czwartek, 27 marca 2014

Versatile Blogger~



Zostałam nominowana przez Love Lala do Versatile Blogger Award (wchodzimy tutaj :3). Chciałam bardzo, ale to bardzo podziękować za nominację, to wiele dla mnie znaczy ^^ Nabieram jeszcze większej chęci do pisania ♥ 

Co zrobić będąc nominowanym do Versatile Blogger Award ?
1. Podziękować nominującemu blogerowi.
2. Pokazać nagrodę Versatile Blogger Award na swoim blogu.
3. Ujawnić 7 faktów o sobie.
4. Nominować 7 (lub więcej) blogów.
5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.


7 faktów o mnie:

1. Lubię sport (szczególnie siatkówkę, bieganie)
2. Chodziłam razem z Taeyeon do tej samej klasy w podstawówce, i teraz też chodzimy razem do klasy w gimbazjum xD
3. Lubię duże ilości jedzenia (Taeyeonnie potwierdzisz, prawda? ^^). Pomimo tego jestem chuda(każdy mi mówi, że muszę przytyć kilka kilogramów). Kocham maliny( w każdej postaci: jako owoce, sok, woda, herbatka itd.) Bardzo fajnie mi się po nich pisze :3
4. Moim pierwszym zespołem kpopowym było SHINee. Na samym początku nie wiedziałam o istnieniu B.A.P, a gdy Unnie pokazała mi ich teledyski, bałam się Yongguka xD
5. Jestem sobie dziwną dziewczynką o ciemnych włosach i zielonych oczach. Mam 163cm wzrostu(niech tak zostanie) xD
6. Od pół roku uczę się układów do kpopowych piosenek, muszę przyznać, że idzie mi całkiem nieźle. Może to wydać Wam się dziwne, ale gdy idę do szkoły, kupuję mleko bananowe, a na wf-ie Unnie zgaduje co tańczę, i w nagrodę dostaje swoje ulubione mleczko xD
7. Nie przepadam za rysowaniem... ale gdy w pewnej chwili wezmę ołówek do ręki, wychodzi mniej więcej coś takiego(proszę się nie śmiać xD )




( Zgadnijcie, kim jest ten zgred? ^^)


Nominuję:
1. http://taemint-dream-story.blogspot.com/
2. http://hugiesss.blogspot.com/
3. http://opowiadania-k-pop.blogspot.com/
4. http://koreanskikisiel.blogspot.com/
5. http://exo-imagines-polska.blogspot.com/
6. http://koreangirlsandboys.blogspot.com/
7. http://shineeyaoilove.blogspot.com/


Jeżeli chcecie wiedzieć o mnie więcej, piszcie pytania w komentarzach, chętnie odpowiem ^^ Oczekujcie XVIII rozdziału~







Liebster Award~

Zostałam nominowana do Liebster Award przez autorkę TEGO bloga, za co dziękuję :*




'Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie  obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.''




1. Ile czasu słuchasz już kpopu?
 Od ponad 2 lat :3

2. Czy pamiętasz jaką piosenkę kpopową usłyszałaś po raz pierwszy? (jak tak, to jaką?)
To był Lucifer- SHINee ^^

3. Skąd czerpiesz pomysły na opowiadania lub scenariusze?
 Najbardziej z książek, które czytam ale też z życia codziennego.

4. Co twoim zdaniem jest najważniejsze w pełnieniu roli wiernej fanki?
 Moim zdaniem wierny fan to nie osoba, która jest na każdym koncercie idola lub wszędzie za nim chodzi. Wierna fanka stara się wspierać swojego idola oraz cieszyć się jego muzyką :3 

5. Do jakiego fandomu należysz? (jeśli jest ich kilka to wypisz wszystkie)
 BABY ♥ Melody ♥ SHAWOL ♥ EXOTIC ♥ BLACKJACK ♥

6. Jakie jest twoje największe marzenie?
 Zamieszkiwanie Korei Południowej w domie, który dzielę z moją Unnie, czyli... ogólnie nic specjalnego ^^

7. Co byś zrobiła, gdybyś miała możliwość spędzenia sam na sam z twoim ukochanym zespołem?
  O mamo O.o Pomyślmy: wycieczka po mieście, wesołe miasteczko, duuużo filmów :D   (Nie wiem co jeszcze xD)

8. Czy zdarza ci się używać koreańskich słówek na co dzień?
  Tak, i to często :3

9. Ile masz lat? xD
 17 września będę miała 15

10. Jakim imieniem (koreańskim) nazwałabyś swojego psa lub kota?   
      Gaho ^^

11. Czy oprócz pisania własnych opowiadań/scenariuszy lubisz czytać cudze?
  Lubię? Nie. Uwielbiam *.*


 Przepraszam, że nie nominuję 11 blogów T.T Nominuję:

1. http://opowiadania-k-pop.blogspot.com/
2. http://taemint-dream-story.blogspot.com/
3. http://poezjatragiczna.blogspot.com/
4. http://stories-shinee.blogspot.com/


 A oto pytania:

1. Którego z biasów chciałabyś mieć najbardziej w swojej klasie/ pracy?
2. Wolisz boysbandy czy girlsbandy?
3. Czy umiesz mówić po Koreańsku?
4. Kraj, do którego chcesz pojechać(polecieć) to..? (Oprócz Korei ^^)
5. Książka czy film?
6. Z czego czerpiesz inspirację do pisania?
7. Czy umiesz zatańczyć układ do jakiejś piosenki? Jeżeli tak, to jakiej?
8. Sposób na poprawę humoru?
9. Czy jest taka piosenka, przy której zawsze płaczesz? Jeżeli tak, to jaka?
10. Na kim się wzorujesz co do zachowania, wyglądu?
11. Ile masz lat? ^^

wtorek, 25 marca 2014

[Dreams] Rozdział XVII

Powracam z rozdziałem ^^
Przy okazji chciałam Was zaprosić na świeżego bloga :3
Miłego czytania~
------------------------------------------------------------------


