Moi drodzy czytelnicy ^^
Tego bloga będzie ze mną prowadzić pewna dziewczyna. To pozwoli na większą aktywność i urozmaicenie, ponieważ nie ukrywam- nasze style pisania troszkę różnią się od siebie.
Współtwórczyni(jak ją ładnie nazwał wujek Google) powie coś o sobie w jej pierwszym poście, który pojawi się za niedługo. Myślę, że jej opowiadanie się Wam spodoba.
Liczę na drobne wsparcie z Waszej strony, w końcu to w dużej mierze dla Was ;)
Całusy,
Wasza Amber~
czwartek, 9 października 2014
wtorek, 7 października 2014
[BTOB- Sungjae] (1/?)
Witajcie~
Wstawiam pierwszą część krótkiej historyjki, którą napisałam ... dość dawno ;D
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, dajcie znać ^^
-------------------------------------------------------------
Chaerong była nastolatką mającą mamę Polkę. Jej tatą był Koreańczyk. Za zgodą obojgu rodziców została w ojczystym kraju jej rodzicielki.
Uwielbiała tańczyć. Uczyła się dobrze, miała przyjaciela, który był przy niej w każdej potrzebie. Miał na imię Michał. Był starszy od niej o 2 lata. Dobrze czuli się w swoim towarzystwie, dlatego często wybierali się na wspólne wypady. Dziewczyna bardzo go lubiła, lecz nie była pewna co do jego uczuć. Właściwie to oboje bali się je wyjawić.
Pewnego słonecznego dnia Chaerong pojechała z Michałem do azjatyckiej knajpki- miejsca, gdzie oboje czuli się dobrze. Jedząc swój ulubiony posiłek dziewczyna usłyszała piosenkę, którą długo wyczekiwała. Uwielbiała ją do tego stopnia, że nauczyła się do niej układu. Oczy dziewczyny powiększyły się, kawałek mięsa o mało co nie utknął w gardle. Pospiesznie zabrała swoje rzeczy i pobiegła w głąb korytarza. Z oddali krzyknęła do Michała:
- Przepraszam!
Nie spodziewała się, że chłopak pobiegnie za nią. Bezskutecznie przemierzała korytarze największej galerii w mieście. W końcu stanęła przed ogromnym wejściem. Podeszła bliżej i zobaczyła napis: "Dance Academy". Weszła do środka. Pomieszczenie nie było duże. Po lewej stronie ujrzała długi korytarz, a po prawej znajdowała się lada, za którą stał średniego wzrostu Koreańczyk. Mężczyzna był lekko zdziwiony widząc zdyszaną Chaerong, ale uśmiechnął się do niej i zapytał:
- W czym mogę pomóc?
- Ja... Umiem zatańczyć do tej piosenki-odpowiedziała wskazując na głośnik znajdujący się nad nim. Na twarzy Koreańczyka pojawił się uśmiech. Wyszedł zza lady i zaprowadził ją w głąb ciemnego holu z wieloma rozgałęzieniami. Idąc wzdłuż korytarza zobaczyła ogromne schody, ale mężczyzna ominął je i ciągnął ją dalej. Zaczęła się zastanawiać, czy to nie jest jakiś zboczeniec, a ta "akademia" to tylko słaba przykrywka, żeby wyżyć się na takich młodych i naiwnych dziewczynach jak Chaerong.
Wreszcie weszli do ogromnej sali. 3 ściany były wyłożone lustrami. Sufit zdobiły liczne lampki, które całości dodawały uroku. Na górze było widać pomieszczenie, w którym dziewczyna zobaczyła młodego Azjatę. Może jej się tylko zdawało?
Stanęła na środku sali, na przeciwko chłopaka z góry i modliła się, żeby jej przypuszczenia o pany zza lady nie okazały się prawdziwe. Usłyszała, że mężczyzna włączył piosenkę krzycząc na całą salę:
- Pokaż co potrafisz!- po tych słowach zaczął śpiewać "Pokaż kotku co masz w środku" i zaczął poruszać dość niezgrabnie swoim ciałem. Dość bardzo...
Widząc to Chae nazwała go "Panem Gibkiem".
Nie mogła zmarnować takiej szansy, więc pomimo śmiesznie tańczącego faceta, musiała dać z siebie wszystko. Dziewczyna miała wystarczająco dużo miejsca, żadna szafa czy biurko nie stanowiło przeszkody w tańcu.
Gdy pierwsza zwrotka dobiegła końca, spojrzała do góry i znów ujrzała tego chłopaka. Był w jej wieku, a przynajmniej tak jej się zdawało.
- UUUUU! TEL MI! NAŁ! NAŁ! NAŁ!- widać, że Gibek za bardzo wczuł się w melodię...
W tej samej chwili Michał dobiegł do drzwi i również ją obserwował. Widocznie zobaczył kiwającego się mężczyznę, bo wszedł i zaczął z nim rozmawiać. Dobrze, że Chaerong tego nie widziała- mogłaby popełnić błędy.
Refren. Druga zwrotka. Siła, perfekcja, odwaga, energia. Cała Chaerong.
Końcówka piosenki. Ukłoniła się tajemniczemu chłopakowi. Był intrygujący. Myślała, że Pan Gibek ją skrytykuje, po czym wybiegnie z tego miejsca jak najszybciej, żeby przynajmniej spróbować znaleźć Michała. Gdy się odwróciła, zobaczyła swojego przyjaciela z uśmiechem od ucha do ucha. Momentalnie spłonęła rumieńcem. Gdy podeszła do nich, mężczyzna nadal trząsł swoim ciałem z podejrzanym uśmieszkiem na twarzy. Chyba ucieszył się, że zyskał jeszcze jedną ofiarę.
