środa, 30 kwietnia 2014
Krótka wiadomość!
Witajcie~
W ankiecie dotyczącej one shotów/ scenariuszy głos oddało 12 osób. Zamówień jest tylko 3, w tym jedno już wykonane... Zdaję sobie sprawę z tego, że nie piszę świetnie i doskonale, ale skoro tyle osób chciało shoty- to chyba o czymś świadczy xD
Przyjmę jeszcze 3 zamówienia(wiem to niedużo, ale w tym momencie tylko tyle jestem w stanie stworzyć. Przepraszam T.T), a potem przechodzę do kolejnego opowiadania wielorozdziałowego.
Jeżeli nie będzie nowych zamówień, wstawiam prolog do drugiego ff.
Trzymajcie się!
niedziela, 27 kwietnia 2014
[B.A.P - Zelo] Zostaniesz ze mną?
Dla: Kim HyunA ^^
*Oby Ci się spodobało, Oby Ci się spodobało* :3
Ja osobiście nie wiem co mam o tym scenariuszu myśleć xD
Miłego czytania~
------------------------------------------------
Zgłaszajcie się one shotów/ scenariuszy~
Są wolne miejsca, a drugie zamówienie prawie gotowe!
-----------------------------------------------
*Oby Ci się spodobało, Oby Ci się spodobało* :3
Ja osobiście nie wiem co mam o tym scenariuszu myśleć xD
Miłego czytania~
------------------------------------------------
Zgłaszajcie się one shotów/ scenariuszy~
Są wolne miejsca, a drugie zamówienie prawie gotowe!
-----------------------------------------------
Za tydzień w Seulu twój ulubiony zespół- B.A.P miał koncert. Stwierdziłaś, że to najwyższa pora wylecieć z ojczystego kraju, bo ciężko było Ci tutaj znaleźć pracę. Tym sposobem znalazłaś się w Korei. Już od samego lotniska Twój pobyt tutaj zapowiadał się ciekawie. Kiedy opuściłaś pokład samolotu, udałaś się prosto po swoje bagaże. Miałaś je w rękach. Odwracając się ktoś potrącił Cię i zarówno ty, jak i twoje walizki wylądowały na podłodze, w dodatku zimnej.
- Yah! Mógłbyś trochę uważać!- popatrzyłaś przed siebie i zobaczyłaś maknae B.A.P- Zelo. Chłopak był równie zaskoczony jak ty, wstał szybko i podbiegł do Ciebie.
- Mianhae- powiedział podnosząc Cię. Nie minęła nawet minuta, a poczułaś, że znowu stykasz się z ziemią.
- Co jest?!- krzyknęłaś i zobaczyłaś uśmiechniętego od ucha do ucha Himchana stojącego nad Tobą.
- Witam ślicznotkę na naszych skromnych terenach- wyciągnął rękę w Twoją stronę.
- Hyung do końca ci odbiło?!- podszedł do Was Junhong. Diva wrzasnęła:
- Chodź póki reszta nie przyszła!- Zelo patrzył co chwilę to na Him'a, następnie na Ciebie.
- Biegnij za mną!- krzyknął do ciebie Choi. Lubiłaś spontaniczne akcje, a te w wykonaniu twoich biasów szczególnie, więc nie zastanawiając się dłużej od razu ruszyłaś za tą dwójką.
- Bbali! Bbali!- pospieszał cię Himchan. Choi był dosłownie trzy kroki przed tobą, złapał cię za rękę, żebyś biegła równo z nim. Przez to stałaś się najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. Zobaczyłaś, że na zewnątrz powoli zaczynało się ściemniać.
Gdy wybiegliście z hali lotniska szybko złapaliście taksówkę. W końcu mogliście odpocząć po tej gonitwie. Popatrzyłaś na chłopaków: Himchan otarł pot z czoła, a Zelo o dziwo nie okazywał żadnej oznaki zmęczenia, dodatkowo... patrzył się na Ciebie. Uśmiechnęliście się do siebie. Zorientowałaś się, że przez cały ten czas trzymał twoją dłoń. Na twojej twarzy pojawił się spory rumieniec. Zelo widząc go jeszcze bardziej się uśmiechnął. W pewnej chwili zabrał rękę, a ty lekko zdezorientowana zaczęłaś bawić się bransoletką patrząc przez okno. Podziwiałaś świecące wystawy, kolorowe sklepy, budynki różnej wysokości.
Poczułaś palec wbijany w twoje żebra. Byłaś bardzo czuła na łaskotki, więc zachichotałaś cicho i odwróciłaś głowę. Choi miał wyciągniętą dłoń w twoją stronę. Spojrzałaś na niego pytająco, ale on tylko się uśmiechał i wskazał na jego wyprostowaną dłoń. Przeniosłaś na nią wzrok. Prosiła się o przybicie piątki, więc tak też zrobiłaś, ale po zetknięciu się waszych rąk chłopak oplótł swoimi palcami Twoje. Znów spłonęłaś rumieńcem. "Co ja robię, co on robi?!" pomyślałaś, ale stwierdziłaś że będziesz chłonęła tą chwilę całą sobą. W końcu nie każdemu zdarza się trzymać za rękę maknae B.A.P.
- Ile masz lat śliczna?- zapytał Himchan.
- Dwadzieścia- odpowiedziałaś cicho.
- Aish! Myślałem, że jesteś w moim wieku...- odparł smutno.
- To miał być komplement?- odparłaś ironicznie- przepraszam, że urodziłam się 3 lata później- Zelo roześmiał się, a na twarzy Himchan'a pojawił się grymas.
- Mieć MNIE ta blisko siebie i tego nie doceniać...- Himchan zaczął "lśnić". Wiedziałaś, jaki może być Kim, więc zastanawiałaś się co ta dwójka kombinuje.
- A tak w ogóle...
- Ne?- popatrzył na Ciebie zaciekawiony Himchan.
- Dlaczego mnie gdzieś wieziecie i dlaczego akurat mnie?
- To był przypadek! A właściwie pełen spontan!- ''Ten to wie jak przemówić do człowieka'' zaśmiałaś się w duchu. W tej chwili usłyszałaś szept:
- Jesteś bardzo ładna- uścisk dłoni stał się pewniejszy, bardziej wyczuwalny.
"O Boże... *...*, spokojnie, tylko spokojne. Nie, Choi Junhong wcale nie powiedział ci, że jesteś ładna. Zdawało Ci się, na pewno..." biłaś się z myślami. Postanowiłaś się upewnić:
- Przepraszam... co mówiłeś?- spytałaś z lekkością, jak gdyby nigdy nic.
- Mówiłem, aish- zaśmiał się- chciałem powiedzieć że...- "chłopie dzisiaj?!" warknął głos w tobie- wtedy jak Himchan hyung wołał mnie... coś kazało mi cie wziąć ze sobą bo...
- Bo?- dopytałaś z niecierpliwością w głosie.
- Bo szanse że znalazłbym cię potem w Seulu są znikome.
- A...- nie wiedziałaś o co nawet spytać- co to było, co kazało ci mnie wziąć?
" Nooo nie! Teraz się spłukałaś! A było tak pięknie..." zaczęłaś nienawidzić tego głosiku, który siedział pomiędzy sercem a mózgiem i komentował wszystko bez potrzeby.
" *...*, to pytanie było na poziomie 2 klasy podstawówki! No dobra, 4..."
- Um myślę, że...- w tej chwili przejechał kciukiem po twojej delikatnej skórze- To było...
- JESTEŚMY NA MIEJSCU!- ''No chyba go zabiję!'' tym razem mogłaś się z tym zgodzić. Wysiedliście z samochodu. Kiedy byłaś już przed autem usłyszałaś, jak Zelo mówił do siebie:
- "Hyung, obiecuję, że któregoś pięknego dnia umrzesz z moich rąk"
Spojrzałaś przed siebie. Ujrzałaś niewielki dom. "Chwila, *...* to nie jest ich dorm, coś tu nie gra!"
- Gdzie my j-jesteśmy?- spytałaś.
- W domu, nie widać?- odpowiedział Him.
Po wejściu usiedliście do stołu i zjedliście pożywną kolację. Przekonałaś się na własnym żołądku- Kim Himchan świetnie gotuje.
- To ... ja już się będę zbierać. Kamsahamnida.
- Po co chcesz iść? Ja ci nie wystarczę?- kiedy usłyszałaś głos Chan'a miałaś ochotę wybuchnąć śmiechem. Z trudem się powstrzymałaś.
- Muszę znaleźć hotel i ... te sprawy.
- Możesz spać tutaj!
- Chincha?
- Jeżeli chcesz... Junhong nie chrapie, więc nie widzę przeszkód.
- Mwo? O co w tym wszystkim chodzi?!- wstałaś od stołu oczekując na odpowiedź.
- *...*, nie denerwuj się. Po prostu Junhongie przegrał zakład, i teraz musi ponieść karę.
- A do czego JA wam jestem potrzebna? Bardzo dziękuję za gościnę- ukłoniłaś się- ale będę musiała się zbierać. Jestem szczęśliwa, że mogłam was poznać- popatrzyłaś się na Zelo który walczył z brukselką.
- Hyung nie zjem tego- wstał, złapał cię za rękę i weszliście schodami na górę.
- Tylko cicho mi tam!- na te słowa zarumieniłaś się.
Siedziałaś teraz na wielkim łóżku. Podejrzewałaś, że to pokój Zelo, ale chyba z kimś go dzielił. Wzdłuż ściany był ustawiony rządek desek, na jednej ze ścian wisiała tablica w kształcie pomidora.
"No no, postarał się"
- Przepraszam za niego. To wszystko przez ten zakład.
- Powiesz mi o co dokładnie w nim chodzi?
- Tak.
- Więc? Słucham.
- Rywalizujemy ze sobą, pod każdym względem. Kiedy byliśmy w samolocie powiedział, że mamy wysiąść pierwsi z całej szóstki i zaczepić jakąś dziewczynę. Kto pierwszy to zrobi, wygra.
- Nadal nie rozumiem. To ma jakiś ciąg dalszy?
- Po prostu... dziewczyna którą zatrzymamy ma zostać z jednym z nas jak najdłużej...- "No, *...*, lubiłaś się pakować w bagna, ale tym razem to mistrzostwo świata!"