                    Po zejściu na dół, rozejrzałam się po salonie, ale nie było w nim Junhong'a. Poszłam do kuchni, nalałam do kubka gorącej herbaty, i wyjrzałam przez okno. ON stał przed bramką, a światło padające z lampy jeszcze bardziej podkreśliło jego uśmiech. Położył dłoń na klamce patrząc mi w oczy. Przestraszyłam się, gdy gwałtownie nacisnął klamkę. Na szczęście Zelo zamknął furtkę. Chłopak cofnął się, zobaczyłam że trzyma coś dużego i okrągłego w dłoni. Podniósł dłoń z przedmiotem. Wtedy lampa rzuciła światło na jego sylwetkę. Miał w ręce kamień. Zamachnął się, i rzucił nim w moją stronę. Szybko upadłam, wylewając na siebie gorący napój; wielki huk lecących szyb rozległ się w domu, część szkła spadła na mnie. Gdy już wszystko ucichło, wstałam i wyjrzałam przez okno, a właściwie przez sporą dziurę w ramie okna. Przemierzałam wzrokiem każdy metr, niestety nie przyniosło to żadnego skutku- chłopak po prostu zniknął. Popatrzyłam w dalszą część kuchni: zarówno na stole, jak i na ziemi leżały liczne kawałki szkła. Zaczęłam je zbierać. Przez wylaną herbatę poślizgnęłam się i upadłam, wbijając sobie kawałek szkła w przedramię. Usłyszałam otwierające się drzwi. Podniosłam głowę, i zobaczyłam Junhong'a.
- W samą porę- powiedziałam próbując się podnieść na jednej ręce- Mógłbyś mi pomóc?
- Tak tak, jasne. Mianhae- stojąc już na nogach otrzepałam się ze szkła i powiedziałam:
- Ja tego nie zrobiłam. To twój czarny koleżka!- zaczęłam płakać- Chciał nawet wejść do środka, ale zamknąłeś furtkę.
- Już dobrze, zaraz to posprzątamy- Halo! Facet wybił nam okno, a ty to akceptujesz?!
- Nic nie będzie dobrze- odsunęłam się od niego, i postanowiłam znaleźć kamień, którym rzucił ten chłopak. Leciał z dużą siłą, więc podejrzewałam, że po przemierzeniu kuchni i salonu, leży obok drzwi do ogrodu. Nie myliłam się- leżał obok wejścia. Ale coś było z nim nie tak- był owinięty jakąś kartką. Podniosłam go, i odwinęłam kawałek papieru.


"Choi Junhong! Minęło parę dobrych lat, ale ty się nie zmieniłeś. Przyszedłem po moją własność. Pamiętasz? Zabrałeś mi ją sprzed nosa, to wszystko przez ten zakład, i koncert. Nie martw się, odzyskam ją. Do zobaczenia"

Coś we mnie pękło. Byłam zła na Zelo, ale też bardzo się bałam.
- Junhong!- wrzasnęłam. Każdy jego krok był słyszalny przez leżące kawałki szkła.
- Co znalazłaś?- zrobiłam z kartki z wiadomością kulkę, i rzuciłam w niego.
- Przeczytaj sobie! Choi Junhong!- mówiąc to wbiegłam po schodach na górę, i zatrzasnęłam drzwi do sypialni. Po chwili zobaczyłam jak się otwierają, i wchodzi przez nie Zelo.
- Uljima- zapłakana odpowiedziałam:
- Co się musi stać, żebyś przestał być taki spokojny?!- schowałam głowę w poduszkę. Położył się obok mnie, i nic nie mówiąc przytulił mnie.
- Dlaczego taki jesteś... Ja...zaczynam cię nie poznawać...- rozbolała mnie głowa, przez co zasnęłam w jego objęciach.

          Dzisiaj Junhong zabiera mnie na zakupy w ramach nieudanego wypadu z Unnie. Kupowanie szło sprawnie, a pod koniec naszej 'wycieczki' udaliśmy się do dormu. Miałam to zrobić wcześniej, ale przez lekarza nie miałam okazji. Wchodząc do korytarza, ze zdziwienia upuściłam torby z ubraniami. Przez całą długość korytarza były porozrzucane kurtki i bluzy. Na schodach leżały liczne skarpetki i bokserki. Weszłam do salonu, i na samym środku zobaczyłam... domek zrobiony z koców, krzeseł oraz poduszek. Zaglądnęłam do śroka: na ogromnym Tygrysku leżał półnagi Yongguk. Podziwiałam to umięśnione ciało, do momentu w którym Choi wszedł do salonu.
- Widzę, że przegapiłem jedną z grubszych imprez w dormie- powiedział Junhong, wskazując na pokazowo ustawione -naście butelek po alkoholu.

niedziela, 16 marca 2014

[Dreams] Rozdział XVI

Dzieńdoberek wszystkim~ ♥
Dodałam takie coś, zwane 'reakcjami', więc jeżeli nie chcecie komentować, zostawcie przynajmniej po sobie ślad w postaci tej 'reakcji' xD ^^