- Gdzie ty ją znalazłeś?- zapytał Michała, który nie wiedział co powiedzieć. Aby przerwać niezręczną ciszę Chaerong zapytała:
- To ... nadaję się?- natychmiast pomyślała: "Pytasz się zboczeńca czy się nadajesz?!"
Mężczyzna wziął ją na ręce. Na szczęście nie zaczął nią podrzucać.
- Przyjmuję Cię od razu!- w myślach pojawiła się myśl: "Witaj w klubie gibiącego się faceta"
- Mógłbym patrzeć na ciebie całymi dniami- czyżby już stała się jego ulubienicą?
Gdy podpisywała dokumenty, Gibek zaczął opowiadać:
- Jestem łowcą talentów- "Aha, nieźle się zaczyna" pomyślała- Jeżdżę po świecie i biorę pod swoje skrzydła osóbki takie jak ty. Mów mi Pan Kang, albo po prostu Kang- widząc, że podpisała papiery, krzyknął- O ! Podpisałaś, świetnie. Co do tańca...
- Tak? - spytała niepewnie.
- Za 3 miesiące jest organizowany konkurs na najlepszy cover kpop'owej piosenki. Przed chwilą podpisałaś zgodę na udział w nim- aish... ten uśmiech stawał się okropnie miły!
- To zaszczyt...- powiedziała cicho Chaerong.
- No! I to chciałem usłyszeć. A ty misiu kolorowy- klepnął Michała w ramię- masz świetną dziewczynę- na te słowa oboje stali się czerwoni jak dorodne buraki.
- Ona nie jest moją dziewczyną- powiedział speszony Michał.
- Oh.. nic się nie stało! Może to i lepiej.
- To znaczy?- spytała zdziwiona.
- To znaczy, że zeswatam cię z którymś z tancerzy. Lubię to robić. Moja pierwsza zdobycz teraz już ma dzieci! I dzięki komu?- Pan Kang lubił się chwalić, co dziewczyna zobaczyła niejednokrotnie- Masz moja droga jakieś pytania?- zamiast spytać się o konkurs, lub nawet o podbijanie świata jak Kang, spytała:
- Czy tam na górze ktoś jest?
- Pewnie, że jest! To również moja zdobycz- przeraziło ją, w jaki sposób wypowiedział ostatnie słowo- Wow! Jesteś genialna! Wpadłem na świetny pomysł.
- Jaki?- razem z Michałem popatrzyli na Kanga.
- Zeswatam cię z nim! Faktycznie, pasujecie do siebie- z tymi słowami pobiegł schodami na górę do tajemniczego chłopaka, przez co została sam na sam z Michałem. Wstydziła się spojrzeć mu w oczy, ponieważ jego mina po ucichnięciu melodii zdradziła, od kiedy tam stał. A teraz dodatkowo czuła jego wzrok na sobie. Stali w ciszy, póki nie usłyszeli dość gwałtownego kroku Kang'a po schodach. Za nim szedł ciemnowłosy chłopak. Miał idealne rysy twarzy, urocze kości policzkowe i duże, ciemne oczy. Nawet przez koszulkę mogła zobaczyć jego umięśnione ciało.
- Przedstawiam ci Sungjae. Ma 19 lat i jest z Korei- O, tylko rok różnicy. Chwila... co taki ładny chłopak robił w Polsce?! To było nieważne. Nie przestawała patrzeć się w jego głębokie, piękne oczy. On z resztą zrobił to samo.
- No! Początkowe wrażenie wyszło celująco. W miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzę, zawsze musiałem pomóc gołąbkom, ale może tutaj pójdzie szybciej... Jestem wspaniały!- znowu rozpoczął swój 'układ'. Wzrok Kang'a spoczął na Michale, który patrzył się wręcz piorunującym spojrzeniem na na Sungjae.
- Misiu kolorowy! Chodź ze mną, muszę ci coś wyjaśnić- wyszeptał do Michała i poszli do tajemniczego pokoju, zostawiając przyszłą parę sam-na-sam.
- Po jej zachowaniu widzę, że zignorowałeś jej uczucia- głos Kang'a spoważniał.
- Nie, dlaczego?- spytał Michał.
- Na moje oko to było tak: ona zaczęła cię lubić, ale kiedy ty ją polubiłeś ona straciła nadzieję i wtedy było już za późno.
- Co mam teraz zrobić?- chłopak posmutniał.
- Teraz mój kolego- położył dłoń na ramieniu młodszego- jest tylko jedno wyjście. Musisz dać jej spokój. Przynajmniej na jakiś czas. Pasuje, żebyś przemyślał, co i jak robić, żeby znowu jej nie skrzywdzić.
- Czy pan o nim i o Chaerong... na poważnie?
- W mojej 'łowieckiej' karierze założyłem 10 duetów chłopak- dziewczyna, z czego u 4 byłem świadkiem na ślubie. Nawet zostałem ojcem chrzestnym! Uwierz, z nimi będzie tak samo. Będą ciężko trenowali razem, musieliby mieć serce z kamienia, żeby po tak długim czasie nic między nimi nie powstało.
- Zależy mi na niej...- Kang zaczął śpiewać G-Dragona:
- Baby I know it's too late, it's just too late it's just too late- i od razu zszedł po schodach do tej dwójki.
Pan Kang wrócił za ladę, Sungjae stał obok Chaerong, a zaraz do tej trójki doszedł Michał. Para nadal patrzyła sobie w oczy.