- A-ale... Ja przyleciałam do pracy, a nie do przesiadywania z wami w domu!- chłopak usiadł na łóżku i objął Cię.
- Spokojnie, nie zamkniemy Cię tutaj- usłyszeliście huki dobiegające z dołu.
- Himchan parówko oddawaj mój ketchup!- wrzasnął Youngjae.
- Nie mam twojego ketchupu ty przerośnięty einsteinie! Jak chcesz ketchup to do Zelo!- Choi powiedział: "Chodź, poznasz B.A.P" i zeszliście na dół. Mało brakowało, a dostałabyś słoikiem musztardy w głowę. Weszliście do salonu czekając na spokój.
- Daehyun! Daj mu sernik!- wrzasnął Kim.
- Nie ma mowy- powiedział z pełną buzią Jung.
- Yongguk hyung!
- Czego chcesz!- syknął lider. Visual rzucił się w ramiona Bang'a, ale... Guk sprytnie go ominął, więc Himmie zaliczył bliski kontakt z ziemią.
- Zabije Was wszystkich- wymamrotała diva, po czym cała piątka weszła do salonu.
- Więc... przedstawiam wam *...*, moją koleżankę- Himchan z musztardą we włosach, Daehyun cały w okruszkach, Youngjae z ketchupem na twarzy i wreszcie Yongguk i Jongup- jedyni bez "urazów". Cała piątka powiedziała donośnym głosem:
- Annyeong *...* !- główni wokaliści, visual i lider przenieśli się do kuchni, a Moon podbiegł do ciebie i powiedział wprost do twojego ucha:
- Jestem w ciąży.
- Że co? Z kim?- zaśmiałaś się.
- Nie przejmuj się, jest zmęczony- usłyszałaś głos Daehyun'a.
- Z Junhong'iem.
- Zawsze myślałam, że to ty jesteś na górze...- poczułaś na sobie wzrok całej szóstki.
- Z resztą nie wiem, ciemno było!- Uppie machnął rękami i wbiegł na górę.
- Co za idiota... AŁA!- Himchan dostał od Yong'a w musztardę... to znaczy w głowę.
Zelo złapał cię za rękę i wybiegliście z domu.
- Mogę do ciebie mówić oppa?- " *...*, myślisz trochę?"
- Pewnie!- uśmiechnął się, po czym ścisnął twoją dłoń.
Usiedliście na jednej z ławek w pobliskim parku.
- *...*?
- Ne?
- Wiem że to tak niefortunnie wyszło, ale... zostaniesz ze mną?- pomińmy to, że byłaś w szoku, że twoje marzenie się tak szybko spełniło, ale nadal czegoś się bałaś. A co, jeśli będziemy mieli przez to problemy?
*..* ! Miałaś okazję zamieszkać na jakiś czas z B.A.P ! "Jak spontan, to spontan" pomyślałaś, po czym powiedziałaś:
- Chętnie zostanę- pojedyncza łza spłynęła po twoim policzku.
- Mam nadzieję, że to łza szczęścia- powiedział ocierając ją. Najbliższą godzinę spędziliście wśród zieleni.
- Narada!- wrzasnął Yongguk i wszyscy przybiegli do salonu.
- Jak wiecie nasz dorm jest w remoncie po naszych ostatnich wybrykach, dlatego do zakończenia prac będziemy mieszkać tutaj. Dzięki tym zakładom teraz mamy okazję poznać *..*- uśmiechnął się do Ciebie- I właśnie zrodziło się pytanie! Gdzie ma spać nasza tymczasowa współlokatorka?- miał rację. Domek był jeszcze mniejszy niż się wydaje: łazienka, 3 pokoje, w każdym ledwo co mieszczą się dwa łóżka, a w salonie stoi tylko sofa i konsola.
- Jeżeli wam przeszkadzam...- od razu opowiedzieli chórem:
- Nie przeszkadzasz.
- Dobra, to ja będę spał w salonie, a *...* zajmie moje miejsce na górze- zaproponował Yongguk. Zauważyłaś podejrzany uśmiech na twarzy Kim'a- No! To postanowione! A teraz...- popatrzyli się znacząco na siebie, i przepychając się wbiegli schodami na górę. Zdziwiona ich zachowaniem udałaś się za nimi.
- Ja byłem pierwszy!- krzyczał Jongup
- Puśćcie divę pierwszą, zasługuje na to- Himchan stanął na jednej nodze, a ręce podniósł do góry zginając je w nadgarstkach. Wyglądało to komicznie.
- Nie, bo ty siedzisz tam dwie godziny!
- To może od najstarszego do...- Zelo i Jongup nie pozwolili mu dokończyć:
- To może od najmłodszego!
- To może ja pójdę pierwsza...- powiedziałaś niepewnie. Chłopcy popatrzyli na Ciebie.
- Dobry pomysł *...*- Zelo założył Ci rękę na ramię.
- A potem kto?- i znowu zaczęła się kłótnia o łazienkę. Zaczęła boleć Cię głowa.
- YAH!- wrzasnęłaś. I jak na komendę cały hałas ucichł- najpierw ja, potem, hmm... Zelo oppa, następnie Daehyun, Youngjae, Jongup, po nim Yongguk a na końcu królowa wanny- pokłoniłaś się Himchan'owi z uśmiechem na twarzy. Wszyscy rozbiegli się do pokoi, a ty do walizek na dół po potrzebne rzeczy. Gdy wróciłaś pierwsi dwaj stali już pod drzwiami.
- To mogę?- spytałaś
- Jasne!- Zelo otworzył Ci drzwi, a gdy weszłaś- zamknął je. Zobaczyłaś, że łazienka była największym miejscem w domku. Wielka wanna, dużo półeczek, szafek, i to ogromne lustro. Podobało Ci się tutaj, ale wiedziałaś, że musisz się spieszyć, żeby nie zostać księżniczką wanny. Starannie poskładałaś swoje ubrania, i po chwili setki kropelek letniej wody spływały po twoim ciele. Oddałaś się temu uczuciu- tego było Ci trzeba. Zaczęłaś słyszeć jakieś głosy pod drzwiami, ale zbytnio się tym nie przejęłaś. Po dokładnym umyciu się wyszłaś z wanny i okryłaś się ręcznikiem. Stanęłaś przed lustrem. Na twojej twarzy pojawił się promienny uśmiech. Lustro znajdowało się na przeciwko drzwi, a teraz w odbiciu zobaczyłaś... Zelo.
- Oppa co ty tutaj robisz?- chłopak nic nie mówiąc podszedł do Ciebie i przytulił od tyłu.
- Lubię cię- mówiąc to oparł swoją brodę na twoim ramieniu.
- Zelo... muszę się ubrać.
- Nic nie musisz.
- Mwo?
- Nawet w tym ręczniku jesteś piękna- zarumieniłaś się.
- Zelo? Co ty robisz?!
- Rozbieram się- pospiesznie zebrałaś wszystkie swoje rzeczy i już miałaś wybiec, ale poczułaś uścisk na nadgarstku.
- To ja obiecam, że się nie odwrócę, a ty się przebierzesz. Przez cały czas patrzyłaś się na sylwetkę chłopaka- byle tylko się nie odwrócił.
Powoli dochodziła północ. Nie mogłaś zasnąć. Świadomość, że leżysz w jednym pokoju z Himchanem i że w ogóle jesteś w tym samym domu co B.A.P utrudniało Ci oddanie się w objęcia Morfeusza. Leżałaś na prawym boku, bo chciałaś widzieć twarz Him'iego. Nagle chłopak podniósł się do siadu i patrzył na Ciebie. Żeby nie zorientował się, że nie śpisz przymrużyłaś oczy. Widziałaś jak wstaje i podchodzi do twojego łóżka. Zniżył się, wasze twarze były na tej samej wysokości. Zamknęłaś już całkowicie oczy, zastanawiałaś co on kombinuje. Poczułaś na swoich ustach przyjemne ciepło. Nie wiedziałaś, co robić. Pocałunek był lekki, ale teraz zaczął się pogłębiać. Pozostało Ci zrobić tylko jedno.
- Yah!- uderzyłaś go w twarz, przez co upadł na podłogę.
- Ciszej bo wszystkich obudzisz!- wstał i próbował kontynuować swoje dzięło, ale ty wymknęłaś się do pokoju Zelo.
- Oppa- zaczęłaś lekko potrząsać jego ramieniem.
- *...*? Co ty tu robisz?- powiedziałaś mu, co się przed chwilą wydarzyło. Chłopak zrobił Ci miejsce siadając na nim i przytulił Cię.
- Hyung... on jest lekko mówiąc niewyżyty, dlatego tak bardzo chciał się zakładać. Moon spał jak zabity, więc mogliście rozmawiać do rana.
Zeszliście razem na dół. W trakcie śniadania czułaś wzrok Himchan'a na sobie, przez co się krępowałaś. Po zakończeniu posiłku wszyscy rozbiegli się w różne strony. W kuchni jedynie zostałaś ty, Himchan i Zelo. Diva zmywała naczynia, a wasza dwójka kończyła jeść.
- Dziękuję bardzo za miło spędzony czas, ale będę musiała się z wami pożegnać- powiedziałaś kierując się w stronę walizek.
- *...*
- Mianhae- podeszłaś niepewnie do Junhong'a i wtuliłaś się w niego.
- Zobaczymy się jeszcze?
- Przecież masz mój numer. Możesz dzwonić o każdej porze dnia i nocy- uśmiechnęliście się do siebie. Himchan wyłonił się zza rogu.
- Żegnaj ślicznotko.
- Tobie też dziękuję- podeszłaś do Kim'a i dałaś mu buziaka w policzek. Zelo poczuł się teraz, jakby dostał w twarz

(Przypadek?)
- Junhong!
- Nie krzycz bo nic nie zrobiłem!
- Wygrałeś zakład, oddaję honor. Jeszcze tylko kwestia pytania. Hwaiting~!
Zabrałaś swoje rzeczy i rozpoczęłaś poszukiwania hotelu.
Tak zaczęła się twoja przygoda w Korei. Udało Ci się znaleźć pracę, wynajęłaś skromne lokum w centrum miasta. Po koncercie twój kontakt z B.A.P wzmocnił się, często spędzałaś z nimi swój wolny czas. Relacja z Junhong'iem była coraz piękniejsza. Pewnego słonecznego dnia, Choi udało się wyciągnąć Cię na wieczorny spacer. Chodziliście po największym parku w Seulu. Chłopak trzymał Cię za rękę przez cały czas.
