piątek, 21 lutego 2014

[Dreams] Rozdział XIII



             W gabinecie ściągnęła okulary. Miała dwie wielkie śliwy pod oczami i przeciętą brew.
-Od jak dawna cię bił?- Zapytał higienista.
-To było dosłownie dwa razy.
-Doliczając jeszcze dzisiejszy, to trzy- dziewczyna syknęła z bólu przez przyłożony opatrunek do rany.
 Popatrzyłam na zegar- 14.30. Himchan powiedział mi, że o 15.30 nagrywają teledysk.
-Zelo musisz iść. Za godzinę masz nagranie.
-Nie zostawię was w takiej sytuacji - powiedział troskliwie.
-Zaraz zamówię taksówkę i pojedziemy do mnie- odparłam. Chłopak przytulił mnie i wyszedł z gabinetu. Niedługo po nim, razem z Sunny zrobiłyśmy to samo. Po powrocie do domu wysłałam sms-a do Zelo:

„Tak nie może być…”

Dostałam odpowiedź:
„Dlaczego? Czy zrobiłem coś nie tak?”

Nie miałam zamiaru owijać w bawełnę, więc odpisałam:

„Nie, po prostu ze względu na bezpieczeństwo Sunny… nie możemy”

Na to chłopak nie odpisał. Po zrobieniu Sunny herbaty wyszłam do apteki po opatrunki. Dostałam telefon od higienisty, abym wybrała dokumenty ze szkoły. Wchodząc do niej zobaczyłam Andrew. Przeszłam obok niego, lecz on złapał mnie i zaciągnął siłą do szkolnych szatni, postawił pod ścianą i powiedział ostro:
-Chcesz, żebym to zrobił?!
-Czyli naprawdę taki jesteś?- powiedziałam, lecz on odebrał to, jakbym z niego kpiła. Wykrzyknął niezrozumiale coś po koreańsku i podniósł prawą rękę na wysokość swojej głowy. Domyślałam się, co chce zrobić, ale nie wierzyłam, że jest w stanie… Popatrzyłam mu głęboko w oczy, zauważyłam, że złość zaczyna znikać, lecz po chwili ponownie zmarszczył brwi, a jego dłoń była zaciśnięta w pięść.
W tej chwili poczułam przeszywający ból w okolicach skroni.
          Obudziłam się w gabinecie higienisty, a obok łóżka siedział Zelo. Wszystko było niewyraźne. Gdy zobaczył, że zaczynam się budzić, zawołał higienistę, który uzupełniał dokumenty.
-Ola? Słyszysz mnie?
-Uh… Tak. Oppa?- Przetarłam dłońmi oczy i zobaczyłam lekko wystraszoną twarz Zelo. Uwielbiałam jego ciemne jak noc oczy z prześwitami brązu, pełne usta, promienną twarz.
-Jak tylko dorwę go w swoje ręce…- nie pozwoliłam mu dokończyć. Podszedł do nas higienista.
-Nawet  przez chwilę nie pomyślałem, że przyjdziesz po te świstki tak szybko- zaśmiał się, po czym mnie przebadał. Wszystko wróciło do normy, krwawienie ustało, więc mogłam wrócić do domu. Nie miałam wyboru. Zelo udał się ze mną- higienista go o to poprosił. Bardzo chciałam, żeby był przy mnie, ale nie chciałam, żeby traktował 'nas' jak przed sytuacją na boisku. Zależało mi na nim, ale nie mogłam sprawiać mu problemów- przecież z czasem media wywęszyłyby wszystko. Sunny zdziwiła się, dlaczego przy nim zachowuję się tak naturalnie. To proste. Wiem, jak to denerwuje. Chcę być taka bez względu na to, przy kim.
Na szczęście zdążył na nagranie, a ja po powrocie do domu zostałam obsypana milionami pytań od Sunny.
              Tak minął miesiąc. Co chwilę jakaś afera. Na szczęście Zelo nie miał problemów. Za wszelką cenę chciałam, żeby tak zostało. Byłam w stanie się poświęcić.
Przed zajęciami odwiedził mnie Himchan z prośbą o pomoc.
-Zelo od jakiegoś miesiąca chodzi zamyślony, przybity. Wydaje mi się, że coś się stało. Niestety on wszystkich zapewnia, że tak nie jest. Nie mogę patrzeć jak ten dzieciak cierpi.
-Dobrze, porozmawiam z nim- zapewniłam Himchana. Po lekcjach udałam się do domu, i wysłałam smsa do Zelo, aby przyszedł do bezpiecznego i spokojnego parku. Chłopak z daleka wyglądał na smutnego, co dopiero z bliska.
- Oppa... to wszystko tak wyszło, bo nie chciałam żebyś miał przeze mnie problemy. Chodziło o to, żebyś widział się jak najmniej z Andrew. Mianhaeyo- Chłopak podniósł głowę, i popatrzył mi prosto w oczy.
- Próbowałam, ale nie mogę cię zapomnieć - powiedziałam to ze spływającymi po zarumienionych policzkach łzami, lecz Zelo od razu je otarł.
- Od teraz, proszę, nie unikaj mnie. Poczułam, jak mnie przytula. Robił to tak szczerze, uroczo. Usiedliśmy na ławce. Po chwili złapał mnie za rekę.
- Teraz wszystko się zmieni. Będę cię chronił. Kocham cię - nie zastanawiając się odpowiedziałam:
-Ja... ciebie też- całkowicie się rozpłakałam.
Odchylił moją głowę w ten sposób, że nasze twarze dzieliła odległość zaledwie kilku centymetrów. Poczułam na swoich ustach delikatny pocałunek. Byłam nieco zdezorientowana, lecz go odwzajemniłam. Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę domu...

2 komentarze:

  1. co ten Andrew? o.O
    dupek jeden.. >.<
    jaka słodka scena na końcu.. aww :3 normalnie się rozpływam :3
    weny skarbie :*

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...