---------------------------------------------------------------------
                

                 Gdy się obudziłam, zobaczyłam że leżę na samym skraju łóżka. Przez zawroty głowy mało brakowało, a spadłabym z tego miejsca. Tak, wczoraj zdecydowanie za dużo wypiliśmy...
                 Zsunęłam się z łóżka; podłoga była zimna bardziej niż zwykle. Szybko, dość niezdarnie stanęłam na chwiejących się nogach, i ruszyłam w stronę łazienki. Gdy popatrzyłam w duże lustro, zobaczyłam, że ... jestem zupełnie naga! Szybko założyłam mój turkusowy szlafrok, i wróciłam do pokoju. Musiałam być cicho, a wirujące przedmioty w tym nie pomagały- chciałam, żeby Choi się wyspał, bo od dłuższego czasu wychodził bardzo wcześnie rano, a wracał późno w nocy. "Magia treningów"...
Po odnalezieniu bielizny, dresów oraz luźniejszej bluzki wróciłam do łazienki.
                  W przeciwieństwie do lodówki w San Francisco ta była zawsze pełna. To zasługa Himchana- koniecznie chciał chodzić z nami na zakupy. Miska ryżu i gulasz z pasty sojowej- to był (chyba)mój najlepszy pomysł do tej pory. Jedząc śniadanie usłyszałam, jak Zelo schodzi po schodach, a za chwilę jak z nich spada.
- Aish... A mogliśmy zrobić salon naprzeciwko schodów!- powiedział dając mi buziaka w czoło. Przejechał ręką po rozczochranych włosach i kontynuował:
- Dzisiaj sprzątamy! Zróbmy wiosenne porządki!- zadławiłam się.
- We wrześniu?
- Umm... Nic nie szkodzi! To jak, sprzątamy?- miał rację, trzeba znów porządnie umyć okna, solidnie wywietrzyć dom, zająć się kurzami, itd. Pogoda sprzyjała sprzątaniu, więc nie miałam nic przeciwko.
                   Myłam okna, a co chwilę widziałam szczupłą, wysoką sylwetkę ze ściereczką wycierającą każdą powierzchnię w domu.
Zostały mi tylko okna w pokoju gościnnym, więc chciałam je jak najszybciej umyć. Zelo widząc, że skończyłam, wziął mnie na ręce, i zniósł na dół. Ubraliśmy nasze trampki, i wyszliśmy z domu. Złapał mnie za rękę, i udaliśmy się do cukierni.
- Zaczekaj tutaj- z tymi słowami wbiegł do krainy słodyczy zostawiając mnie samą. Usiadłam na schodkach i rozglądałam się po linii sklepów po drugiej stronie ulicy. Dzień był gorący, więc zdziwiłam się, gdy zobaczyłam chłopaka ubranego w całości na czarno- długie spodnie, czarna bluza z kapturem przykrywającym równie ciemne włosy. Był dziwny, bo stanął idealnie na przeciwko mnie i uśmiechał się do mnie w niesamowity sposób. Jakby skądś mnie znał. Mrugnęłam dwa razy, i znikł- już go tam nie było.
- Przepraszam że tak długo, było długa kolejka- zaskoczona dziwnym chłopakiem potrząsnęłam głową i spojrzałam na Zelo, który miał wyciągniętą rękę z lodami w moja stronę.
- Sora?
- Gomawo...- wzięłam od niego deser, i zdezorientowana spuściłam głowę, podziwiając kolorowe trampki.
- Sora?
- Ne?
- Popatrz na mnie.
- Nie...
- Sora~ proszę - pewnie teraz zrobił swoją słodką minkę. Nie mogłam się nie popatrzeć.
- No, w końcu- wyszczerzył zęby- Co się stało, hmm?- złapał mnie za podbródek.
- Obawiam się, że to już nie jest bezpieczne miejsce...
- To znaczy?- spytał zdziwionym głosem, i zaczął się rozglądać. Chwyciłam jego dłoń i powiedziałam:
- Chodź, powiem ci wszystko w domu.
                      W drodze powrotnej zobaczyłam tego chłopaka ponownie. Poza tym, w następnym miesiącu było tak samo- czy był to park, sklep, czy parking, widziałam go...
Oppa zamknął drzwi, a ja rzuciłam się na nie zamykając je na wszystkie zamki.
- Wiem, że jedna gałka była o smaku malinowym, ale... aż tak szybko zadziałała?
- Bardzo śmieszne!- to prawda, po malinach czasem dostawałam 'głupawki', ale to że widziałam tego typa nie było spowodowane tymi cudownymi owocami.
- Więc, co się stało przed cukiernią?- usłyszałam to, gdy nakładałam na talerzyk czekoladowe ciasteczka.
- Obserwując wystawy na przeciwko mnie, zdziwiłam się, widząc pewnego chłopaka.
- Wae?- spytał z buzią pełną ciastek Choi
- Był cały ubrany na czarno, długie czarne spodnie, czarna bluza, kaptur na głowie.
- Boże! Ja bym się ugotował. I przestraszyłaś się go?
- Tak, gdy stanął na przeciwko mnie i uśmiechał się jak jakiś wampir...
- Sora, przesadzasz- mówiąc to dał mi całusa w czoło.
- A co, jeśli to był jakiś czarny charakter?
- Skoro mówisz że był ubrany na czarno, to... był czarny. Ale co do charakteru to nie jestem pewien- zachichotał.
- Yah! I podobno mi odwala! To nie jest śmieszne- zdenerwowana wstałam i chciałam iść do kuchni, ale Junhong złapał mnie za biodra, przez co runęłam spowrotem na sofę. Oparłam głowę na jego ramieniu, a on objął mnie i oparł podbródek na mojej głowie.
- Zrobimy tak, jeżeli będziesz widziała tego typa gdy wyjdziesz z domu, powiemy chłopakom, i się nad tym wspólnie zastanowimy.
- Arraso.
- A teraz, idziemy się zrelaksować- powiedział, i zaprowadził mnie do łazienki.
                      Wspólna kąpiel relaksuje jak mało co. Gdy wróciliśmy do salonu Zelo odebrał telefon od Himchana. Po 15 minutach diva przekroczyła próg domu, i od razu pobiegła do lodówki. "Oho, szykuje się wyżerka !"- z tą myślą weszłam do kuchni.
- Annyeong. Stan lodówki brzmi: "zjedzcie coś, bo już więcej nie pomieszczę!"
- Właśnie dlatego przyszedłem. Kekeke.
Cały stół w salonie był teraz zastawiony jedzeniem.
- Dostałem- zaczął Himchan.
- Dużo jedzenia!- krzyknął Zelo
- Choi Junhong! Przywołuję cię do porządku!- zaczęliśmy rechotać.
- Dostałem główną rolę w tej dramie- pokazał palcem na reklamę w TV.