- *...*- powiedział anielskim głosem
- Ne?
- Pamiętasz kiedy Himchan wspomniał o kwestii pytania?
- Tak.
- Więc... wiesz, minęło sporo czasu odkąd cię poznaliśmy, więc...- i w tym momencie twoje największe marzenie się spełniło. Zostałaś dziewczyną maknae B.A.P - Zelo, bo powiedziałaś to legendarne słowo:
- Tak.
środa, 23 kwietnia 2014
[EXO] Przełamać lody
Krótko wyszło, wybaczycie?
--------------------------------

- Powiedz mi.
- Nie.
- Dlaczego?
- Bo nie!
-To może po angielsku?
- Z twoim akcentem nie zrozumiem nawet 3 wyrazów.
- Więc po prostu powiedz mi o co chodzi. Wiesz, tak szczerze.
- Nie.
- Dlaczego do cholery?! Po koreańsku też nic nie powiesz?! Dobra, wtedy ja cię nie zrozumiem...
- Tao wróć do cholery do reszty, ja zaraz przyjdę!
- Z tym że ja wiem mój ty artysto że nie przyjdziesz.
- ŻE CO?! ŻARTUJESZ SOBIE?!- powiedział pod nosem: "W sumie po alkoholu to tylko Bekon nie żartuje"- NAWET NIE WIESZ JAK SIĘ CZUJE ARTYSTA, KTÓRY NIE JEST TRATOWANY JAK... ARTYSTA! BRAK DOCENIENIA! O nie! Skończyły się śniadania do łóżka!- Kris wybiegł tak szybko z łazienki, że (oczywiście tylko troszeczkę) pijana Panda nie zdążyła ruszyć chociaż najmniejszym palcem u nogi, co dopiero za nim pobiec.
Jakiś 3 pakerów zaczęło się przystawiać do niezauważalnej dwunastki, więc impreza jakże trzeźwych osobników przeniosła się do dormu. O północy byli już na miejscu, co za tym szło: Suho rozśmieszył wszystkich pytaniem:
- Czy ktoś jest głodny?- jak na prawdziwą ummę przystało. Lider zauważył, że część spokojniejszych członków zdążyła zaliczyć pobyt w łazience, po czym grzecznie poszli do swoich łóżek modląc się o sen przy takich krzykach.
Sehun przełamał lody, a właściwie to drzwi do pokoju Luhan'a. Kai pomógł mu je z powrotem wstawić. Jak to wyglądało oczami Jelonka? Udało mu się zasnąć pomimo wrzasków na dole, a tu nagle drzwi robią sobie darmowy lot przez całą długość pokoju! No ale cóż... Miejmy nadzieję że Sehun wynagrodzi mu to w dość namiętny sposób(jak na pijanego maknae przystało).
- Oj, Xiumin nie będzie szczęśliwy jak się dowie. Eeeeetam! Mógł być bardziej stanowczy- burknął do siebie Kai, schodząc na dół z wielgaśnym uśmiechem.
Bekon zaczął się drzeć jak zawodowa ahjumma, że on po pozostałej dziewiątce nie będzie sprzątał. Suho zaproponował:
- Chanyeol z przyjemnością ci pomoże!- położył, a właściwie zarzucił rękę na ramię rapera, który po namierzeniu jakże odległej twarzy lidera, przeniósł swój zwinny wzrok na Baekhyun'a i puścił mu pakiet oczek 2 w 1. Suho zależało na tym, żeby trochę połączyć chłopaków. W końcu walentynkowa impreza była raz do roku, prawda?
- Hunhan jest w akcji, BaekYeol uroczo sprzątają w kuchni, to teraz... TaoRis! Ale gdzie oni są?!- Suho z niemałym trudem przypomniał sobie, że gdy wracali, a raczej toczyli się w stronę dormu, Kris mamrotał mu coś o totalnym braku orientacji w terenie Tao.
- Chwila, mózgu... pomóż mi- zamiast tego narząd chciał zauważyć, że z par robią się trójkąty! Suho przyznał mu rację: np. Hunhan i Xiumin, albo TaoRis i Lay... Dzięki temu na razie odpuścił sobie TaoRisa i zaczął szukać szczerzącej się jak nigdy tańczącej koreańskiej maszyny.
- Gdzie ta menda jest...- mówiąc to udał się na piętro. Próbował trafić do pokoju Kai'a, ale "lekkie" zawroty głowy nie pomagały mu w tym. Miał coraz mniej czasu! Brakowało kilku centymetrów, a drzwi oddzielające jego pierwszą ofiarę od niego, runęłyby na ziemię. Skoro tutaj jest Lulu, to Kai będzie pokój dalej w ...prawo. Ha-ha. Dobre! Która strona to prawo? Ktoś może mu odpowiedzieć?
Po swojej wyliczance obliczył, że lewo musi być po lewej. Drogą eliminacji, prawo musiało być po prawej stronie. Chciał cicho uchylić skrzypiące drzwi. Na pewno mu się udało.
- Kai? Co robisz?- odpowiedziała mu cisza. Nic nie widział, bo do pokoju nie wpadła ani jedna smuga światła. W pewnej chwili usłyszał 2 serie "och, ach" Kai'a i krzyk przeplatany z dojściem tancerza.
- Zaciążam D.O! W czymś pomóc? Po usłyszeniu sygnału, zostaw wiadomość!
- Jaki sygnał!- Usłyszał jęk D.O
- TEN!
Suho speszony zamknął drzwi i runął z powrotem na dół...
Skoro Jongin'owi nie trzeba było pomagać, lider mógł wrócić do Tao i Kris'a. Jego ból głowy był tak silny, że postanowił wyjść na świeże powietrze. Kris leżał na ziemi plackiem. Tao chyba zaraz zacznie się lizać z tują. Suho podszedł z drugiej strony do pandy tak, żeby nie zobaczyła ich niechciana dusza artysty.
- Tao przynieś kartki, namalujcie coś- zaproponował lider.
- Nie da rady, bo się zgubiłem, a Kris się obraził.
- Nie obraził, przynieść ci te kartki?
- A ty niby kim jesteś przepraszam że jakieś kartki chcesz nieść z pomocą?!- lider mało nie wybuchnął śmiechem. Wolał zaryzykować. Popchnął maknae na leżącego i czekał. Grzecznie czekał, a przynajmniej się starał. Cierpliwy to on był, ale nie dzisiaj! Usłyszał odgłosy nie z tej ziemi.
- Oho, zaczęło się- wyszczerzył swoje ząbki, i wrócił do domu.
Coś było nie tak. Był... sam? Channie'go ani Bekona nie było, wszelkie jęki ucichły... CO JEST?! Wszedł do salonu. Leżeli, a właściwie walali się po podłodze Lay, Xiumin i Chen. Uśmiechnął się do siebie.
- Robota wykonana. Możemy być z siebie dumni mózgu- mówiąc to poklepał się po głowie- a teraz odpocznę. Położył się obok Chen'a i Xiu. Powiedział do siebie:
- Magia walentynek- i odpłynął do świata trójkątów, par, liczb niewymiernych i innych twierdzeń Pitagorasa.
Otworzył swoje oczy, światło wręcz go raziło. Lay leżał na nim, więc ciężko było mu popatrzeć na zegarek. I co Suho, która godzina?
- Kur*a za godzinę mam egzamin!- ach, no tak. "Magia walentynek"...
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
[BTOB-Hyunsik] - Na zawsze
Byliście z Hyunsik'iem od 3 lat. Jeździłaś z BTOB na każdą trasę, każdy występ. Pozostała szóstka Cię lubiła, byłaś mile widziana w dormie, miło spędzałaś z nimi czas. Z każdym wokalistą miałaś takie zajęcie, które było charakterystyczne tylko między Wami, np. z Sungjae uwielbiałaś łaskotać Ilhoon'a, a z Minhyuk'iem chętnie biegałaś. Właśnie, przy szóstce. Siódmy anioł łączył ich wszystkich i miał w sobie jeszcze "to coś", co sprawiło, że zostałaś jego dziewczyną. Umięśniony, żartobliwy, opiekuńczy, czuły.
Lim Hyunsik.
Lim Hyunsik.
Ostatnia trasa była dość męcząca dla chłopaków. Choreograf zaczął wymagać więcej i więcej, przez co układy stały się jeszcze bardziej energiczne. Sama trochę umiałaś tańczyć, ale to co właśnie widziałaś zmieniło Twoje rozumienie słów: "Ciężki trening".
Utrudnieniem był fakt, że tańczyli w "składziku". Sala została tak nazwana, ponieważ była mniejsza od ich sypialni. Przez to Minhyuk nie miał miejsca na wykonanie swojego akrobatycznego skoku, który był elementem układu. Spróbował. Był niesamowity kiedy to robił.
Jednak teraz było inaczej. Już miał "lądować". Podłoga była śliska. Kostka Lee nienaturalnie się wykrzywiła sprawiając że Min krzyknął z bólu i upadł. Skręcona kostka. Przed samym koncertem!
Reszcie również nie było łatwo. Układ znów uległ zmianie, a najgorsze było dla Ciebie to, że manager poprosił Cię żebyś się nim zaopiekowała. Wiedziałaś, jak Twój chłopak potrafi być zazdrosny. Po chwili przemyśleń zgodziłaś się. Ciężko było Ci odmówić, przecież Minhyuk nie gryzł, a Wasze relacje były bardzo dobre.
Siedziałaś za sceną z raperem. Hyunsik był dzisiaj zabiegany. Bardzo chciał mieć zrobiony makijaż i dobrany strój jako pierwszy. Przed wejściem na scenę przyszedł do miejsca, gdzie siedziałaś z Lee. Na początku trochę się pośmialiście, ale potem Hyun był zamyślony. Raper wiedział, o co mu się rozchodzi, przez co posmutniał i spuścił głowę w dół. Gdy tylko stylistka zawołała:
- Za 5 minut wchodzicie!- Twój chłopak zabrał cię do miejsca, gdzie nikogo nie było.
- Oppa! Co się stało?
- Nie chcę występować...
- Wae? To tylko trema- wtuliłaś się w niego.
