam.
- Masz rację. Od dziś wszystko się zmieni. Dziękuję.
- Za co?
- Za to, że jesteś.
Podziwiałam Sunny. Była silna a przez takie sytuacje jak ostatnia - stawała się coraz silniejsza. Wystarczyło jej dać wskazówki, i potrafiła to zmienić od zaraz. Otwarta na nowe propozycje, zmiany. Uparta w dążeniu do wyznaczonych przez siebie celów, mądra, a przy tym delikatna. Wiele dziewczyn chciałyby takimi być.
Zaproponowałam Sunny, żeby pomieszkała ze mną przez jakichś czas. Obie byłyśmy same, więc nie stanowiło to większej różnicy, a w ten sposób czułybyśmy się bezpieczniej.
Zelo czekał na nas przed domem. W trójkę poszliśmy do szkoły. Lekcje mijały dość szybko. Po skończonych zajęciach chłopak zabrał nas dużym, ciemnym autem na „niespodziankę, która na pewno poprawi nam humorki”. Gdy wysiadłyśmy z auta, naszym oczom ukazała się polana obsypana różnorodnymi kwiatami. Za nią rozciągał się las, który już od pierwszego wejrzenia wydawał się magiczny. Krył w sobie tajemnicę, którą nie chciał się podzielić z ludźmi. Był nim niezwykły wodospad. Chciałyśmy tutaj zostać- natychmiast zapomniałyśmy o wszystkich problemach. Zelo objął mnie od tyłu, oparł swoją głowę na mojej.
Zelo czekał na nas przed domem. W trójkę poszliśmy do szkoły. Lekcje mijały dość szybko. Po skończonych zajęciach chłopak zabrał nas dużym, ciemnym autem na „niespodziankę, która na pewno poprawi nam humorki”. Gdy wysiadłyśmy z auta, naszym oczom ukazała się polana obsypana różnorodnymi kwiatami. Za nią rozciągał się las, który już od pierwszego wejrzenia wydawał się magiczny. Krył w sobie tajemnicę, którą nie chciał się podzielić z ludźmi. Był nim niezwykły wodospad. Chciałyśmy tutaj zostać- natychmiast zapomniałyśmy o wszystkich problemach. Zelo objął mnie od tyłu, oparł swoją głowę na mojej.
-Pięknie, prawda?- Wyszeptał po chwili.
- Jest… cudownie- powiedziałam zachwycona widokiem.
Staliśmy wpatrzeni w wodospad aż do zachodu słońca. Było jeszcze piękniej. Promienie słońca odbijały się od ściany wody tworząc małą tęczę nad mgłą. Piękno. Spokój. Harmonia.
Musieliśmy wracać. Zelo całą drogę do samochodu trzymał mnie za rękę.
Musieliśmy wracać. Zelo całą drogę do samochodu trzymał mnie za rękę.
-Przyjedziemy tu jeszcze?- Spytała równie zachwycona Sunny.
-Bardzo chętnie- odpowiedział Zelo.
Jeszcze przez długi czas po powrocie do domu rozpamiętywałyśmy tamto miejsce:
- A widziałaś to niebo? Jakby ktoś je spryskał bita śmietaną- cieszyłyśmy się jak dzieci.
- A widziałaś to niebo? Jakby ktoś je spryskał bita śmietaną- cieszyłyśmy się jak dzieci.
Około dwudziestej swoją obecnością zaszczyciło nas całe B.A.P z Yongguk'iem na czele. To była bardzo dobra okazja by Sunny zdobyła obiecane przeze mnie autografy całej szóstki. Lider razem z Jongup'em okupowali konsolę, Daehyun podziwiał dom, a zespołowa diva, Zelo i Youngjae pomagali nam w kuchni. Tak dokładniej, to wszyscy pomagali Himchan'owi. Gdy wpuściło się to stworzenie do kuchni, można było tylko obserwować lub podawać garnki i patelnie. Razem z Zelo zauważyliśmy, że Sunny dobrze dogadywała się z Youngjae.
-Ej! Misie kolorowe! Te zakochane, jak i te niezakochane. Chodźcie do nas!- Zawołał lider. Sunny z Youngjae opuścili kuchnię, za nimi ja i Zelo, a Himchan zawołał:
-Yah! A ja to co?!- Lepiej było nie go nie denerwować, dlatego lider pobiegł do kuchni i wniósł go do salonu na rękach. Na szczęście niczego nie rozlał ani nie upuścił. Wszyscy śmialiśmy się i wygłupialiśmy.
- A tak w ogóle, to jak dostaliście się tutaj niezauważeni przez fanów?- Spytała Sunny.
-Manager podwiózł nas prywatnym samochodem- odpowiedział jej Youngjae. Nagle wtrącił się lider:
- Ten dom jest tak świetny, że chętnie zostałbym tutaj do rana. Pozostała piątka przytaknęła mu.
- Nie wiem, czy was pomieszczę- rozglądnęłam się po salonie.
-Spokojnie, żartowałem- pokazał swój piękny gummy style.
- Dobra chłopaki, zbieramy się. Dziękujemy za miło spędzony czas.
- To ja dziękuję.
Każdy niechętnie się ubierał. Szczególnie Youngjae, ze względu na Sunny. Zelo zaciągnął mnie za ścianę i złożył na moich ustach lekki pocałunek, który z czasem przekształcił się w namiętny i szczery.
-Zelo! Zobaczysz się ze swoją żoną jutro w szkole. Wytrzymasz!- Zawołał lider
- Aish... kocham Cię!- po tych słowach cała szóstka wyszła. Wróciłyśmy z Sunny do salonu aby posprzątać po żarłokach. Moja ciekawość wzięła górę i zapytałam o rozmowę Sunny z wokalistą. Od tamtego dnia każdy kolejny niósł za sobą niespodziankę...
- Aish... kocham Cię!- po tych słowach cała szóstka wyszła. Wróciłyśmy z Sunny do salonu aby posprzątać po żarłokach. Moja ciekawość wzięła górę i zapytałam o rozmowę Sunny z wokalistą. Od tamtego dnia każdy kolejny niósł za sobą niespodziankę...