- Omo!
- Nagrywamy ją w Busan, i jutro wyjeżdżam.
- Dlatego na pożegnanie zjadłeś pół lodówki?- wesoły głos Zelo dobiegł z kuchni.
- Mniej więcej- diva puściła do mnie oczko, po czym przesiadł się z fotela na sofę, siadając obok mnie.
- Posłuchaj Sora.
- Słucham uważnie.
- Nie będę odbierał od nikogo telefonów- zdziwiłam się.
- Wae?
- Chcę się odciąć od tego wszystkiego... zrobić sobie przerwę.
- Jongup przebija samego siebie, czy liczba tygrysów w dormie gwałtownie wzrosła?
- Skąd wiedziałaś?
- To... po prostu było do przewidzenia- zmieniłam temat- Więc jesteś niedostępny, na czas nieokreślony?
- Nie, coś ty! Yongguk nie wytrzymałby tyle. Ale chcę sprawdzić, czy poradzą sobie np. w kuchni.
- Rozumiem- zaśmiałam się.
- Sora~
- Cały czas słucham- upiłam łyk kawy
- Od ciebie będę odbierał- kolejny raz puścił oczko
- Gomawo~ - uśmiechnęliśmy się do siebie
- Junhong!- krzyknął Kim. W odpowiedzi dostał:
- Już idę!
- Co on nałogowo zmywa naczynia?
- Aniyo- zaśmiałam się- po prostu chce, żeby prace domowe były rozdzielone po równo.
- Żeby w dormie tak było! Youngjae siedzi całymi dniami u Sunny, Daehyun zaczął intensywnie chodzić na siłownię, Jongup... ma wystarczający bałagan w swoim królestwie, a Yongguk... ogłaszam święto, gdy odniesie kubek do kuchni... Dlatego ciesze się jeszcze bardziej z tej roli- uśmiechnął się zniewalająco.
Gdy z powierzchni stołu Him zjadł wszystko, odpoczął chwilę, i zaczął gorączkowo  ubierać się do wyjścia.
- Więc żegnajcie! Sora pamiętaj~
- Dobrze, do zobaczenia!- po zamknięciu drzwi Zelo zapytał:
- Co masz pamiętać?
- Że mogę na niego liczyć.
- Mam być zazdrosny?- Choi wydął słodko policzki
- Pabo...
- Ja też cię kocham- wybuchnęliśmy śmiechem.
                      Pomimo tego, że zostałam uspokojona przez Zelo, 'czarny' facet nawet mi się śnił, i wcale nie zrywał kwiatków z polany.
Krzyki, ciemność, strzały, płacz, ból, cisza...
                      Poczułam, że ktoś położył mi dłoń na policzku. Oczywiście był to Junhong. Otworzyłam oczy, i Choi uśmiechnął się
- Dzieńdobry kochanie- powiedział lekko zachrypniętym głosem.
Wstaliśmy równocześnie. Wspólny prysznic, krople wody spływające po naszych ciałach, miłość można było wyczuć już przy wejściu do domu, co dopiero w łazience, czy sypialni...
- Co dzisiaj robisz?- zapytał Zelo
- Wybieram się z Unnie na zakupy. Dlaczego pytasz?
- Po prostu nie chcę, żebyś była sama- skąd to pytanie? Pewnie chce zrobić niespodziankę, ale... znając jego szczęście do robienia rzeczy dyskretnie i fakt że Himchan mu nie pomoże- jego plan nie wypali.
- Zrobisz zakupy?- spytał
- Tak- zaczął szukać swojego portfela.
- Yah! To, że zarabiam mniej od ciebie nie znaczy, że nie mam pieniędzy!- nie lubiłam, kiedy tak robił. Koniecznie chciał, żebym była na jego utrzymaniu.
- Mianhae- z tymi słowami podszedł i przytulił mnie.
W tej chwili zakręciło mi się w głowie do tego stopnia, że nogi same się zgięły i gdyby nie Junhong- upadłabym.
- Gwenchana?- spytał przestraszony
- Uh... Nic mi nie jest!- poprawiłam włosy, i oparłam się o blat.
- Może zostaniesz w domu?
- Mam dość siedzenia sama przez tyle godzin. Będzie ze mną Unnie, spokojnie- pocałowałam go- zaraz wezmę jakąś tabletkę, dobrze?
                      Zelo wyszedł wcześniej niż ja. Oczywiście nie obyło się bez słów typu: "Tylko uważaj" i wielu innych. Poczułam, jakby mówił to Himchan.
                      Przez całą drogę do galerii smsowałam z Chan'em. Chciał, żebym zdała mu relacje z ... kilku godzin, więc zrobiłam to. Poprosił, żebym zaglądnęła do dormu, gdy będę wracać. Stojąc na skrzyżowaniu wysłałam mu wiadomość, że zaraz będę na miejscu więc nie dam rady pisać z torbami w rękach. Jak to diva, życzyła mi udanych zakupów.
- Annyeong~ - zobaczyłam Unnie idącą w moją stronę.
- Więc od czego...- zakręciło mi się w głowie i aby nie upaść odruchowo złapałam się ramienia Kasi.
- Wow! Widzę, że zakupowe szaleństwo już cię ogarnęło- założyła moją rękę przez jej ramię i skierowała w stronę baru.
- Unnie, to bardzo dobry ... ała!... pomysł- ból był nie do zniesienia- jestem głodna~
- A kiedy nie?
- Przestań- posłałam jej znaczące spojrzenie
Po zjedzeniu miski pełnej ryżu, kurczaka i warzyw, Unnie zaprowadziła mnie do doktora. Z tego co mogłam usłyszeć, jedynym doktorem, który przyjmował w magiczny poniedziałek, o równie magicznej godzinie, była... pani ginekolog.
"Tej to nigdy się nie nudzi"- pomyślałam. Przecież dziś, gdy boli cię głowa, idziesz do ginekologa. To co, jeżeli ktoś przyjdzie ze złamana nogą? Zakleją plastrem, czy od razu zabiją?
- Yodongsaeng~
- Po prostu mów bo już nie wytrzymam z tym bólem!- przeniósł się w okolice podbrzusza.
- Rusz się właśnie wchodzimy- podniosłam głowę i zobaczyłam rażące światło. Wołałam Unnie, wymachiwałam rękami- swoją drogą musiało to śmiesznie wyglądać, ale wcale tak nie było. Rozrywający głowę ból, uciski podbrzusza, i dodatkowo nic nie widziałam!
- Uspokój się, zaraz przejdzie- powiedziała opanowanym głosem Unnie. Nie wiem dlaczego, ale strasznie mnie to zdenerwowało.
- Zaraz to taka wielka bakteria! Boże umieram! Dziadku, idę do ciebie- chyba zaczęłam śpiewać?
- Jeszcze majaczy? Dajcie jej ...- w tej chwili usłyszałam nazwy nie z tej ziemi.