- A... dasz sobie radę z Minhyuk'iem?
- Ne.
- *..* ? - spytał.
- Tak?
- Kochasz mnie?
- Pabo. Oczywiście!- krzyknęłaś rzucając mu się na szyję- Hwaiting~- powiedziałaś dając mu buziaka. Nie było żadnej reakcji z jego strony na to, co zrobiłaś. Chłopak zrobił teraz minę, jakbyś właśnie zdradziła go z Minhyuk'iem. Zrobił duży krok w Twoją stronę, ale Ty się cofnęłaś. On jeden wielki, ty dwa małe, aż w końcu za swoimi plecami poczułaś ścianę. Hyun podszedł, przytrzymał Twój podbródek i pocałował namiętnie w usta. Uśmiechnęliście się do siebie.
- WCHODZIMY!- wrzasnął lider, a Lim'a już przy Tobie nie było. Wróciłaś do Minhyuk'a i przesiedziałaś z nim pierwszą część występu. Stylistka poprosiła Cię, abyś znalazła manager'a. Wiedziałaś tylko, że jest gdzieś na sali. Z grzeczności wykonałaś prośbę kobiety. Przepychałaś się między ludźmi. W końcu stanęłaś przy wielkiej, czarnej kotarze. Przeszłaś całą salę wzdłuż i wszerz, a zguby nadal nie było. Postanowiłaś chwilę odpocząć. Do Twoich uszu dobiegły basy. Głośność była tak wielka, że nie można było jej opisać. Pamiętasz tylko, że upadłaś, a nagle nad tobą pojawił się manager. Nie mogłaś usłyszeć co mówił.
Obudziłaś się w śnieżno białym pomieszczeniu. Przestraszyłaś się idealnie białych ścian, więc szybko się podniosłaś. Poczułaś, jak w głowę uderza ogromna fala bólu. Przecierając twarz poczułaś, że masz na głowie bandaże. Przykrywały Twoje uszy. Co się stało? Gdzie jest Hyunsik? - Te pytania krążyły Ci po głowie.
Zobaczyłaś drzwi i wchodzącego przez nie mężczyznę w białym fartuchu.
- Słyszysz mnie?- dlaczego mówi tak cicho?
- Tak.
- Posłuchaj- zaczął siadając obok Twojego łóżka- na koncercie, na którym byłaś jeszcze przed chwilą, stanęłaś obok ogromnego głośnika. Niestety, Twoje przewody słuchowe zostały uszkodzone. Szanse na to, że będziesz słyszała jak dawniej są znikome.
- Dlaczego mam bandaż na głowie?
- Miałaś robiony zabieg, który miał na celu przywrócenie sprawności twojego słuchu, niestety...
- Nie powiódł się- dokończyłaś za niego. Po twoich policzkach zaczęły spływać łzy- To dlatego pana tak słabo słyszę.
Doktor wytłumaczył Ci, że będziesz miała robione jeszcze kilka zabiegów, i że... będziesz musiała zostać tutaj przez co najmniej miesiąc. Byłaś rozbita. Mogłaś całkowicie stracić słuch. Wtuliłaś się w poduszkę i zasnęłaś.
Obudził Cię głos lekarza.
- *...*, masz gości- podniosłaś lekko głowę i zobaczyłaś Minhyuk'a z manager'em.
- Gdzie jest Hyunsik?- spytałaś patrząc się na nich.
- Koncert jeszcze trwa, zostawiliśmy mu wiadomość.
- Szukałaś mnie wtedy jak...- manager miał poczucie winy. Usłyszeliście hałas dobiegający z korytarza. Po chwili do pokoju wpadł Hyunsik.
- Oppa...- rozpłakałaś się. Chłopak podbiegł i przytulił Cię.
- Co się stało?- spytał przestraszonym głosem. Minhyuk wszystko mu wytłumaczył.
- Wyjdziesz z tego. Będzie dobrze- powiedział, przytulając Cię.
W ciągu 2 tygodni nastąpiła poprawa. Lekarz zaczął Cię chwalić, robiłaś postępy.
W 3 tygodniu ból powrócił. Był nie do zniesienia, zalecono natychmiastową operację. Obudziłaś się czując uścisk na dłoni. Powoli otworzyłaś oczy.
- Jak .. czujesz?- co on mówi?
- Mwo?- spytałaś
- Spy.. czy.. do.. się.. jesz- zaczęłaś myśleć, że zjadł zdecydowanie za dużo ketchupu.
- CO MÓWISZ?!- chłopak aż podskoczył. Dopiero po jego reakcji zorientowałaś się, że krzyknęłaś. Nie chciałaś wrzasnąć. Po prostu nie dosłyszałaś tego co mówił.
Łzy napłynęły Ci do oczu. Z szafeczki wyciągnęłaś notes. Wyrwałaś z niego kilka kartek, po czym zaczęliście rozmawiać pisząc wiadomości na kawałkach papieru.
Tej nocy dużo myślałaś. Postanowiłaś poważnie porozmawiać z Hyunsik'iem. Gdy wzeszło słońce, Twój chłopak wszedł do pokoju.
- Dzień dobry kochanie- nachylił się żeby dać Ci całusa, ale się odsunęłaś- Co się stało?- spytał niepewnie. Wskazałaś mu krzesełko obok łóżka. Usiadł na nim i nadal patrzył na Ciebie pytającym wzrokiem. Zauważyłaś, że trzymał w ręce kartki.
- To nie jest dobry pomysł żebyś przesiadywał tutaj całymi dniami- napisał na karteczce: "Wae?". Od razu odpowiedziałaś:
- To bez sensu. Za ten czas możesz zrobić coś pożytecznego. Jesteś w zespole, nie pamiętasz? Nie możesz tak opuszczać swoich zajęć. Jak ty to sobie wyobrażasz?- napisał kilka słów i dał mi do przeczytania. "Ale ja Cię kocham!"
Pogodziłaś się ze swoją sytuacją, straciłaś wszelkie nadzieje. Nic nie oczekiwałaś.
- Jak możesz kochać taką jak ja? Jestem głucha!- chłopak wybiegł z pokoju. Nie minęło nawet 10 minut, a dostałaś smsa.
Od: Oppa ^^
Kiedy będziesz chciała porozmawiać, po prostu napisz. Nie zapomnij, że cię kocham!
Dzień dłużył się niemiłosiernie. Nikt nie przyszedł Cię odwiedzić. Tak było do końca tygodnia. W poniedziałek obudziłaś się wyjątkowo późno. To przez te leki. Poprosiłaś pielęgniarkę, żeby podniosła Ci oparcie od łóżka, chciałaś poczytać. Za szybą zobaczyłaś Hyunsik'a ze łzami w oczach. Wymieniliście się spojrzeniami. Oboje byliście przygnębieni. Ty, że go tak potraktowałaś i skreśliłaś w jednym momencie Wasze wspólne 3 lata, a on że dał sobie na to pozwolić. Widziałaś determinację w jego oczach. Wszedł do pomieszczenia zasłaniając szybę roletą. Drzwi zamknął na klucz. Bez żadnego słowa wszedł na łóżko i wpił się w Twoje usta. Zaczął niewinnie, jak zawsze, ale z każdą chwilą pocałunek był głębszy.
Zszedł z łóżka, usiadł na krześle obok. Złapał Cię za rękę i patrzył ci w oczy. Po kilku minutach wyciągnął kartkę i zaczął pisać. Dużo kreślił. "Co on tak namiętnie tworzy?"- pytałaś się w myślach. Podał Ci swoje wypociny mówiąc:
- Przeczytaj na głos- i tak zrobiłaś.
- Manager ułożył nowy grafik tak, żebym miał czas Cię odwiedzać. Chłopaki przesyłają pozdrowienia i życzą szybkiego powrotu do zdrowia. Rozmawiałem z lekarzem. Przygotują Cię do ostatniego zabiegu. Jeżeli się uda- będziesz mogła słyszeć nawet jak dawniej. Najpierw jednak muszą Cię nafaszerować lekami, żeby dobrze przygotować organizm. Bez względu na to czy odzyskasz słuch, czy nie, ja i tak będę Cię kochał. I zostanę przy Tobie.
- Na zawsze- dopowiedział i pocałował Cię w czoło. W tym momencie klamka zaczęła się ruszać. Hyun podbiegł szybko do drzwi i otworzył je. Lekarz patrzył na Was dziwnym wzrokiem, po czym powiedział:
- No, *..*. To ostatni zabieg, dasz radę.
- To już dziś?
- Tak, jesteś już gotowa- popatrzyłaś na Lim'a ze strachem w oczach.
- Pamiętaj co ci mówiłem- powiedział przez łzy, a pielęgniarki zawiozły cię na blok.
Po operacji bardzo długo spałaś- bez przerwy. Co chwilę słyszałaś jakieś kroki, głosy, ale nie mogłaś się obudzić. W końcu poczułaś, że ktoś podnosi Cię do siadu, ściąga bandaże. Po chwili ujrzałaś ostre światło, odruchowo zasłoniłaś swoje oczy dłonią. Zaczęłaś dotykać się po uszach.
- *..*? Słyszysz mnie?- otworzyłaś oczy i zobaczyłaś uśmiechniętego lekarza.
- T-tak.
- Wszystko poszło po mojej myśli, udało się- cieszyliście się jak dzieci.
- Gdzie jest mój chłopak?
- Tutaj!- krzyknął Hyun wychylając się zza sylwetki doktora- Widzisz? Udało się!- powiedział przytulając Cię do siebie.
- Teraz tylko zostaniesz na obserwacji około 5 dni, a potem będziesz mogła wrócić do domu- oznajmił lekarz. Te dni zleciały bardzo szybko, z każdym dniem byłaś jeszcze szczęśliwsza. Hyunsik pomógł Ci się spakować, razem wyszliście na korytarz, czekaliście na wysokiego pana z plikiem dokumentów. Wróciliście do dormu.
- *...* !- krzyknął Eunkwang.
- Tak, to ja- zaśmiałaś się.
- Hyung! Nudzi mi się! Pójdźmy gdzieś!- wołał Sungjae.
Razem z BTOB wybraliście się na plażę, gdzie miło spędziliście resztę dnia, wsłuchując się w szum morza i odgłosy ptaków.