- EKHEM- dziewczyna zapomniała, jakie 'sceny zazdrości' potrafił robić jej kolega. Owinął rękę dookoła szyi Chaerong i spytał- Wracamy już?- w tym momencie piękna chwila dla dziewczyny skończyła się.
- Uh, tak. Będę jutro z samego rana~!
- Żegnaj moja zdobyczo! Do jutra- Kang był niesamowity. Miał idealnie opanowane wszystkie możliwe nastroje, żarty również.
Wychodząc z tego magicznego miejsca dziewczyna odwróciła się i popatrzyła po raz ostatni na Sungjae, który puścił do niej oczko, na co dziewczyna odpowiedziała uśmiechem.
Chaerong uwielbiała lato. Codziennie wieczorem zakładała swoje sportowe ubrania, gęste włosy wiązała w kucyka i ruszała w bieg po mieście. Systematyczność przynosiła efekty. Każdy podziwiał jej zgrabne nogi oraz płaski brzuch. Nawet Michał, ale on tego nie okazywał.
Dwójka spóźniła się na ostatni powrotny autobus, przez co musieli wracać na nogach. Przez większość drogi powrotnej nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Chaerong wielokrotnie spoglądała na Michała, żeby chociaż spróbować odczytać z twarzy chłopaka jego nastrój. Odprowadził ją do domu.
- O której jutro jedziesz?- spytał.
- Myślę, że nie ma sensu jechać wcześniej niż przed południem.
- Będę czekał na ciebie na przystanku, w samo południe- powiedział poważnie i odszedł.
Po tych słowach zamknęła drzwi do domu. Okłamała go. Wcale nie potrzebowała go przy sobie. Przecież on nie był jej ochroniarzem. Nie miała zamiaru znosić jego humorków, dlatego pojedzie z samego rana, tak, aby nie przeszkadzał jej w treningu- w końcu czeka ją dużo pracy.
Wstawiam pierwszą część krótkiej historyjki, którą napisałam ... dość dawno ;D
Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, dajcie znać ^^
-------------------------------------------------------------
Chaerong była nastolatką mającą mamę Polkę. Jej tatą był Koreańczyk. Za zgodą obojgu rodziców została w ojczystym kraju jej rodzicielki.
Uwielbiała tańczyć. Uczyła się dobrze, miała przyjaciela, który był przy niej w każdej potrzebie. Miał na imię Michał. Był starszy od niej o 2 lata. Dobrze czuli się w swoim towarzystwie, dlatego często wybierali się na wspólne wypady. Dziewczyna bardzo go lubiła, lecz nie była pewna co do jego uczuć. Właściwie to oboje bali się je wyjawić.
Pewnego słonecznego dnia Chaerong pojechała z Michałem do azjatyckiej knajpki- miejsca, gdzie oboje czuli się dobrze. Jedząc swój ulubiony posiłek dziewczyna usłyszała piosenkę, którą długo wyczekiwała. Uwielbiała ją do tego stopnia, że nauczyła się do niej układu. Oczy dziewczyny powiększyły się, kawałek mięsa o mało co nie utknął w gardle. Pospiesznie zabrała swoje rzeczy i pobiegła w głąb korytarza. Z oddali krzyknęła do Michała:
- Przepraszam!
Nie spodziewała się, że chłopak pobiegnie za nią. Bezskutecznie przemierzała korytarze największej galerii w mieście. W końcu stanęła przed ogromnym wejściem. Podeszła bliżej i zobaczyła napis: "Dance Academy". Weszła do środka. Pomieszczenie nie było duże. Po lewej stronie ujrzała długi korytarz, a po prawej znajdowała się lada, za którą stał średniego wzrostu Koreańczyk. Mężczyzna był lekko zdziwiony widząc zdyszaną Chaerong, ale uśmiechnął się do niej i zapytał:
- W czym mogę pomóc?
- Ja... Umiem zatańczyć do tej piosenki-odpowiedziała wskazując na głośnik znajdujący się nad nim. Na twarzy Koreańczyka pojawił się uśmiech. Wyszedł zza lady i zaprowadził ją w głąb ciemnego holu z wieloma rozgałęzieniami. Idąc wzdłuż korytarza zobaczyła ogromne schody, ale mężczyzna ominął je i ciągnął ją dalej. Zaczęła się zastanawiać, czy to nie jest jakiś zboczeniec, a ta "akademia" to tylko słaba przykrywka, żeby wyżyć się na takich młodych i naiwnych dziewczynach jak Chaerong.
Wreszcie weszli do ogromnej sali. 3 ściany były wyłożone lustrami. Sufit zdobiły liczne lampki, które całości dodawały uroku. Na górze było widać pomieszczenie, w którym dziewczyna zobaczyła młodego Azjatę. Może jej się tylko zdawało?
Stanęła na środku sali, na przeciwko chłopaka z góry i modliła się, żeby jej przypuszczenia o pany zza lady nie okazały się prawdziwe. Usłyszała, że mężczyzna włączył piosenkę krzycząc na całą salę:
- Pokaż co potrafisz!- po tych słowach zaczął śpiewać "Pokaż kotku co masz w środku" i zaczął poruszać dość niezgrabnie swoim ciałem. Dość bardzo...
Widząc to Chae nazwała go "Panem Gibkiem".
Nie mogła zmarnować takiej szansy, więc pomimo śmiesznie tańczącego faceta, musiała dać z siebie wszystko. Dziewczyna miała wystarczająco dużo miejsca, żadna szafa czy biurko nie stanowiło przeszkody w tańcu.
