czwartek, 6 listopada 2014

Na śmierć...

To mój pierwszy taki 'utwór'. Jest on oparty na fakcie, o którym się dowiedziałam około 4 godzin temu...




Dowiedziałam się o Twojej śmierci,
ale ja nawet Cię nie widziałam,
przez te moje niecałe 16 lat życia.
Nie wiem, jak na to zareagować,
mam co do tego mieszane uczucia.

Twój syn się mnie wyrzekł,
kiedy byłam jeszcze w wózku.
Słyszałam, że Twoja żona była chora,
i leżała sparaliżowana w łóżku...

Nie poznałam nikogo z Was,
a już zaczynacie odchodzić.
I w zaistniałym rytmie życia
po prostu nie wiem, co mam zrobić.

Mam pojechać za miasto, aby sprawdzić
kiedy idziesz spać?
Czy mam stać z boku na pogrzebie,
i zobaczyć, jak kładą Cię na Twoje ostatnie łoże?

Moja matka pewnie się nie zgodzi,
nawet ich nie znałaś, nie wiesz
jak nas wyzywali- mówiłaby.
Ale nadal chcę to zrobić.

Bo coś, chociaż nie wiem co
wzywa mnie do Ciebie.
I pewnie po lekcjach udam się
do Twojej miejscowości, by się przekonać.

W pierwszej chwili nie wiedziałam,
jak zareagować na Ciebie.
Ale kiedy położyłam się
i przemyślałam to wszystko...
Teraz nie mogę zatrzymać łez.
Po prostu lecą, straciłam nad nimi kontrolę.

Słyszę, jak już druga karetka
przejeżdża niedaleko.
Mam wrażenie, że wiozą Ciebie.
Jakby cofali czas i próbowali,
czy tym razem zdążą z czasem.

Czas to zjawisko,
którego nikt nie potrafi wytłumaczyć.
Ale poddajemy się mu,
by życie toczyło się dalej.

I bez względu na to, jaki byłeś,
ja wiem, że znajdziesz się w niebie.
W końcu dziadków się ma tylko dwóch.
Został mi już tylko jeden.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...