- Szukałaś mnie wtedy jak...- manager miał poczucie winy. Usłyszeliście hałas dobiegający z korytarza. Po chwili do pokoju wpadł Hyunsik.
- Oppa...- rozpłakałaś się. Chłopak podbiegł i przytulił Cię.
- Co się stało?- spytał przestraszonym głosem. Minhyuk wszystko mu wytłumaczył.
- Wyjdziesz z tego. Będzie dobrze- powiedział, przytulając Cię.
W ciągu 2 tygodni nastąpiła poprawa. Lekarz zaczął Cię chwalić, robiłaś postępy.
W 3 tygodniu ból powrócił. Był nie do zniesienia, zalecono natychmiastową operację. Obudziłaś się czując uścisk na dłoni. Powoli otworzyłaś oczy.
- Jak .. czujesz?- co on mówi?
- Mwo?- spytałaś
- Spy.. czy.. do.. się.. jesz- zaczęłaś myśleć, że zjadł zdecydowanie za dużo ketchupu.
- CO MÓWISZ?!- chłopak aż podskoczył. Dopiero po jego reakcji zorientowałaś się, że krzyknęłaś. Nie chciałaś wrzasnąć. Po prostu nie dosłyszałaś tego co mówił.
Łzy napłynęły Ci do oczu. Z szafeczki wyciągnęłaś notes. Wyrwałaś z niego kilka kartek, po czym zaczęliście rozmawiać pisząc wiadomości na kawałkach papieru.
Tej nocy dużo myślałaś. Postanowiłaś poważnie porozmawiać z Hyunsik'iem. Gdy wzeszło słońce, Twój chłopak wszedł do pokoju.
- Dzień dobry kochanie- nachylił się żeby dać Ci całusa, ale się odsunęłaś- Co się stało?- spytał niepewnie. Wskazałaś mu krzesełko obok łóżka. Usiadł na nim i nadal patrzył na Ciebie pytającym wzrokiem. Zauważyłaś, że trzymał w ręce kartki.
- To nie jest dobry pomysł żebyś przesiadywał tutaj całymi dniami- napisał na karteczce: "Wae?". Od razu odpowiedziałaś:
- To bez sensu. Za ten czas możesz zrobić coś pożytecznego. Jesteś w zespole, nie pamiętasz? Nie możesz tak opuszczać swoich zajęć. Jak ty to sobie wyobrażasz?- napisał kilka słów i dał mi do przeczytania. "Ale ja Cię kocham!"
Pogodziłaś się ze swoją sytuacją, straciłaś wszelkie nadzieje. Nic nie oczekiwałaś.
- Jak możesz kochać taką jak ja? Jestem głucha!- chłopak wybiegł z pokoju. Nie minęło nawet 10 minut, a dostałaś smsa.
Od: Oppa ^^
Kiedy będziesz chciała porozmawiać, po prostu napisz. Nie zapomnij, że cię kocham!
Dzień dłużył się niemiłosiernie. Nikt nie przyszedł Cię odwiedzić. Tak było do końca tygodnia. W poniedziałek obudziłaś się wyjątkowo późno. To przez te leki. Poprosiłaś pielęgniarkę, żeby podniosła Ci oparcie od łóżka, chciałaś poczytać. Za szybą zobaczyłaś Hyunsik'a ze łzami w oczach. Wymieniliście się spojrzeniami. Oboje byliście przygnębieni. Ty, że go tak potraktowałaś i skreśliłaś w jednym momencie Wasze wspólne 3 lata, a on że dał sobie na to pozwolić. Widziałaś determinację w jego oczach. Wszedł do pomieszczenia zasłaniając szybę roletą. Drzwi zamknął na klucz. Bez żadnego słowa wszedł na łóżko i wpił się w Twoje usta. Zaczął niewinnie, jak zawsze, ale z każdą chwilą pocałunek był głębszy.
Zszedł z łóżka, usiadł na krześle obok. Złapał Cię za rękę i patrzył ci w oczy. Po kilku minutach wyciągnął kartkę i zaczął pisać. Dużo kreślił. "Co on tak namiętnie tworzy?"- pytałaś się w myślach. Podał Ci swoje wypociny mówiąc:
- Przeczytaj na głos- i tak zrobiłaś.
- Manager ułożył nowy grafik tak, żebym miał czas Cię odwiedzać. Chłopaki przesyłają pozdrowienia i życzą szybkiego powrotu do zdrowia. Rozmawiałem z lekarzem. Przygotują Cię do ostatniego zabiegu. Jeżeli się uda- będziesz mogła słyszeć nawet jak dawniej. Najpierw jednak muszą Cię nafaszerować lekami, żeby dobrze przygotować organizm. Bez względu na to czy odzyskasz słuch, czy nie, ja i tak będę Cię kochał. I zostanę przy Tobie.
- Na zawsze- dopowiedział i pocałował Cię w czoło. W tym momencie klamka zaczęła się ruszać. Hyun podbiegł szybko do drzwi i otworzył je. Lekarz patrzył na Was dziwnym wzrokiem, po czym powiedział:
- No, *..*. To ostatni zabieg, dasz radę.
- To już dziś?
- Tak, jesteś już gotowa- popatrzyłaś na Lim'a ze strachem w oczach.
- Pamiętaj co ci mówiłem- powiedział przez łzy, a pielęgniarki zawiozły cię na blok.
Po operacji bardzo długo spałaś- bez przerwy. Co chwilę słyszałaś jakieś kroki, głosy, ale nie mogłaś się obudzić. W końcu poczułaś, że ktoś podnosi Cię do siadu, ściąga bandaże. Po chwili ujrzałaś ostre światło, odruchowo zasłoniłaś swoje oczy dłonią. Zaczęłaś dotykać się po uszach.
- *..*? Słyszysz mnie?- otworzyłaś oczy i zobaczyłaś uśmiechniętego lekarza.
- T-tak.
- Wszystko poszło po mojej myśli, udało się- cieszyliście się jak dzieci.
- Gdzie jest mój chłopak?
- Tutaj!- krzyknął Hyun wychylając się zza sylwetki doktora- Widzisz? Udało się!- powiedział przytulając Cię do siebie.
- Teraz tylko zostaniesz na obserwacji około 5 dni, a potem będziesz mogła wrócić do domu- oznajmił lekarz. Te dni zleciały bardzo szybko, z każdym dniem byłaś jeszcze szczęśliwsza. Hyunsik pomógł Ci się spakować, razem wyszliście na korytarz, czekaliście na wysokiego pana z plikiem dokumentów. Wróciliście do dormu.
- *...* !- krzyknął Eunkwang.
- Tak, to ja- zaśmiałaś się.
- Hyung! Nudzi mi się! Pójdźmy gdzieś!- wołał Sungjae.
Razem z BTOB wybraliście się na plażę, gdzie miło spędziliście resztę dnia, wsłuchując się w szum morza i odgłosy ptaków.
sobota, 19 kwietnia 2014
Ogłoszenia Duszpasterskie!
Tak właśnie xD Tym oto sposobem "Dreams" dobiegło końca. Mam nadzieję, że to ff przypadło Wam do gustu. To było(jest) moje pierwsze opowiadanie, więc byłam, jestem i będę do niego przywiązana najbardziej ze wszystkich opowieści :3
Chciałam bardzo ale to bardzo, tak bardzo bardzo podziękować za wszystkie komentarze, za wsparcie, za to, że jesteście. Dzięki Wam nabieram ogrooomnej chęci do pisania <3 GOMAWO ^^
Co teraz?
Hmm... dobre pytanie xD
Zabieram się za one shoty/ scenariusze. (Widzę ten entuzjazm XD). Teraz nawiążę do tej ankiety po prawej: jeżeli chcesz żebym napisała dla Ciebie one shota/ scenariusz, proszę odwiedź zakładkę One shoty/ Scenariusze - info. Swoje zamówienia również tam składajcie. Na razie kolejka będzie miała 5 pozycji(potem ją powiększę).
Mam napisane już 4 one shoty, więc w najbliższym czasie je dodam(2 w tygodniu). Gdy już to zrobię, zacznę realizację Waszych zamówień ;)
I jeszcze jedna sprawa :D
Jeżeli chcecie mnie poznać lub po prostu pogadać, śmiało piszcie na maila, albo gg (zakładka kontakt). Nie gryzę xD
Jestem chętna na współpracę~ ^^
[Dreams] Rozdział XXII
Witajcie ^^
Chciałam Wam życzyć smacznego jajka :3
Pisałam ostatnio, że powoli zbliżamy się do końca tej historii. Ostatnim rozdziałem miał być rozdział XXIII, ale postanowiłam trochę przyspieszyć akcję.
Rozdział nie betowany!
Miłego czytania~
----------------------------------------------------
Hyung był wczoraj co najmniej dziwny. Taki zamyślony, ciężko było się z nim dogadać. W dormie nie było inaczej- panowała tu niezręczna cisza. Była przytłaczająca. Każdy był taki sztuczny! Przez tą sytuację postanowiłem pojechać jednym z pierwszych autobusów.
Wstałem cicho, choć to było trochę bez sensu bo spałem sam w pokoju. Co prawda za ścianą był Yongguk hyung, ale jego ciężko było zbudzić, szczególnie o tej godzinie. Wiadomo, 4 rano jest godziną dość magiczną. Ubrałem się, wziąłem z parapetu portfel. Schodząc po schodach o mało nie stanąłem na mojej desce. Na moje szczęście udało mi się nie obudzić reszty. Od razu poszedłem do korytarza, bo stwierdziłem że przekąszę coś u Himchana.
* Łup Łup Łup Łup*
Szybko wstałem i schowałem się za wieszak na ubrania. "Oby tylko nie Bang oby tylko nie Bang oby tylko nie Bang"
- Junhong?- no kurrrrrrrrrr! Wyszedłem z mojej kryjówki drapiąc się w tył głowy.
- Ja tylko...
- Wiem. Chciałeś jechać beze mnie- pociągnął mnie w stronę wyjścia. Przez ten widok nie potrzebowałem już kawy: Yongguk zamykający drzwi wejściowe bez bluzki, ze spodniami założonymi tylko do połowy uda i jeszcze te 2 różne skarpetki...
- A ty z czego cieszysz!- krzyknął.
- Z ciebie hyung. Wyglądasz jak Daehyun który nie jadł sernika przez co najmniej tydzień!