Gdy pierwsza zwrotka dobiegła końca, spojrzała do góry i znów ujrzała tego chłopaka. Był w jej wieku, a przynajmniej tak jej się zdawało.
- UUUUU! TEL MI! NAŁ! NAŁ! NAŁ!- widać, że Gibek za bardzo wczuł się w melodię...
W tej samej chwili Michał dobiegł do drzwi i również ją obserwował. Widocznie zobaczył kiwającego się mężczyznę, bo wszedł i zaczął z nim rozmawiać. Dobrze, że Chaerong tego nie widziała- mogłaby popełnić błędy.
Refren. Druga zwrotka. Siła, perfekcja, odwaga, energia. Cała Chaerong.
Końcówka piosenki. Ukłoniła się tajemniczemu chłopakowi. Był intrygujący. Myślała, że Pan Gibek ją skrytykuje, po czym wybiegnie z tego miejsca jak najszybciej, żeby przynajmniej spróbować znaleźć Michała. Gdy się odwróciła, zobaczyła swojego przyjaciela z uśmiechem od ucha do ucha. Momentalnie spłonęła rumieńcem. Gdy podeszła do nich, mężczyzna nadal trząsł swoim ciałem z podejrzanym uśmieszkiem na twarzy. Chyba ucieszył się, że zyskał jeszcze jedną ofiarę.
- Gdzie ty ją znalazłeś?- zapytał Michała, który nie wiedział co powiedzieć. Aby przerwać niezręczną ciszę Chaerong zapytała:
- To ... nadaję się?- natychmiast pomyślała: "Pytasz się zboczeńca czy się nadajesz?!"
Mężczyzna wziął ją na ręce. Na szczęście nie zaczął nią podrzucać.
- Przyjmuję Cię od razu!- w myślach pojawiła się myśl: "Witaj w klubie gibiącego się faceta"
- Mógłbym patrzeć na ciebie całymi dniami- czyżby już stała się jego ulubienicą?
Gdy podpisywała dokumenty, Gibek zaczął opowiadać:
- Jestem łowcą talentów- "Aha, nieźle się zaczyna" pomyślała- Jeżdżę po świecie i biorę pod swoje skrzydła osóbki takie jak ty. Mów mi Pan Kang, albo po prostu Kang- widząc, że podpisała papiery, krzyknął- O ! Podpisałaś, świetnie. Co do tańca...
- Tak? - spytała niepewnie.
- Za 3 miesiące jest organizowany konkurs na najlepszy cover kpop'owej piosenki. Przed chwilą podpisałaś zgodę na udział w nim- aish... ten uśmiech stawał się okropnie miły!
- To zaszczyt...- powiedziała cicho Chaerong.
- No! I to chciałem usłyszeć. A ty misiu kolorowy- klepnął Michała w ramię- masz świetną dziewczynę- na te słowa oboje stali się czerwoni jak dorodne buraki.
- Ona nie jest moją dziewczyną- powiedział speszony Michał.
- Oh.. nic się nie stało! Może to i lepiej.
- To znaczy?- spytała zdziwiona.
- To znaczy, że zeswatam cię z którymś z tancerzy. Lubię to robić. Moja pierwsza zdobycz teraz już ma dzieci! I dzięki komu?- Pan Kang lubił się chwalić, co dziewczyna zobaczyła niejednokrotnie- Masz moja droga jakieś pytania?- zamiast spytać się o konkurs, lub nawet o podbijanie świata jak Kang, spytała:
- Czy tam na górze ktoś jest?
- Pewnie, że jest! To również moja zdobycz- przeraziło ją, w jaki sposób wypowiedział ostatnie słowo- Wow! Jesteś genialna! Wpadłem na świetny pomysł.
- Jaki?- razem z Michałem popatrzyli na Kanga.
- Zeswatam cię z nim! Faktycznie, pasujecie do siebie- z tymi słowami pobiegł schodami na górę do tajemniczego chłopaka, przez co została sam na sam z Michałem. Wstydziła się spojrzeć mu w oczy, ponieważ jego mina po ucichnięciu melodii zdradziła, od kiedy tam stał. A teraz dodatkowo czuła jego wzrok na sobie. Stali w ciszy, póki nie usłyszeli dość gwałtownego kroku Kang'a po schodach. Za nim szedł ciemnowłosy chłopak. Miał idealne rysy twarzy, urocze kości policzkowe i duże, ciemne oczy. Nawet przez koszulkę mogła zobaczyć jego umięśnione ciało.
- Przedstawiam ci Sungjae. Ma 19 lat i jest z Korei- O, tylko rok różnicy. Chwila... co taki ładny chłopak robił w Polsce?! To było nieważne. Nie przestawała patrzeć się w jego głębokie, piękne oczy. On z resztą zrobił to samo.
- No! Początkowe wrażenie wyszło celująco. W miłość od pierwszego wejrzenia nie wierzę, zawsze musiałem pomóc gołąbkom, ale może tutaj pójdzie szybciej... Jestem wspaniały!- znowu rozpoczął swój 'układ'. Wzrok Kang'a spoczął na Michale, który patrzył się wręcz piorunującym spojrzeniem na na Sungjae.
- Misiu kolorowy! Chodź ze mną, muszę ci coś wyjaśnić- wyszeptał do Michała i poszli do tajemniczego pokoju, zostawiając przyszłą parę sam-na-sam.
- Po jej zachowaniu widzę, że zignorowałeś jej uczucia- głos Kang'a spoważniał.
- Nie, dlaczego?- spytał Michał.
- Na moje oko to było tak: ona zaczęła cię lubić, ale kiedy ty ją polubiłeś ona straciła nadzieję i wtedy było już za późno.