                      Próbowałam podnieść powieki, ale okazały się za ciężkie. Dopiero po chwili, gdy w myślach pojawiły się zawody z czasów liceum, udało mi się otworzyć oczy. Powoli podniosłam się z fotela i zobaczyłam na przeciwko mnie ginekolog w dość konkretnym wieku siedzącą za potężnym biurkiem. Unnie siedziała przy mnie.
- O, już wszystko wróciło do normy. Co pani jest?- miałam powiedzieć, że nienawidzę lekarzy, w szczególności ginekologów, ale zmieniłam to na (w miarę) opanowane:
- Nie wiem, ile i co mi pani dała, ale zawroty głowy przeszły, i mocny ból podbrzusza minął.
- Coś jeszcze?- to zabrzmiało jak: "Może frytki do tego?"
- Słaba jestem.
- Nie chcę pani martwić, ale są to objawy pewnej cudownej choroby- chwilka... która choroba jest cudowna?! W myślach wykrzyczałam do niej: "Mów skunksico, bo jak nie to zamknę cie w prosektorium!". Przekręciłam głowę w stronę Unnie i wyszeptałam:
- Zaraz mnie coś trafi, jak ta stara wiedźma nie zacznie gadać.
- Yodongsaeng! Jeszcze denerwuję się... częściej niż zwykle.
- I ty przeciwko mnie?!
- Ból w podbrzuszu, mdłości, irytacja...- zaczęła wymieniać
- Czyli?!- podniosłam głos.
- Ciąża moja droga- w tym momencie wszystko zniknęło: ból, nerwy, gabinet...
- C-co?- powiedziałam do siebie. Całe pomieszczenie znów nabrało kolorów- Ale jak? I kiedy?!
- Zrobię badania, i to już będzie pewne.
- Unnie- do oczu napłynęły mi łzy- ja nie chcę żadnych badań. Proszę, weź mnie stąd.
- Dobrze, wezmę cię stąd.
- Tak! To idziemy!
- Po badaniach.
- Zdrajca...
                     Po wyjściu z tego piekła byłam już oficjalnie mamą... Zawsze temat dzieci był dla mnie męczący, bo pomimo miłości do małych słodziaków nie chciałam mieć swojego dziecka. Właściwie to bałam się porodu. A co teraz będzie? Zwolnią mnie z pracy, Zelo w ten sposób dopnie swego. Bardzo chce, żebym była na jego utrzymaniu. Nie mam zamiaru sama tonąć w pieluchach, bez możliwości wychodzenia z domu! Właśnie, Junhong. Kiedy, i jak mam mu powiedzieć? Już to widzę:
"- Kochanie, jestem w ciąży!
- O, to super, a ja idę na trening!"
 W najgorszym wypadku wywalą go z wytwórni, i stracimy dom. Chyba że... jest jeszcze jedno wyjście...
- Unnie? Co myślisz o ... no wiesz... usunięciu?- zauważyłam, że unnie ostatnio zdobyła trochę siły.
- Yah! Tak trudno było powiedzieć nie?!- syknęłam masując miejsce uderzenia.
                     Przez całą drogę nie odezwała się ani jednym słowem, jedyne co robiła to śmiała się bardziej niż ja w gabinecie.
- Omo! Moja Yodongsaeng będzie miała małego tancerza!- rzuciła się na mnie i wyściskała z każdej możliwej strony. Ja nadal byłam w szoku. Nie potrafiłam się z tego cieszyć. Łzy napłynęły mi do oczu.
- Ej! Śliczna! Nie płacz! Będzie dobrze!- jej pocieszenia szły na marne.
- Na pewno wywalą Zelo z wytwórni!
- Pabo! A Taemin'a wywalili?
- Taemin... jest starszy! Dobra, nawet jak go nie wywalą, to zostanę z tym wszystkim sama!- Unnie zmieniła temat.
- Mamy podejrzanie ciepły wrzesień, nie uważasz?
- Wrzesień? Który?
- 15.
- Równo za miesiąc powiem Junhong'owi... dostanie prezent urodzinowy o jakim mu się nie śniło- wybuchnęłam śmiechem. Co to były za 'leki', skoro płaczę i śmieje się w tej samej chwili?
- Oho, ginekolog mówiła, że o 16. leki zaczną działać.
- Nie wymawiaj tego słowa przy mnie...
- Śpij, a ja zrobię ci herbatę- usłyszałam otwierające się drzwi, ale postanowiłam udawać, że śpię.
- A mówiłem, żeby została w domu.
- Przecież z nią byłam. O co ci chodzi?
- Nie, nic... Co jej jest?- chyba mi tego nie zrobi, mówiąc mu za mnie o dziecku?
- Po prostu... jest przemęczona, czymś bardzo się denerwuje, a jeżeli nie zapanuje nad nerwami, może to pogorszyć jej stan zdrowia.
                     Kolejny dzień musiałam spędzić w domu- Zelo nie pozwolił mi nawet zejść do kuchni, co dopiero wyjść do sklepu, czy na zakupy. B.A.P dostało tydzień wolnego, więc przynajmniej nie siedziałam sama w domu- Junhong się mną opiekował. Właśnie próbował swoich zdolności kulinarnych, a ja usiadłam na łóżku i wyjrzałam przez okno. Słońce oświetlało budynki, i pobliski plac zabaw, który był zapełniony dziećmi. Obserwowałam je uważnie, i po krótkim czasie zaczęłam się cieszyć tak samo jak one. Przyłożyłam dłoń do mojego (jeszcze) płaskiego brzucha, i uśmiechnęłam się do siebie.
                     Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to że pod domem stanął ON. Jak zawsze ubrany cały na czarno, uśmiechnięty od ucha do ucha, stał teraz na środku ulicy i patrzył się w moją stronę. Przestraszona rzuciłam się pod kołdrę i rozpłakałam się. To była jakaś paranoja! W dodatku nikt mi nie wierzył. W tej chwili do pokoju wszedł Zelo. Podniósł kołdrę i powiedział:
- Akuku~ Dlaczego się chowasz?
- On... Czy on nadal tam stoi?- wyjąkałam, podciągając nosem. Choi wyjrzał przez okno, ale jego mina nie zapowiadała tego, że się ze mną zgodzi.
- Nie ma nikogo, tylko grupa z przedszkola okupuje plac zabaw- natychmiast zmienił temat- To dziwne, że tak późno są na świeżym powietrzu...- nie rozumiałam tego. Dlaczego tylko ja go widzę? Może temu typowi o to chodzi?
- Jesteś pewien, że tam nikogo nie ma?- powtórzyłam. Chłopak przyłożył mi rękę do czoła.
- Masz gorączkę- mówiąc to przykrył mnie kołdrą.
- Ale wierzysz mi?
- Uh.... masz gorączkę, porozmawiamy później.
- Czyli nie...
- Sora, to nie tak, po prostu...- nie dałam mu dokończyć.
- Dobrze, idę spać- przekręciłam się na drugi bok, i zasnęłam...
                      Gdy się obudziłam, na ramie łóżka zobaczyłam karteczkę:


Proszę, nie wychodź z domu.

Kocham Cię



To dało mi do myślenia. Czy Zelo ukrywał przede mną fakt, że zna tego typa? To by się zgadzało, bo za każdym razem, kiedy mówiłam mu o tym chłopaku, zawsze stwierdzał że przesadzam. W tamtej chwili cała ta sprawa stała się dla mnie obojętna, niestety- nie na długo...

sobota, 8 marca 2014

[Dreams] Rozdział XV

Witajcie~
Mam dla Was rozdział dłuższy niż zwykle. To dobrze, prawda? 
Za błędy przepraszam, komentujcie, jestem ciekawa Waszej opinii :3
Rozdział oraz kolekcja Yongguka z dedykacją dla Justyny ♥
Miłego czytania ^^
-----------------------------------------------

          Byliśmy z Zelo razem od roku, a Sunny przy mojej drobnej pomocy zapomniała o Andrew- w końcu tworzy świetną parę z Youngjae. Pewnego dnia do moich drzwi zapukała Aneta. Przyprowadziła tatę. Na początku byłam skrępowana całą ta sytuacją, i jego bliskością (przez tyle lat był w innym kraju, a nagle stoi obok mnie).
Wyjaśniliśmy sobie wszystko, i muszę przyznać, że mam z nim lepszy kontakt niż miałam z mamą w Polsce. W połowie lipca razem z Zelo pojechałam odebrać z lotniska Kasię, która rozpoczęła naukę na tym samym kierunku. Studia przebiegały bardzo dobrze. Unnie nie miała żadnych problemów, pomimo tego, że musiała nadrobić pierwszy rok. Himchan powiedział mi i Sunny, że Andrew wrócił na stałe do rodzinnego miasta i tam studiuje.
         Zbliżał się występ B.A.P. Dostałam bilety od Zelo. Razem z Sunny i Unnie z chęcią zasiadłyśmy na widowni. Miałam dla Kasi niespodziankę. B.A.P bardzo dobrze znało się z SHINee- zespołem, w którym dziewczyna miała swojego biasa- był nim Taemin. Po występie zaciągnęłam ją za scenę. Za chwilę wpadł Zelo.
- Teraz?- Zapytał mnie z ciekawością.
- Tak, chyba że go nie ma- zrobiłam smutną minę.
- Jest! Już lecę!- Zdyszany pobiegł do garderoby.
- O co tu chodzi?- Zapytała zdezorientowana Kasia. Nie odpowiedziałam jej, bo już słyszałam głos Zelo. Wypadli zza ściany. Kasia była zaskoczona.
- Annyeonghaseyo- powiedział Taemin. Dziewczyna odpowiedziała mu cicho i przeszliśmy do kawiarenki. Unnie była bardzo spokojną osobą i bardzo delikatną (pokazywała swoje prawcziwe ''ja''tylko w moim towarzystwie). Potrafiła pięknie rysować, dodatkowo grała na fortepianie. Mało tego! Los obdarzył ją niezwykłym głosem. Podobnie jak Teamin'a. Pasowali do siebie… Nie trzeba było długo czekać na porozumienie między nimi. Dowiedziała się, że całe SHINee wraca jutro do Korei.
-Chciałabym lecieć z nimi, a przynajmniej tym samym samolotem. Wynajęłabym jakąś kawalerkę, ale... nie wiem, co o tym myślisz- powiedziała niepewnym głosem.
-To, że lubimy się niańczyć nawzajem, nie znaczy że zabronię ci gonić za marzeniami, szczególnie za nim- pokazałam drogę prowadzącą do garderób ze szczerym uśmiechem na twarzy.
- Gomawo~ Ale pamiętaj, czekam na ciebie- wykrzyknęła i rzuciła mi się na szyję.
- Obiecaj mi coś- zaczęłam.
- Hmm?
-Że będziecie grzeczni, gdy zostaniecie sami...- wyszczerzyłam zęby.
            Kasia zatrzymała się u mnie, więc wróciłyśmy razem. Po powrocie do domu zaczęła się pakować a ja jeszcze pobiegłam do sklepu. W najbliższym sklepie był przeprowadzany remont, więc musiałam chodzić do marketu niedaleko piekarni obok szkoły. Przechodziłam obok domu Andrew. Przeszył mnie dreszcz. Zobaczyłam go idącego w moją stronę. A Himchan mówił, że jest u mamy! Co ja teraz zrobię? Co będzie, jeżeli powtórzy co, to zrobił jakiś czas temu? Jeżeli wyjdę z tego cało, porozmawiam sobie z divą. Miałam wrażenie, że serce mi stanęło. Zrobiłam dwa kroki do tyłu, lecz usłyszałam:
- Nie bój się, proszę, porozmawiajmy.
- Nie mamy o czym.
- Obiecuję, że nawet cię nie dotknę.
- W takim razie, słucham.
- Chciałem cię przeprosić za... wszystko.
- Nie mnie masz przepraszać.
- To pobicie... poniosło mnie.
- Jak możesz mówić to tak lekko?
- Posłuchaj Sora!- podniósł głos, aż podskoczyłam. Chłopak widząc to zakrył na chwilę usta- mam problemy, policja mnie szuka...
- Mwo? Co zrobiłeś?- odezwało się we mnie... współczucie?
- Mój szef dowiedział się o moim zachowaniu w szkole, i straciłem pracę. Mój kolega jest głową pewnego gangu, więc już jest OK z kasą, ale co z tego, skoro grozi mi więzienie za narkotyki, i zabójstwa...- szczęka opadła mi chyba do samej ziemi. Zaczęłam się zastanawiać czy to ten sam Andrew, którego poznałam przez internet?
- My...- zaczęłam się jąkać- n-nie mamy o czym... ta rozmowa po prostu nie ma sensu. Czego ty w ogóle ode mnie chcesz?!
- Zrozumienia...- podszedł do mnie, i położył jedną dłoń na moim ramieniu, a drugą na policzku- towarzystwa... ciebie- w tej chwili jego usta połączyły się z moimi. Natychmiast  odepchnęłam go, i odsunęłam się nerwowo do tyłu.