- DATS MAJ STAJL AT FOR OŁ KLOK
- Hyung chodź bo się spóźnimy! I załóż tą bluzę!
- Nie mogę zaprezentować swojego ABS'a?
- O tej godzinie? Jakby Himchan cię tak zobaczył...- Guk w mgnieniu oka zarzucił na siebie bluzę i zawiązał buty. Jak dziecko...
Okolica wyglądała jak zaczarowana. Cicho, spokojnie, aż tu nagle taki Bang Yongguk wrzeszczy na całe gardło:
- AJM FABLES!
Na szczęście byliśmy sami w autobusie. Kierowca skupił się na jeździe, więc lider mógł spokojnie kontynuować swoją oryginalną podróż.
- Wiesz co Junhongie?
- Oświeć mnie.
- Dzisiaj zrobię coś, o co poprosiła mnie Sora- jego głos spoważniał.
- Powiesz mu?
- Tak. Nie mam zamiaru tego dłużej ciągnąć, szczególnie że ona mnie do tego zmotywowała, a jej już nie ma...
- W końcu! Przynajmniej tyle dobrego...- zarzucił mi rękę na ramię.
- A o czym będziesz rozmawiał z Divą?
- Ma mi coś powiedzieć.
- To żeby Wam nie przeszkadzać, wejdę kiedy wyślesz mi smsa.
Przez niego nie mogłem pozostać spokojnym, cały czas mnie rozśmieszał. Byliśmy pod domem Himchan'a wcześniej niż planowaliśmy.
- Tooo wyślij mi smsa kiedy skończycie- wyszczerzył swoje zęby.
- Arrasso- pociągnąłem za klamkę. Channie stał na przeciwko mnie- Annyeong.
- Wow, faktycznie jesteś wcześnie- uśmiechnął się.
- To o czym chciałeś pogadać?
- Idź na górę. Pierwsze drzwi na lewo. Idź- wyszeptał.
- Mwo?
- No już, lecisz.
Niepewnie ruszyłem do pokoju. Złapałem za klamkę, ale nie wiedziałem czego się spodziewać. Powoli przesuwałem drzwi. Były już połowie. Widziałem meble, jakieś porozrzucane ciuchy. Zauważyłem podartą bluzkę. Skoro już otworzyłem je prawie do końca i nic nadzwyczajnego nie zobaczyłem, pchnąłem drzwi tak, że aż obiły się o ścianę. Oddech ustał, nogi stały się watą. Na łóżku siedziała po turecku... ONA!
- SORA!- skoczyłem na łóżko- Już cię nie puszczę!- nie kontrolowałem siły. Po prostu ją przytuliłem- Jak?! Dlaczego...
- Ja... ja... Mianhae! Przyjechałam tutaj zamiast udać się do dormu... chciałam być jak najdalej...
- Ważne że żyjesz! Cssiiii- uspokajałem ją. Oboje płakaliśmy łzami szczęścia.
- Oppa?
- Ne?
- Ciężki jesteś...- zaśmiała się.
- I tak mnie kochasz- pocałowałem ją.
Leżeliśmy tak dobre kilkanaście minut. Ale czy czas był ważny?
Wzięła moją dłoń i przyłożyła do swojego brzucha.
- Nie miałam wcześniej okazji, więc... Saengil chookha. Mam nadzieję że prezent się spodoba- nasze usta znów połączyły się w pocałunku. Chciałem, żeby wyraził on moje szczęście.
Trochę się uspokoiliśmy. Trzymałem ja za rękę.
- To co, wracamy do siebie?- uśmiechnęła się- To znaczy... zaczniemy się rozglądać za nowym mieszkaniem.
- Nigdzie nie jadę- co? Ale! Jak to?
- Wae?
- Myślisz, że chcę jeszcze raz to przechodzić? Nachodzenie, gwałt, pożar?!- zaczęła krzyczeć- NIE WIESZ JAK SIĘ TERAZ CZUJĘ!- czy on byłby do tego zdolny?- PRZECIEŻ ON JEST W STANIE NAS ZABIĆ DLA TYCH PROCHÓW!
- Nie jest.
- Jeszcze go bronisz? Po tym co zrobił?- łzy znowu zaczęły spływać po jej policzkach.
- Zostawił list- wyciągnąłem wiadomość i dałem jej do przeczytania. Gdy skończyła, podarła go i wyrzuciła przez okno.
- Czyli... to już jest koniec?
- Tak. Lee Andrew nie żyje. Spłonął w pożarze- Sora zarzuciła mi ręce na szyję i wpiła się w moje usta. Tak bardzo mi tego brakowało. Ktoś by powiedział: "EEE co tam 2 dni". Dla mnie to była wieczność.
- Kochanie?- nie zrozumiałem jednego- Jaki gwałt?
- Musimy jechać do lekarza- wstała i zaczęła iść do drzwi podpierając się o pobliskie meble- Chodź, pokażę Ci coś- podbiegłem do niej i wziąłem ją na ręce. Zacząłem schodzić po schodach.
- Wróć się- pokazała mi schody prowadzące jeszcze wyżej. Kiedy już byliśmy na górze, podeszła do wielkiego pudła.
- Patrz- zobaczyłem masę zdjęć hyung'ów- Jak się ma sprawa Kim'a i Guk'a?
- Stoi w miejscu, ale mam pewien pomysł- usłyszeliśmy otwierające się drzwi. Podeszliśmy do barierki i zobaczyliśmy lidera idącego w stronę salonu.
- Więcej nie zobaczymy, to ich moment- powiedziała Sora i pozbieraliśmy oglądnięte zdjęcia.
- Zróbmy tak: ja będę przy wejściu do salonu, a ty wejdziesz od strony kuchni ok?
- No... ok~ - uśmiechnąłem się. Chciałem zaskoczyć hyung'a Sorą. Wszedłem cicho do salonu, stałem za nimi. Na szczęście mnie nie usłyszeli. Zauważyłem, że ręka Himchan'a spoczywa na nagim torsie Guk'a. Po chwili weszła Sora. Bang zerwał się z sofy.
- ŻE... JAK?! Gdzie jest Zelo!
- Za tobą- szybko się odwrócił.
- Ona... żyje?!
- Nie widać?- spytała ironicznie.
- Ale...
- Nie mogłam odejść przed twoim wyjawieniem uczuć do Himchana- na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech- Bang i Chan patrzyli sobie w oczy.
- Więc...- zaczął Him
- Tak.
- Nawet nie wiesz co chciałem powiedzieć!
- Wiem. Tak, kocham cię, a z tego co widzę to ty mnie też.
- Ale zapłon...- powiedziałem.
- Ty młody cicho!
- Dobra, to teraz zmiana. My na dole, wy na górze- oznajmiła Sora.
- To najlepszy pomysł od ... paru miesięcy!- krzyknął Bang biorąc na ręce Him'a, po czym wbiegł po schodach.
- To...
- Nie wiem co teraz robimy.
- Może... jedźmy do lekarza. Boję się.
- O co chodzi? Coś z maleństwem?- podszedłem i przytuliłem ją.
- Mam nadzieję, że nic się nie stało.
- Ale kiedy?
- Dowiesz się na miejscu. Jedziesz czy nie?
Świadomość, że Lee ją skrzywdził sprawiła że miałem ochotę go zabić. Jeszcze raz. I jeszcze raz. Taka śmierć nie jest odpowiednia karą. Powinien umierać powoli. Cierpieć bardziej niż ona. Choi Junhong! O czym ty myślisz! Przestań! Ciesz się że ją odzyskałeś! I że tylko tak to się skończyło...
Dzięki Bogu dziecko wyszło z tego cało. Jest silne jak jego mama. Mam nadzieję, że przynajmniej płeć odziedziczy po ojcu.
Kiedy wróciliśmy do dormu, Yongguk'a jeszcze nie było. Pewnie wróci jutro rano... Nie przeszkadzajmy mu. Trójka maniaków jak zwykle grała na konsoli.
- Mam dla was niespodziankę.
- Masz burgery?
- Nie...
- Sernik?!
- Nie?
- Czyli nic nie masz...- podsumował Young.
- Odzyskałem ją- chłopaki natychmiast się odwrócili.
- Kogo?
- Sorę.
- Junhongie... My wiemy że...
- Właśnie nic nie wiecie!- pociągnąłem ja za rękę.
- O serniku!- Daehyun podbiegł do niej ściskając ją.
- Oppa, to boli- szybko ja puścił.
- Oh, mianhae- powiedział speszony Jung.
- Chcielibyśmy wam coś powiedzieć.
- Jestem... w ciąży- Yoo i Jung'owi szczęki opadły co najmniej do poziomu piwnicy, a Jongup poleciał do swojego pokoju. Za chwilę wybiegł z niego i podał mi malutkie skarpetki z Olafem.
- Pół roku je robiłem- uśmiechnął się, po czym wybiegł z domu.
- A on gdzie?
- Poszedł to oblać.
- Samemu?
- Dlatego musimy za nim lecieć- zaśmialiśmy się. Youngjae i Daehyun pobiegli za nimi, a my zostaliśmy sami. Znowu. Sora chciała pójść obejrzeć nasz dom.
- Jesteś pewna? Nikt cię nie zmusza- była pewna swojej decyzji.
Z pomocą manager'a szybko udało nam się znaleźć nowy dom. Nie był większy od poprzedniego, natomiast był przytulniejszy. Duża kuchnia, skromny salon, piętro było trochę podobne do tego u Himchan'a. Przed domem był podjazd, z miejscem na huśtawkę. Dom znajdował się w najspokojniejszej dzielnicy Seulu. Dzięki temu Sora wróciła do pełni sił w szybkim czasie. Do porodu zostało coraz mniej czasu. Już niedługo i ujrzę to śliczne maleństwo. Moje największe marzenie się spełniło. Mam rodzinę! To cudowne uczucie.
Żałuję tylko tego, że nie brałem na poważnie gróźb Andrew. Mogłem od razu zareagować i nie nakręcać go jeszcze bardziej przez dawanie mu tych pieniędzy. Gdy sprawa trochę ucichła, policja poinformowała nas o namierzeniu szefa Lee i całej jego gromadki. Wszyscy nie wyjdą tak szybko z więzienia.