- Co mam teraz zrobić?- chłopak posmutniał.
- Teraz mój kolego- położył dłoń na ramieniu młodszego- jest tylko jedno wyjście. Musisz dać jej spokój. Przynajmniej na jakiś czas. Pasuje, żebyś przemyślał, co i jak robić, żeby znowu jej nie skrzywdzić.
- Czy pan o nim i o Chaerong... na poważnie?
- W mojej 'łowieckiej' karierze założyłem 10 duetów chłopak- dziewczyna, z czego u 4 byłem świadkiem na ślubie. Nawet zostałem ojcem chrzestnym! Uwierz, z nimi będzie tak samo. Będą ciężko trenowali razem, musieliby mieć serce z kamienia, żeby po tak długim czasie nic między nimi nie powstało.
- Zależy mi na niej...- Kang zaczął śpiewać G-Dragona:
- Baby I know it's too late, it's just too late it's just too late- i od razu zszedł po schodach do tej dwójki.
Pan Kang wrócił za ladę, Sungjae stał obok Chaerong, a zaraz do tej trójki doszedł Michał. Para nadal patrzyła sobie w oczy.
- EKHEM- dziewczyna zapomniała, jakie 'sceny zazdrości' potrafił robić jej kolega. Owinął rękę dookoła szyi Chaerong i spytał- Wracamy już?- w tym momencie piękna chwila dla dziewczyny skończyła się.
- Uh, tak. Będę jutro z samego rana~!
- Żegnaj moja zdobyczo! Do jutra- Kang był niesamowity. Miał idealnie opanowane wszystkie możliwe nastroje, żarty również.
Wychodząc z tego magicznego miejsca dziewczyna odwróciła się i popatrzyła po raz ostatni na Sungjae, który puścił do niej oczko, na co dziewczyna odpowiedziała uśmiechem.
Chaerong uwielbiała lato. Codziennie wieczorem zakładała swoje sportowe ubrania, gęste włosy wiązała w kucyka i ruszała w bieg po mieście. Systematyczność przynosiła efekty. Każdy podziwiał jej zgrabne nogi oraz płaski brzuch. Nawet Michał, ale on tego nie okazywał.
Dwójka spóźniła się na ostatni powrotny autobus, przez co musieli wracać na nogach. Przez większość drogi powrotnej nie zamienili ze sobą ani jednego słowa. Chaerong wielokrotnie spoglądała na Michała, żeby chociaż spróbować odczytać z twarzy chłopaka jego nastrój. Odprowadził ją do domu.
- O której jutro jedziesz?- spytał.
- Myślę, że nie ma sensu jechać wcześniej niż przed południem.
- Będę czekał na ciebie na przystanku, w samo południe- powiedział poważnie i odszedł.
Po tych słowach zamknęła drzwi do domu. Okłamała go. Wcale nie potrzebowała go przy sobie. Przecież on nie był jej ochroniarzem. Nie miała zamiaru znosić jego humorków, dlatego pojedzie z samego rana, tak, aby nie przeszkadzał jej w treningu- w końcu czeka ją dużo pracy.
niedziela, 28 września 2014
[Block B - Kyung] - W błędzie
Witajcie kochani~!
Moja wena powróciła, podsunęła mi pomysł. I właśnie się nim z Wami dzielę, jednak nie jest sprawdzany.
Historia nie jest długa, od razu przepraszam. Ten one shot jest dla Kawaii Sozo ^^
Nie wiem, kiedy pojawi się kolejny post. Kiedy znajdę wolną chwilkę, napiszę kilka zdań.
Zachęcam do komentowania, bo to właśnie od tych kilku słów zależy kolejny post(dla tych, którzy są ninja jest opcja kliknięcia odpowiedniej reakcji. Wam też dziękuję ♥)
Całusy ♥
Amber
---------------------------------------------
- Neeee, już schodzę~!- odpowiedziała mu z pokoju na piętrze.
Usłyszał stukanie obcasów o schody. Kiedy podniósł wzrok, zobaczył schodzącą dziewczynę, ubraną w kwieciste, jeansowe spodenki oraz biały top z pastelowymi, różowymi rękawami, które teraz były podwinięte do łokci.
- Jeszcze nie przyjechali?- spytała zdziwiona.
- Nie. Musimy chwilę zaczekać.
- W takim razie upewnię się, że wzięłam wszystko z góry. Oppa, zrób to samo na dole.
Oboje nie lubili się przeprowadzać. Tą decyzję podjęli wspólnie. Tutaj znali jedynie grupkę ludzi ze studiów, nikogo poza tym. Ich przyjaciele, z którymi się znali od wielu lat, czekali na nich w Korei. Byli tam również ich rodziny, które wkrótce staną się jednością.
Usłyszeli dzwonek.
- Są na czas- stwierdził Park, pokazując dziewczynie zegarek. I otworzył drzwi. Przed nimi stało małżeństwo w średnim wieku z córką, i młodszym synkiem.
- Dzień dobry- przywitali się ciepło- już się spakowaliście? Za ile wylatujecie?- pytała przyszła pani domu.
- Za godzinę mamy samolot- odpowiedziała Paula.
- W takim razie nie pozostaje nam nic innego, jak tylko życzyć Wam wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia- uśmiechnął się mężczyzna- i spokojnego lotu, oczywiście.
- Dziękujemy- odpowiedziała im para.
Kiedy już rozsiedli się wygodnie w samolocie, dziewczyna oparła głowę na ramieniu swojego chłopaka, i odetchnęła głośno.
- Nie było tak źle, prawda?- usłyszała.