- Czy ci całkiem odbiło?!
- Ja.. ja myślałem... 
- To nie myśl, bo ci to nie wychodzi! Za kogo traktujesz Sunny? A Zelo? Czy Himchan ma się za ciebie wstydzić?!- chłopak uniósł brwi i spojrzał mi w oczy. 
- Chcę to naprawić.
- Jest za późno. Posłuchaj mnie chociaż raz i zostaw nas wszystkich w spokoju.
- Sora... proszę- przytrzymał moją rękę. Wyrwałam mu się, i uderzyłam z całej siły jego policzek- nie wiedziałam, że byłam w stanie uderzyć tego samego chłopaka, który wcześniej zrobił to samo ze mną. 
Wściekła ominęłam chłopaka, ale on dobiegł do mnie i powiedział:
- Mój kolega wie o tobie dużo, o Choi Junhong'u też, więc nie jesteście bezpieczni. Będzie chciał się zemścić za... z resztą nie musisz o tym wiedzieć. Jeżeli  pójdziesz ze mną, a ślicznego maknae po cichu się wykończy, będziesz bezpieczna. Nawet włos z głowy ci nie spadnie.
- Ty psychopato! Wściekła pobiegłam w stronę domu, Andrew krzyczał z oddali : "Będę za 2 dni o 20, punktualnie!" Zła a zarazem wystraszona zatrzasnęłam za sobą drzwi.
              Odgarnęłam włosy z czoła, i wyjrzałam przez okno na pustą ulicę. Do moich uszu doszedł dźwięk dzwonka do drzwi. To tata.
- Hej córka~ Kiedy wylatujesz?- Zapytał z ciekawością.
-Za 2 dni.
Dowiedziałam się, że mama chciała się ze mną skontaktować. Na szczęście nie wiedziała, że poznałam tatę. Nie chciałam utrzymywać z nią kontaktu.
               Tato pracował w jednej z największych firm w Ameryce, która miała swój oddział właśnie w Seulu.
-Myślę, że chociaż w małej części odpłacę to, co zrobiłem.
Był niesamowity. Podobało mi się to, że nie chciał mnie przekupić. Po prostu chciał mi ułatwić życie, chciał, żebym poczuła, że jest przy mnie. Dosyć późno, ale jest. Tata… to tak ładnie brzmi… Przynajmniej babcia okazała się prawdomówną osobą. Co dostałam od taty? Dom w centrum miasta. Z utrzymaniem kontaktu z nim nie było problemu, ponieważ szef przeniósł go do Korei.
Gdy wrócił do siebie ja rozpoczęłam pakowanie. Wyglądało równie spontanicznie, jak pakowanie się w Polsce.
               Następnego dnia, z samego rana wpadła dwójka żarłoków i wyjadła całą zawartość lodówki oszczędzając tylko półki. Hmm, przynajmniej nie będę musiała nic wyrzucać.
-No młoda, spakowana?- Zapytał Himchan.
-Tak, a wy?- Spytałam, wypijając resztę mleka.
-Jeszcze lider spakuje swoją wystawę czołgów i będziemy gotowi- zaśmiał się Zelo.
-Życie cały czas nas zaskakuje- Himchan'a wzięło na przemyślenia.
-Zanim wstąpiłem do wytwórni, mój tata powiedział mi, „Kto nie ma odwagi spełniać swoich marzeń, nie będzie miał sił do walki”- dodał Zelo, łapiąc mnie za rękę.
-Po czterech dniach bycia tutaj maknae stwierdził: „Niech stanie się coś ciekawego”. I co? Następnego dnia pojawiłaś się na koncercie. Przypadek?
-Nie sądzę!- Wyrwał się Zelo.
                W ostatnim dniu przeszłam się po mieście, aby po raz ostatni zobaczyć go w całości. Samolot wylatywał o 12.30, co oznacza że ucieknę przed Andrew. Ale... jeżeli to, co powiedział jest prawdą? Nie będziemy bezpieczni już nigdzie. Obwiniałam się za tą sytuację. Teraz zastanawiam się, czy powiedzieć o tym divie. Co prawda zrezygnowałam z wypytywania się skąd miał informacje, że Andrew jest w rodzinnym mieście, ale o tym całym gangu powinien wiedzieć.
                Chłopaki razem z managerem przyszli do mnie o 10. „Trzech muszkieterów”, czyli Yongguk, Jongup i Daehyun zaczęli grać na konsoli, Youngjae poszedł do Sunny, manager oglądał dom, a Zelo wraz z Himchanem byli ze mną w kuchni. Spojrzałam na Junhong'a. Widywałam już na jego twarzy ten wyraz zamyślenia. Teraz oparł się o blat ze szklanką soku malinowego w dłoni i skrzyżował nogi w kostkach.
- Coś się stało?- Zapytałam.
- Zastanawiam się, co może teraz robić Andrew…
- Zelo! Jeszcze ci mało?- Odpalił Himchan- jest u mamy i studiuje. Nie wydziwiaj!- popatrzyłam na Himchan'a żeby spróbować ocenić jego prawdomówność. Niestety, teraz jego twarz była jak skała.
Diva widząc podjeżdżające auto krzyknęła:
- Wychodzimy ludzie!
Pod dom podjechał wielki samochód. Wpakowaliśmy do niego wszystkie nasze rzeczy i wróciliśmy do domu. Rozmawiałam z managerem. Powiedział mi, że od koncertu maknae jest wesoły, nie narzeka na długie treningi, nawet chętnie robi pranie.
-Dzieci drogie kończcie tą grę!- Krzyknął.
Lider przywrócił wszystkich do porządku i wyszliśmy przed dom. Te 15 minut było jak 3 godziny. Nerwowo chodziłam w miejscu, ale to mnie nie uspokoiło . Po chwili wyruszyliśmy na upragnione lotnisko.