Dzisiaj organizujemy z Sorą przyjęcie z okazji urządzenia nowego domu. Na szczęście Himchan hyung zakończył już nagrywanie, przez co mógł zobaczyć nasz nowy dom. Dziecko dostało wiele prezentów od swoich... wujków-opiekunek. Jongup'owi bardzo spodobał się dom- biegał po nim, co chwilę rzucał się na kogoś, odpoczął i kolejka zaczynała się od nowa.
- Odkąd dowiedział się o dziecku...- zaczął Youngjae
- MIOTA NIM JAK SZATAN!- dokończył Dae. Wszyscy przeszli do salonu, gdzie na sofie leżeli plackiem Yongguk i Himchan.
- Ej gołąbki, zróbcie trochę miejsca!- Bang usiadł, biorąc Kim'a na kolana.
- Mam pomysł kochani!- wyrwał się Uppie.
- Oho, leci pocisk!- zaśmiał się Yoo.
- Napiszę książkę- wszyscy runęli na podłogę tarzając się ze śmiechu.
- Ty?
- Nie, Elza!
- Chyba że tak- powiedział Jung zabierając łzę z powieki.
- Ktoś chyba musi spisać całą tą historię. Przecież ta książka byłaby świetna!
- Moon, łap snickers'a, bo zaczynasz gwiazdorzyć!- Himchan mówiąc to rzucił w tancerza batonem.
- Będziecie chcieli oglądnąć filmy...
16 sierpnia na świat przyszło maleństwo, na które tak długo wyczekiwaliśmy. Jest śliczne. Urodę ma po tacie. Jedynie oczy ma po mamie. Kochany Yongchan rósł jak na drożdżach- dużo ruchu z wujkiem Uppie'm robiło swoje. Gdy był w przedszkolu, ćwiczył z Youngjae. Yoo został jego prywatnym nauczycielem przez przedszkole i szkołę podstawową.
Nadszedł czas gimnazjum. Swojego stylu nauczył się od wujka Himchan'a, z pomocą Jae potrafił mądrze się wypowiadać w każdej sytuacji. Dzięki wyjkowi Moon'owi jego ciało było perfekcyjne jak na jego wiek. Z wujkiem Daehyun'em nauczył się podstaw gotowania, a z wujkiem Yongguk'iem zdobył szacunek i miłość do świata i ludzi żyjących wokół nas. Jego rodzice podziwiali go, jak sobie radzi i doskonalili jego cechy. Yongie pokochał swoich dziadków, zarówno jak od strony mamy, jak i taty. Kochał ich jeszcze bardziej przez to, że widywał się z nimi dość rzadko. Chłopak jest świetnym uczniem, dobrym synem. Rodzice są z niego dumni. Jeden z jego wujków- Jongup, mówiąc na parapetówce o tym, że napisze książkę... mówił na poważnie. Bardzo wczuł się w jej pisanie. Dużo notatek, miliony kartek walających się po dormie tylko podkreślały jego ciężką pracę.
Tak w ogóle to byłem jego ulubionym wujkiem. Dogadywaliśmy się bez słów, znaleźliśmy wspólny język. Co prawda nie była to więź taka, jaką miał z tatą, ale jak na mnie relacja ta była super. Yongie chciał żebym regularnie zabierał go do dormu. Uwielbiał tu nocować. Tą noc również spędził w naszych skromnych progach.
Chciałam Wam życzyć smacznego jajka :3
Pisałam ostatnio, że powoli zbliżamy się do końca tej historii. Ostatnim rozdziałem miał być rozdział XXIII, ale postanowiłam trochę przyspieszyć akcję.
Rozdział nie betowany!
Miłego czytania~
----------------------------------------------------
Hyung był wczoraj co najmniej dziwny. Taki zamyślony, ciężko było się z nim dogadać. W dormie nie było inaczej- panowała tu niezręczna cisza. Była przytłaczająca. Każdy był taki sztuczny! Przez tą sytuację postanowiłem pojechać jednym z pierwszych autobusów.
Wstałem cicho, choć to było trochę bez sensu bo spałem sam w pokoju. Co prawda za ścianą był Yongguk hyung, ale jego ciężko było zbudzić, szczególnie o tej godzinie. Wiadomo, 4 rano jest godziną dość magiczną. Ubrałem się, wziąłem z parapetu portfel. Schodząc po schodach o mało nie stanąłem na mojej desce. Na moje szczęście udało mi się nie obudzić reszty. Od razu poszedłem do korytarza, bo stwierdziłem że przekąszę coś u Himchana.
* Łup Łup Łup Łup*
Szybko wstałem i schowałem się za wieszak na ubrania. "Oby tylko nie Bang oby tylko nie Bang oby tylko nie Bang"
- Junhong?- no kurrrrrrrrrr! Wyszedłem z mojej kryjówki drapiąc się w tył głowy.
- Ja tylko...
- Wiem. Chciałeś jechać beze mnie- pociągnął mnie w stronę wyjścia. Przez ten widok nie potrzebowałem już kawy: Yongguk zamykający drzwi wejściowe bez bluzki, ze spodniami założonymi tylko do połowy uda i jeszcze te 2 różne skarpetki...
- A ty z czego cieszysz!- krzyknął.
- Z ciebie hyung. Wyglądasz jak Daehyun który nie jadł sernika przez co najmniej tydzień!
- DATS MAJ STAJL AT FOR OŁ KLOK
- Hyung chodź bo się spóźnimy! I załóż tą bluzę!
- Nie mogę zaprezentować swojego ABS'a?
- O tej godzinie? Jakby Himchan cię tak zobaczył...- Guk w mgnieniu oka zarzucił na siebie bluzę i zawiązał buty. Jak dziecko...
Okolica wyglądała jak zaczarowana. Cicho, spokojnie, aż tu nagle taki Bang Yongguk wrzeszczy na całe gardło:
- AJM FABLES!
Na szczęście byliśmy sami w autobusie. Kierowca skupił się na jeździe, więc lider mógł spokojnie kontynuować swoją oryginalną podróż.
- Wiesz co Junhongie?
- Oświeć mnie.
- Dzisiaj zrobię coś, o co poprosiła mnie Sora- jego głos spoważniał.
- Powiesz mu?
- Tak. Nie mam zamiaru tego dłużej ciągnąć, szczególnie że ona mnie do tego zmotywowała, a jej już nie ma...
- W końcu! Przynajmniej tyle dobrego...- zarzucił mi rękę na ramię.
- A o czym będziesz rozmawiał z Divą?
- Ma mi coś powiedzieć.
- To żeby Wam nie przeszkadzać, wejdę kiedy wyślesz mi smsa.
Przez niego nie mogłem pozostać spokojnym, cały czas mnie rozśmieszał. Byliśmy pod domem Himchan'a wcześniej niż planowaliśmy.
- Tooo wyślij mi smsa kiedy skończycie- wyszczerzył swoje zęby.
- Arrasso- pociągnąłem za klamkę. Channie stał na przeciwko mnie- Annyeong.
- Wow, faktycznie jesteś wcześnie- uśmiechnął się.
- To o czym chciałeś pogadać?
- Idź na górę. Pierwsze drzwi na lewo. Idź- wyszeptał.
- Mwo?
- No już, lecisz.
Niepewnie ruszyłem do pokoju. Złapałem za klamkę, ale nie wiedziałem czego się spodziewać. Powoli przesuwałem drzwi. Były już połowie. Widziałem meble, jakieś porozrzucane ciuchy. Zauważyłem podartą bluzkę. Skoro już otworzyłem je prawie do końca i nic nadzwyczajnego nie zobaczyłem, pchnąłem drzwi tak, że aż obiły się o ścianę. Oddech ustał, nogi stały się watą. Na łóżku siedziała po turecku... ONA!
- SORA!- skoczyłem na łóżko- Już cię nie puszczę!- nie kontrolowałem siły. Po prostu ją przytuliłem- Jak?! Dlaczego...
- Ja... ja... Mianhae! Przyjechałam tutaj zamiast udać się do dormu... chciałam być jak najdalej...
- Ważne że żyjesz! Cssiiii- uspokajałem ją. Oboje płakaliśmy łzami szczęścia.
- Oppa?
- Ne?
- Ciężki jesteś...- zaśmiała się.
- I tak mnie kochasz- pocałowałem ją.
Leżeliśmy tak dobre kilkanaście minut. Ale czy czas był ważny?
Wzięła moją dłoń i przyłożyła do swojego brzucha.
- Nie miałam wcześniej okazji, więc... Saengil chookha. Mam nadzieję że prezent się spodoba- nasze usta znów połączyły się w pocałunku. Chciałem, żeby wyraził on moje szczęście.
Trochę się uspokoiliśmy. Trzymałem ja za rękę.
- To co, wracamy do siebie?- uśmiechnęła się- To znaczy... zaczniemy się rozglądać za nowym mieszkaniem.
- Nigdzie nie jadę- co? Ale! Jak to?
- Wae?
- Myślisz, że chcę jeszcze raz to przechodzić? Nachodzenie, gwałt, pożar?!- zaczęła krzyczeć- NIE WIESZ JAK SIĘ TERAZ CZUJĘ!- czy on byłby do tego zdolny?- PRZECIEŻ ON JEST W STANIE NAS ZABIĆ DLA TYCH PROCHÓW!
- Nie jest.
- Jeszcze go bronisz? Po tym co zrobił?- łzy znowu zaczęły spływać po jej policzkach.
- Zostawił list- wyciągnąłem wiadomość i dałem jej do przeczytania. Gdy skończyła, podarła go i wyrzuciła przez okno.
- Czyli... to już jest koniec?
- Tak. Lee Andrew nie żyje. Spłonął w pożarze- Sora zarzuciła mi ręce na szyję i wpiła się w moje usta. Tak bardzo mi tego brakowało. Ktoś by powiedział: "EEE co tam 2 dni". Dla mnie to była wieczność.
- Kochanie?- nie zrozumiałem jednego- Jaki gwałt?
- Musimy jechać do lekarza- wstała i zaczęła iść do drzwi podpierając się o pobliskie meble- Chodź, pokażę Ci coś- podbiegłem do niej i wziąłem ją na ręce. Zacząłem schodzić po schodach.
- Wróć się- pokazała mi schody prowadzące jeszcze wyżej. Kiedy już byliśmy na górze, podeszła do wielkiego pudła.