- Co nie zmienia faktu, że mieszkaliśmy tam 5 lat.
- A w Seoulu będziemy mieszkać już do końca życia, nie sądzisz?
- Pewnie masz rację, bo nie zniosę kolejnej przeprowadzki. A co jeśli...- wcześniej nawet jej to na myśl nie przyszło- oni zmienią ten dom?
- Państwo Lee za niego zapłaciło, teraz jest ich. Mogą zrobić z nim, co chcą.
- Oczywiście- odpowiedziała bez żadnej emocji.
Samolot rozpoczął startowanie. I tak opuścili Nową Zelandię, kierując się w stronę marzeń...
[...]
- Oppa, jesteśmy na miejscu, obudź się~
Wszyscy opuścili pokład samolotu.
- Gdzie teraz?- zaśmiał się Kyung, spoglądając na swoją dziewczynę.
- Umm... zjedzmy coś!
I wsiadając do taksówki, podali adres jednej z lepszych koreańskich restauracji.
[...]
Po południu, po przywitaniu się z rodziną, para wybrała się na spotkanie ze swoją paczką. Przyjaciele czekali w centrum miasta. W planach mieli między innymi zabawę w wesołym miasteczku. Chcieli się spotkać po raz pierwszy od przylotu Kyung'a i Pauli, ponieważ wiedzieli, że każdy z czasem będzie miał swoje zajęcia, i może być ciężko znaleźć czas na wspólne spotkania.
[...]
Następnego dnia, o 8 rano, odbyło się śniadanie. Przy jednym stole zebrali się rodzice Pauliny, oraz ona z Kyung'iem. Starsi chcieli wiedzieć, jak przebiegały studia, pomimo tego, że część wydarzeń z ostatniego roku już znali dzięki rozmowom przez Internet. Wszyscy śmiali się, żartowali, lecz do czasu. W pewnym momencie mama dziewczyny powiedziała do męża, patrząc mu w oczy
- Powinniśmy im powiedzieć- powiedziała bardzo poważnie.
- Tak- odpowiedział jej.
- Eomma? Co się stało?- spytała Paula, zaskoczona nagłą zmianą rodziców. Spojrzała na Kyung'a, który również tego nie rozumiał.
- Wy...- zaczęła cicho, jeżdżąc palcem po krawędzi kubka z gorącą herbatą.
- Nie możecie być razem- dokończył za nią jej mąż.
- Przepraszam? Zgodziliście się na nasz związek jeszcze w tamtym roku, więc dlaczego tak nagle...
- Po prostu...- kobieta nie wiedziała, jak to powiedzieć, więc ojciec dziewczyny przejął inicjatywę.
- Po prostu nie możecie.
- Dlaczego?- spytał poważnym tonem Kyung.
- Bo już jesteście ze sobą związani.
- Niby czym?!- córka podniosła ton przez zaistniałą sytuację.
- Krwią.
W tym momencie wszystko się zatrzymało. 6 lat razem zostało zniszczone w niecałe 5 minut. Wspólny dom, łączące ich uczucia, nawet charaktery... straciły sens.
Aby przerwać tą okropną ciszę, głowa rodziny postanowił dokończyć temat.
- Paulina, Kyung jest twoim bratem. Chcieliśmy to ukryć, ponieważ, kiedy opuszczałaś rodzinny dom, mieliśmy z twoją matką pewne problemy...
- To was nie tłumaczy- powiedziała przez łzy.
- A jak ... pan wytłumaczy to, że urodziliśmy się w tym samym dniu? Nie jesteśmy bliźniakami. Nie ma pomiędzy nami żadnego podobieństwa- pozostałą trójkę zaskoczyło to, że Kyung powiedział do ojca tym tonem, i do tego jeszcze zwrócił się do niego "pan".
- Oj, mój drogi synu, chyba zapomniałeś, gdzie pracuję i jakie mam znajomości. Datę urodzenia zmieniało się równie łatwo, jak i nazwisko.
- A dlaczego to Paulina ma wasze nazwisko, pomimo, że z tej rozmowy wynika, że to ja jestem starszy?
Małżeństwo zignorowało to pytanie. Zamiast tego matka wyjąkała:
- Po tym, jak to zrobiliśmy, potrzebowaliśmy dużo czasu, żeby się...- Paulina im przerwała.
- Nienawidzę was. Jesteście dla mnie obcy. Nie mam zamiaru was jeszcze kiedyś oglądać! Jak mogliście?! Brzydzę się wami!- podniosła swój kubek i Kyung'a. Zawartość jednego naczyńka oblał bluzkę kobiety, natomiast płyn z drugiej porcelany zmoczył twarz mężczyzny.
Paulina pobiegła szybko do pokoju i znowu spakowała wszystkie swoje rzeczy. Kiedy wychodziła z pokoju z zapłakaną twarzą, w drzwiach stanął Kyung. Przez chwilę patrzyli sobie w oczy, lecz kontakt wzrokowy przerwała dziewczyna, chcąc opuścić jak najszybciej ten dom. Chłopak nie ruszył się ani trochę.
- Chcę przejść...- powiedziała zmęczonym głosem.
- Idę z Tobą.
- Co?- zdziwiła się. Właśnie dowiedziała się, że przez 6 lat była w związku ze swoim bratem, a teraz chciał iść razem z nią? To było za wiele.
Chciał jej odpowiedzieć, lecz oboje usłyszeli głos ich 'ojca'.
- Oboje siadać- wskazał na łóżko- Nie wiecie, że trzeba wysłuchać wszystkiego do końca?