            Lot był bardzo wesoły. Nikomu się nie nudziło, lecz gdy byliśmy nad Europą zdrzemnęliśmy się. Obudził mnie Zelo. Chwycił moją dłoń i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
            Dzięki tacie miałam dobrze umiejscowiony dom, a dorm B.A.P był na końcu tej samej ulicy. Pomimo tego, że tato mieszkał w drugiej części miasta, spotykaliśmy się często. Nie było żadnego znaku od Andrew, więc z czasem zapomniałam o jego propozycji na krótko przed wylotem.
- Ciociu! Masz może żelki?- zawołała Minyoung
Zeszłam do kuchni i podałam jej słoik pełen jej ulubionych słodkości
- A co się mówi?- głos Kasi dobiegł z salonu
- Dziękuję~!- Powiedziała i wybiegła na taras. Ten brzdąc ma już 5 lat…
            Razem z unnie szukałyśmy pracy od 3 tygodni. Miałyśmy szczęście- niedaleko otwierali kawiarnię i potrzebowali pracowników.
            Obudził mnie śpiew ptaka paradującego na parapecie. Przetarłam dłońmi oczy. Zobaczyłam, że zapowiada się piękny, słoneczny dzień.
Zeszłam na dół i przygotowałam sobie śniadanie. Na stoliku zobaczyłam karteczkę od Zelo- pojechał na nagranie, ale wróci jak najszybciej się da. W tej chwili usłyszałam otwierające sie drzwi.
-Annyeong- powiedziała Unnie
Po wypiciu kawy, wyszłyśmy do pracy. Godziny były bardzo dobre, ponieważ od razu po skończeniu zmiany poszłyśmy odebrać małą Minyoung z przedszkola. Dzisiaj Kasia organizuje przyjęcie z okazji urodzin swojej córeczki.
             Po przyjściu z pracy rozsiadłam się wygodnie w salonie i czekałam na powrót Junhong'a. Wzięłam z półki pamiętnik, który codziennie uzupełniałam. Miałam go zawsze przy sobie, nawet na koncertach. Wpisałam do niego wydarzenia z dzisiejszego dnia, po czym odłożyłam go z powrotem na półkę, i zamknęłam oczy. Myślałam nad wszystkim, co wydarzyło się od zakończenia liceum, aż po dziś. Szczęście. Hmm... jednak tam na górze ktoś nade mną czuwa. Gdyby ktoś powiedziałby mi gdy jeszcze byłam w Polsce, że będę z moim biasem a dodatkowo odnajdę tatę... wyśmiałabym tą osobę.
Studia? Zakończone wręcz celująco. Praca? Miła, dobrze płatna. Przyjaźń? Cały czas była przy mnie. Miłość? Głęboka, szczera. Smutek? Na razie nie ma zamiaru wrócić- chyba...
            Po powrocie Zelo do domu usiadł obok mnie, i rozmawialiśmy o nagraniu, o pracy, i o tym, że... trzeba już wychodzić. Nie chcieliśmy się spóźnić, bo Minyoung byłaby smutna. Gdy Choi trochę odpoczął, ubraliśmy się, wzięliśmy nie miały prezent dla solenizantki i wyszliśmy z domu.
            Lampy natrojowo oświetlały ulicę, a park nabierał całkiem nowego wyglądu, przez co zwiększył się jego urok. Liście były lekko unoszone przez przyjemne podmuchy wiatru. Zarówno liście, jak i moje włosy opadały na czoło, a za chwilę unosiły się beztrosko. Zelo trzymał mnie za rękę, aż do pewnego momentu. Zatrzymał się, i popatrzył prosto w moje oczy.
- Mamy jeszcze chwilę czasu, więc może...- nie dokończył, tylko wziął mnie do ciemnej alejki parku. Oparł mnie o wysokie drzewo, i gwałtownie wpił się w moje usta. Założyłam ręcę na jego szyje, a on objął mnie w pasie. W pewnej chwili wziął mnie za ręce, i znów oparł o drzewo. Zaczął składać pocałunki na mojej szyi, a ja bawiłam się jego puszystymi kosmykami włosów. Nagle przestał, położył głowę na moim ramieniu i wyszeptał wprost do ucha:
- Reszta w domu- Złapał mnie ra rękę, i ruszyliśmy w stronę przyjęcia. Drzwi otworzyła Minyoung
- O, jesteście punktualnie! Mamooo! Ciocia i wujek przyszli!- weszliśmy do korytarza, a dziewczynka pobiegła do salonu.
            Po zaśpiewaniu 'Saengil chookha' nadszedł czas na prezenty. Sunny podarowała jej sztalugę, i płótna, a ode mnie i Zelo zapas farbek, pędzli i pasteli oraz ogromnego misia. Gdy Minoyung wtuliła się w pluszaka, ciężko było ją zobaczyć. Skąd ta drobna dziewczynka miała tyle energii? Liczne samoloty, wygłupy, łaskotki nie męczyły jej, wręcz przeciwnie- jeszcze bardziej nakręcały do zabawy.
           Zbliżała się 20.30, a ten brzdąc nadal nie spał.
-Minyoung! Zanieś prezenty do swojego pokoju, i zbieraj się powoli do spania.
 Córka podziękowała za prezenty, każdemu dała słodkiego przytulasa, i zaczęła się wspinać po schodach z wielkim, puchatym miśkiem. Gdy została uśpiona przez mamę, rozsiedliśmy się w salonie, i rozmawialiśmy. Poruszyliśmy wiele tematów, spędzając miło czas. Razem z Kasią zostawiłyśmy ich samych i wyszłyśmy na zewnątrz.
- A ty nie chciałaś ze mną lecieć...- unnie zaśmiała się. Obserwowałyśmy gwiazdy rozrzucone po niebie.
-Widzisz? Marzenia się spełniają...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...