- Patrz- zobaczyłem masę zdjęć hyung'ów- Jak się ma sprawa Kim'a i Guk'a?
- Stoi w miejscu, ale mam pewien pomysł- usłyszeliśmy otwierające się drzwi. Podeszliśmy do barierki i zobaczyliśmy lidera idącego w stronę salonu.
- Więcej nie zobaczymy, to ich moment- powiedziała Sora i pozbieraliśmy oglądnięte zdjęcia.
- Zróbmy tak: ja będę przy wejściu do salonu, a ty wejdziesz od strony kuchni ok?
- No... ok~ - uśmiechnąłem się. Chciałem zaskoczyć hyung'a Sorą. Wszedłem cicho do salonu, stałem za nimi. Na szczęście mnie nie usłyszeli. Zauważyłem, że ręka Himchan'a spoczywa na nagim torsie Guk'a. Po chwili weszła Sora. Bang zerwał się z sofy.
- ŻE... JAK?! Gdzie jest Zelo!
- Za tobą- szybko się odwrócił.
- Ona... żyje?!
- Nie widać?- spytała ironicznie.
- Ale...
- Nie mogłam odejść przed twoim wyjawieniem uczuć do Himchana- na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech- Bang i Chan patrzyli sobie w oczy.
- Więc...- zaczął Him
- Tak.
- Nawet nie wiesz co chciałem powiedzieć!
- Wiem. Tak, kocham cię, a z tego co widzę to ty mnie też.
- Ale zapłon...- powiedziałem.
- Ty młody cicho!
- Dobra, to teraz zmiana. My na dole, wy na górze- oznajmiła Sora.
- To najlepszy pomysł od ... paru miesięcy!- krzyknął Bang biorąc na ręce Him'a, po czym wbiegł po schodach.
- To...
- Nie wiem co teraz robimy.
- Może... jedźmy do lekarza. Boję się.
- O co chodzi? Coś z maleństwem?- podszedłem i przytuliłem ją.
- Mam nadzieję, że nic się nie stało.
- Ale kiedy?
- Dowiesz się na miejscu. Jedziesz czy nie?
Świadomość, że Lee ją skrzywdził sprawiła że miałem ochotę go zabić. Jeszcze raz. I jeszcze raz. Taka śmierć nie jest odpowiednia karą. Powinien umierać powoli. Cierpieć bardziej niż ona. Choi Junhong! O czym ty myślisz! Przestań! Ciesz się że ją odzyskałeś! I że tylko tak to się skończyło...
Dzięki Bogu dziecko wyszło z tego cało. Jest silne jak jego mama. Mam nadzieję, że przynajmniej płeć odziedziczy po ojcu.
Kiedy wróciliśmy do dormu, Yongguk'a jeszcze nie było. Pewnie wróci jutro rano... Nie przeszkadzajmy mu. Trójka maniaków jak zwykle grała na konsoli.
- Mam dla was niespodziankę.
- Masz burgery?
- Nie...
- Sernik?!
- Nie?
- Czyli nic nie masz...- podsumował Young.
- Odzyskałem ją- chłopaki natychmiast się odwrócili.
- Kogo?
- Sorę.
- Junhongie... My wiemy że...
- Właśnie nic nie wiecie!- pociągnąłem ja za rękę.
- O serniku!- Daehyun podbiegł do niej ściskając ją.
- Oppa, to boli- szybko ja puścił.
- Oh, mianhae- powiedział speszony Jung.
- Chcielibyśmy wam coś powiedzieć.
- Jestem... w ciąży- Yoo i Jung'owi szczęki opadły co najmniej do poziomu piwnicy, a Jongup poleciał do swojego pokoju. Za chwilę wybiegł z niego i podał mi malutkie skarpetki z Olafem.
- Pół roku je robiłem- uśmiechnął się, po czym wybiegł z domu.
- A on gdzie?
- Poszedł to oblać.
- Samemu?
- Dlatego musimy za nim lecieć- zaśmialiśmy się. Youngjae i Daehyun pobiegli za nimi, a my zostaliśmy sami. Znowu. Sora chciała pójść obejrzeć nasz dom.
- Jesteś pewna? Nikt cię nie zmusza- była pewna swojej decyzji.
Z pomocą manager'a szybko udało nam się znaleźć nowy dom. Nie był większy od poprzedniego, natomiast był przytulniejszy. Duża kuchnia, skromny salon, piętro było trochę podobne do tego u Himchan'a. Przed domem był podjazd, z miejscem na huśtawkę. Dom znajdował się w najspokojniejszej dzielnicy Seulu. Dzięki temu Sora wróciła do pełni sił w szybkim czasie. Do porodu zostało coraz mniej czasu. Już niedługo i ujrzę to śliczne maleństwo. Moje największe marzenie się spełniło. Mam rodzinę! To cudowne uczucie.
Żałuję tylko tego, że nie brałem na poważnie gróźb Andrew. Mogłem od razu zareagować i nie nakręcać go jeszcze bardziej przez dawanie mu tych pieniędzy. Gdy sprawa trochę ucichła, policja poinformowała nas o namierzeniu szefa Lee i całej jego gromadki. Wszyscy nie wyjdą tak szybko z więzienia.
Dzisiaj organizujemy z Sorą przyjęcie z okazji urządzenia nowego domu. Na szczęście Himchan hyung zakończył już nagrywanie, przez co mógł zobaczyć nasz nowy dom. Dziecko dostało wiele prezentów od swoich... wujków-opiekunek. Jongup'owi bardzo spodobał się dom- biegał po nim, co chwilę rzucał się na kogoś, odpoczął i kolejka zaczynała się od nowa.
- Odkąd dowiedział się o dziecku...- zaczął Youngjae
- MIOTA NIM JAK SZATAN!- dokończył Dae. Wszyscy przeszli do salonu, gdzie na sofie leżeli plackiem Yongguk i Himchan.
- Ej gołąbki, zróbcie trochę miejsca!- Bang usiadł, biorąc Kim'a na kolana.
- Mam pomysł kochani!- wyrwał się Uppie.
- Oho, leci pocisk!- zaśmiał się Yoo.
- Napiszę książkę- wszyscy runęli na podłogę tarzając się ze śmiechu.
- Ty?
- Nie, Elza!
- Chyba że tak- powiedział Jung zabierając łzę z powieki.
- Ktoś chyba musi spisać całą tą historię. Przecież ta książka byłaby świetna!
- Moon, łap snickers'a, bo zaczynasz gwiazdorzyć!- Himchan mówiąc to rzucił w tancerza batonem.
- Będziecie chcieli oglądnąć filmy...
~*~ ~*~ ~*~ ~*~ ~*~ ~*~
Nadszedł czas gimnazjum. Swojego stylu nauczył się od wujka Himchan'a, z pomocą Jae potrafił mądrze się wypowiadać w każdej sytuacji. Dzięki wyjkowi Moon'owi jego ciało było perfekcyjne jak na jego wiek. Z wujkiem Daehyun'em nauczył się podstaw gotowania, a z wujkiem Yongguk'iem zdobył szacunek i miłość do świata i ludzi żyjących wokół nas. Jego rodzice podziwiali go, jak sobie radzi i doskonalili jego cechy. Yongie pokochał swoich dziadków, zarówno jak od strony mamy, jak i taty. Kochał ich jeszcze bardziej przez to, że widywał się z nimi dość rzadko. Chłopak jest świetnym uczniem, dobrym synem. Rodzice są z niego dumni. Jeden z jego wujków- Jongup, mówiąc na parapetówce o tym, że napisze książkę... mówił na poważnie. Bardzo wczuł się w jej pisanie. Dużo notatek, miliony kartek walających się po dormie tylko podkreślały jego ciężką pracę.
Tak w ogóle to byłem jego ulubionym wujkiem. Dogadywaliśmy się bez słów, znaleźliśmy wspólny język. Co prawda nie była to więź taka, jaką miał z tatą, ale jak na mnie relacja ta była super. Yongie chciał żebym regularnie zabierał go do dormu. Uwielbiał tu nocować. Tą noc również spędził w naszych skromnych progach.
- Wujku~
- Ne?
- Poczytałbym coś- wpadłem na pewien pomysł.
- Chodź młody.- zabrałem go do mojego składowiska książek. Na samej górze leżała ona. Ta, którą Yonchan musi przeczytać.
- Dreams? O czym to?- spytał oglądając książkę.
- O twoich rodzicach.
- Wow! Ty ją napisałeś! Ale mam fajnego wujka!!
- Musisz czytać ją uważnie, żebyś nie przegapił pewnych ważnych informacji dotyczących życia., a przede wszystkim twoich rodziców.
- Gomawo~
- Za ile po ciebie będą? Żebyś się do szkoły czasem nie spóźnił!- zaczął bawić się telefonem.
- Mama mi napisała że już jadą.
- W takim razie chodź, zjemy śniadanie.
- Annyeong~!- Sora i Junhong już przyszli. Yongie poleciał przywitać rodziców, po czym cała trójka weszła do kuchni..
- Mam nadzieję że nie był uciążliwy hyung.
- Był grzeczny- powiedziałem puszczając oczko do młodego. Chłopak wsuwał kanapki niczym Daehyun...(wiadomo co xD), kiedy już skończył oznajmił:
- Pójdę po swoje rzeczy- wymieniliśmy parę zdań między sobą, a następnie odprowadziłem ich. Chłopak nie mógł się spóźnić do szkoły. Wsiadając do samochodu krzyknął:
- Gomawo za książkę~!
- To drobiazg!- odpowiedziałem mu.
- Chwila, za jaką książkę? Przecież już wszystko przeczytał.
- Chciał jeszcze jedną, więc mu ją dałem.
- Którą?- stanąłem pomiędzy nimi i położyłem ręce na ich ramionach.
- Naszą ulubioną- wyszczerzyłem zęby.
- Przy niej zejdzie mu dłużej niż przy pozostałych- zaśmiała się Sora. W tej chwili zobaczyliśmy koleżankę z klasy Yongie'go- Chaerin. Chłopak gdy ją zobaczył wybiegł z samochodu i zaczął z nią rozmawiać. Po chwili poszli razem w kierunku szkoły.
Od: Yongie
Appa~ Z rodzicami to trochę obciach, jestem na to za stary. Będę w domu od razu po zajęciach!
Ciekawe po kim to ma, prawda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)