- A co, jeszcze masz jakieś ploteczki, którymi chcesz się z nami podzielić? A może pójdziemy na wspólne zakupy? Kupimy sobie koszulki z napisami, będzie fajnie!- zaczął krzyczeć ironicznie Park Kyung.
- Ja nie jestem waszym ojcem.
Oboje parsknęli.
- A ja jestem w ciąży z sąsiadem, który nosi stringi zamiast bokserek- powiedział chłopak.
- Wasza matka zdradziła mnie dwa razy. Pomimo tego wybaczyłem jej, bo aż tak bardzo ją kochałem...- potarł nerwowo czoło- do dnia dzisiejszego nie wiem, czy zrobiłem dobrze...
Kyung wstał z łóżka, a z szafy wyciągnął już spakowaną walizkę. Kiedy miał już bagaż w ręce, spojrzał znacząco na swoją 'siostrę'. I jak na komendę, przeszli obok mężczyzny. Ramię ojca zostało uderzone przez ramię jego syna.
Kiedy młodszy Kyung zatrzasnął drzwi, przed sobą zobaczył, jak Paulina siedzi na walizce, a twarz ma schowaną w dłoniach. Podszedł do niej, pozwolił walizce uderzyć o ziemię, i również usiadł na bagażu.
Nie bardzo podobała mu się mu ta cisza, lecz nie wiedział, jak ją przerwać. W końcu się odważył.
- To... co robimy?
Odpowiedziało mu tylko szlochanie dziewczyny.
- Wiesz, że byłeś dla mnie wszystkim? Teraz się okazuje, że mój chłopak był moim bratem... Jak scenariusz ze słabego filmu!
- Wiem, co czujesz, bo ja do Ciebie czułem to samo... Może zostańmy na kilka dni w hotelu, hmm?
- To najlepsze, co słyszałam w ciągu 3 godzin- podciągnęła nosem.
Miała mieszane uczucia. Jej CHŁOPAK okazał się jej bratem. Pomimo tego chciała go mieć przy sobie, a dopiero potem stopniowo się z tym pogodzić. A przynajmniej spróbować.
Kiedy siedzieli już w jednym z pokoi hotelowych, brat usiadł obok siostry i objął ją.
- Czy ty też masz ochotę coś im zrobić?
- Z ust mi to wyjąłeś. Ale... może gdybyśmy powiedzieli o nas wcześniej, to wyglądałoby inaczej, nie uważasz?
- Może. Ale czasu nie cofniemy. musimy się z tym jakoś... pogodzić.
W ty momencie zapłakane oczy dziewczyny spotkały się z jego.
- Ale ja nie chcę! Kocham Cię jak chłopaka, nie jak brata!
Spróbował ją uspokoić. Po chwili zasnęli obok siebie, przytuleni jak para.
[...]
Kyung obudził się później niż Paulina. Zastał ją siedzącą w fotelu naprzeciwko.
- Cześć.
- Hej. Idziesz gdzieś?- spytał
- Ja... odchodzę. To dla mnie za dużo. Nie umiem zacząć traktować Cię jako swojego starszego brata. Przepraszam.- To były ostatnie słowa, jakie usłyszał od swojej miłości...
[...]
Kiedy byli w Nowej Zelandii, co roku, dzień przed ich urodzinami, przychodzili po prezenty: Paulina o 12, natomiast Kyung o 12.30. To stało się ich tradycją.
Oboje wiedzieli, że taki sam sklepik jest w Seoulu.
[3 dni później]
Jutro są nasze urodziny, pomyślał Kyung, i z tą myślą chciał dotrzymać ich wspólnego postanowienia, dlatego opuścił hotel, kierując się do sklepiku.
Szedł zadumany, nie można było zliczyć, ile razy wpadł na innego przechodnia i przepraszał, lecz za chwilę robił to samo. Po 20 minutach, dotarł do skrzyżowania. Teraz wystarczyło jedynie przejść przez ulicę. Podszedł do słupa, na którym znajdował się przycisk dla przechodniów. Powrócił na środek chodnika. Wtedy podniósł wzrok. Po drugiej stronie ulicy, zobaczył drobną postać, wpatrującą się w niego. Przyjrzał się dokładniej.
- Paulina.
I nie zważając na to, że czerwone światło nie zmieniło się na zielony kolor, ruszył. Samochody zatrzymywały się z piskiem opon, trąbiły, lecz on nadal szedł równym krokiem, patrząc się na Paulę. Jego oczy zaszły łzami, tak samo jak jej. Kiedy był w połowie przejścia, zaczął biec. Wbiegł na chodnik, wtulając się w drobniutkie ciało dziewczyny. Poczuł, że odwzajemnia jego uścisk, nawet poklepała go ledwo wyczuwalnie po łopatce.
- Ja też tęskniłam- powiedziała drżącym głosem. Na te słowa jeszcze bardziej zaczęli płakać. Stali tak przed dobre kilka chwil.
- Chodźmy po prezenty- i mówiąc to, odsunął się i popatrzył swoimi smutnymi oczętami na jej zapłakaną twarz.
- Czy...- zaczęła nieśmiało- możemy tam wejść... jako para?
- Czekałem, aż to powiesz, kochanie- podciągnął nosem i pocałował dziewczynę w czoło. Kiedy przekroczyli próg sklepu, spletli swoje palce w jedność i ruszyli na już ostatnią-jak im się wydawało- podróż za prezentem dla swojej drugiej połówki.
Zawsze podarunki były konkretne- chociażby takie, jak perfumy. Dzisiaj po raz pierwszy robili to razem, a zakupione rzeczy różniły się od tych, z ostatnich urodzin. Kupili koszulki dla par, oraz pierścionki, z których byli bardzo zadowoleni. Miały napis "na zawsze". Dodatkowo Paulina dostała wielkiego, puszystego misia o wzroście prawie dorównującym jej.
- Wszystkiego najlepszego.
- Wszystkiego najlepszego- odpowiedział jej Kyung.
I wymienili się prezentami.
- Chyba będę już szła...
- Ja też.
- Żegnaj- powiedziała szczerze. Starał się jak tylko mogła, aby jej głos się nie trząsł.
- Żegnaj...
W tym momencie zorientowali się, że nadal trzymają się za ręce. Ich spojrzenia spotkały się.
Oboje nie wytrzymali tego napięcia. Kyung podniósł twarz Pauli, łącząc ich usta razem. Po raz ostatni, na zawsze... Ten pocałunek był wręcz okrutnie szczery, pełen pasji, ukazywał, jak bardzo cierpią, ale również to, że uświadomili sobie ich pożegnanie. Dziewczyna ścisnęła mocno misia, którego trzymała, kończąc pocałunek.
- Żegnaj...- wyszeptała ze spływającymi po twarzy łzami. Oboje odwrócili się od siebie, i każde z nich udało się w swoją stronę...
Dziewczyna płakała całą noc, a także poranek. Kiedy wstała z łóżka, zobaczyła stertę chusteczek. Ten widok sprawił, że chciała się rozpłakać, lecz nie miała już czym. Ten fakt ją zasmucił, ale jednocześnie wyznaczył granicę rozpaczy.
- Teraz może być już tylko lepiej- powiedziała, patrząc w swoje odbicie w lustrze.
Około godziny 15 Paulina dostała telefon od przyjaciela- Jiho. Chciał, aby za 3 godziny była barze, gdzie się poznali. Powiedział, że to ważne, i rozłączył się.
[...]
Wchodząc do miejsca spotkania, zobaczyła, jak Jiho macha do niej z najdalej położonego w barze stolika.
- Cześć. O czym chciałeś porozmawiać?
- To bardzo ważne.
- Tak, powiedziałeś mi to przez telefon. O co chodzi?
- Musimy jeszcze poczekać na...- popatrzył w stronę wejścia- a nie, już nie musimy. Zapraszam!
Dopiero teraz dziewczyna zauważyła, że usiadła przy największym stole w tym miejscu. A kiedy się odwróciła, zobaczyła osoby, które się podawały za jej rodziców. Po chwili zobaczyła wchodzącego Kuyng'a. Wszyscy usiedli przy jednym stole.
- Co się stało? Co jest tak ważnego, że mnie wyciągnąłeś z domu?- spytał oskarżycielsko Park.
- WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA PAULI I KYUNG'A !- krzyknęli wszyscy w barze. Solenizanci tak się przestraszyli głośnym krzykiem, że aż podskoczyli na swoich krzesłach.
- Nawet nie myślałem, że się tak nabiorą!- zawołał ich 'ojciec', tuląc się do jego żony- jesteśmy świetnymi aktorami. Powiem szczerze, że musiałem się powstrzymywać od śmiechu 2 razy!
Wszyscy składali małe paczuszki przed Paulą i Kyung'iem, ale oni nie reagowali. Nadal siedzieli w tej samej pozycji, nie rozumiejąc, co się stało. Ich matka to zauważyła, i uciszyła wrzeszczący tłum, zbijając szklankę.
- Moi drodzy. Nie jesteście rodzeństwem! Jedyne co was łączy, to miłość, a nie krew! Na tą szopkę o rodzeństwie wpadł ojciec Pauli! Wykorzystał to, że Kyung nie widział swoich rodziców, że ich nadal szuka no i ...- przerwała mówić, kiedy zobaczyła minę tej dwójki.
- To co, na 3 robimy zadymę?- wyszeptał do Pauli Kyung.
- Wolałabym wyjść. Pewnie, ale bez ukazywania żadnej emocji. Na 3.
- 1- wyszeptał Kung.
- 2- odpowiedziała cichutko Paulina.
- 3.
Odsunęli siedzisko tak, że uderzyły o ścianę za nimi, natomiast oni wyszli z baru.
- To co teraz?- spytała niepewnie.
- Nie wiem jak ty, ale ja Cię nadal kocham.
- Nie o to mi chodzi!
- Wiem, wiem kochanie- złapał ją za rękę, kiedy już zeszli z pola widzenia towarzystwa w środku- idziemy się spakować.
Kilka lat związku straciło sens, a potem znów rozkwitło, lecz tym razem z podwojoną siłą. To sprawiło, że razem opuścili ten kraj, chcąc być jak najdalej, bez kontaktu z pewnymi osobami- Chcąc zacząć wszystko od nowa...
[...]
- Kochanie, pospiesz się!- zawołał mężczyzna, stojąc przy schodach, oczekując swojej żony.
- Już idę~!
Po chwili kobieta zeszła na dół, trzymając za obie ręce swoje dzieci- starszą córkę, i młodszego synka.
- Powinni za niedługo dotrzeć.
- Wiem.
- Dzieci, czy wszystko jest już spakowane?
- Tak, mamo- powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha dziewczynka.
- Tatusiu?
- Słucham Cię synku.
- Czy wracamy do swojego starego domku?- spytał, upewniając się, czy to była prawda.
- Tak, kochanie, wracamy do siebie. Para, która sprzedała nam dom, powraca do niego.
- I wszystko jest, jak powinno!- zawołało rodzeństwo, przytulając się wzajemnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)