niedziela, 15 czerwca 2014

Oj Amber, Amber...

Oho, chyba Amber (znowu...?) nie wywiązuje się z wypowiedzianych przez nią słów.
Nie mam zamiaru wciskać Wam kitów, więc poleci sama prawda- jak zawsze.

A więc może zacznę od poinformowania, że zostałam odcięta od internetów. I to podwójnie. A nawet potrójnie. Już tłumaczę. Mój komputer(uparty staruszek) stoi dumnie od 3 miesięcy pod biurkiem. Padł po tych wszystkich wspólnych latach(Amber, ten post nie ma być o twoim komputerze!). Ale tylko przez to, że za ok. tydzień będę miała nowy kompjuter.
Dodatkowo na laptopie nie mogę przebywać dłużej niż 20 minut dziennie, bo mam się uczyć(Mamo, jest połowa czerwca...). I jakby tego było mało, ekran w telefonie się wylał.
Next informejszyn! Czytam pewien rodzaj książek, które "pomagają mi" przygotować się do pisania mojego 2 ff. Wiecie, coś za coś, a jednak czasu (nadal) za mało. 

Stąd propozycja- trochę nie do odrzucenia. A oto ona:
30 czerwca 2014 roku Amber Liu doda na raz pozostałe zamówienia wraz z zapowiedzią 2 fanficka(bo prologiem tego nie da rady nazwać).

I jeszcze jedno(nie przynudzam... prawda?)
Dziękuję z całego serca za wszystkie komentarze, reakcje. Cieszę się, że jesteście. Ktoś chętny wziąć udział w Giveaway'u?(Chyba tak to się nazywa XD) Chcę go dla Was zorganizować. Tzn. dla osób, które się zgłoszą, a zostawiły po sobie przynajmniej 1 komentarz na tym blogu. Dlatego napisałam w poprzednim poście, że może tak zachęcę Was do zostawiania po sobie śladu :)

Mam nadzieję, że udało mi się przekazać te kilka informacji jasno.
Na zakończenie chciałabym pozdrowić dziewczyny, którym regularnie ryję mózg, pozdrawiam również świat gejpopu w Korei, Doktora Park Hoon'a(polecam Doctor Stranger *__*) i wszystkie osoby odwiedzające tego bloga(zrytego jak jego właścicielka) czyli: Obserwatorów, komentatorów, ale również te osóbki, które są ninja i jeszcze nie wyraziły opinii o historiach mojego autorstwa. Kocham Was wszystkich, misie kolorowe ♥ Wasza walnięta Amber~

niedziela, 1 czerwca 2014

[BTS - Jimin] - Kiedy jest ciemno

Dla Angeliki Kołodziejczak ;))
------------------------
Tydzień spóżnienia :C Przepraszam Was bardzo.
Wena mnie nie lubi, musiałam trochę od niej wymusić ten scenariusz;; I tak jest dziwny...
Co do samego zamówienia. Zauważyłam, że z każdą historią tekst jest coraz dłuższy, więc dla odmiany ten będzie krótszy
Miłego czytania, komentarze są mile widziane, szczególnie, że kto skomentuje będzie mógł brać udział w ... niespodziance, o której powiem nieco dokładniej przy następnym zamówieniu!
Niespodzianka... tak. Może w ten sposób Was zmotywuję do zostawiania po sobie śladu pod postem :3
Co do kolejnego zamówienia! :D Otóż w piątek pomykam z klasą na Słowację(Tatralandia) i wrócimy dosyć późno. Jeżeli tylko dam radę, napiszę scenariusz w drodze powrotnej, lub... w nocy, bo i tak nie będę spała xD ;*
Trzymajcie się! ♥
-----------------------------------------------------





Byłaś dwudziestoletnią właścicielką popularnej kawiarenki w jednej z dzielnic Seulu. Jako, że byłaś szefową, miałaś "pod sobą" kilka pracowniczek. Biznes się rozkręcał, miejsce miało coraz więcej klientów, więc w pracy nie musiałaś siedzieć zbyt długo. Niestety, nie miałaś co robić w domu. Przyjaciółka podsunęła Ci pomysł dodatkowego zajęcia- taniec. Od razu powiedziałaś, że kpopowe układy wraz z tańcem nowoczesnym są dosłownie rozszarpywane, ludzie pchają się tam drzwiami i oknami! Nie miała racji- dziewczyna miała na myśli taniec, ale to jaki! Towarzyski! O mój Boże, nie... ja się nie nadaje do towarzyskiego, Myślałaś wracając z pracy. Prawdę powiedziawszy to nic Cię nie zniechęcało, byłaś otwarta na nowe "formy rozrywki", szczególnie, że ... nigdy porządnie się nie nauczyłaś tańczyć podstawowych kroków.
Następnego dnia, w samo południe(czyli niezły upał) stałaś przed drzwiami wczorajszego celu- Kurs tańca towarzyskiego. Okazało się, że w grupie, do której Cię przydzielili jest tylko 5 chętnych, więc każdy będzie miał swojego osobistego instruktora. Pani z informacji powiedziała Ci, że lista uczeń-instruktor zostanie wywieszona już jutro. Podziękowałaś kobiecie i wyszłaś z budynku kierując się w stronę kawiarni, aby zajrzeć do dziewczyn i zobaczyć, jak sobie radzą w środku tygodnia.
W czwartkowe popołudnie, wybrałaś się na spacer. Postanowiłaś od razu wstąpić do STT(studio tańca towarzyskiego) aby uzyskać informacje o nauczycielu.
Lista nie była długa, więc bez problemu znalazłaś siebie na niej. Obok twojego nazwiska było inne- Park Jimin.
Podeszłaś do Pani z informacji zapytać się co nieco o twojego instruktora.
- Niestety nie wiem nic o nim, ponieważ zaczął u nas dopiero pracować. Jedyne co wiem, to to, że chciał żebym przygotowała mu dane jego ucznia-popatrzyłaś na biurko przy którym siedziała kobieta i zobaczyłaś swoje zdjęcie. Podniosłaś kartkę i zobaczyłaś przyklejone do niej kilka fotografii. Na nich nie był przedstawiony nikt inny, tylko... Ty. Każde było podpisane jakimś tekstem. To, na którym pisało na odwrocie "Trzeba zacząć nowy dzień, puszyste włosy walczą z porannymi podmuchami powietrza, a piękne oczy są gotowe do uwięzienia w sobie średnio 4 mężczyzn dziennie" ukazywało Ciebie wychodzącą z domu.
Byłaś zaskoczona, zdenerwowana, i jednocześnie.. zadowolona z tego, że ktoś tak o tobie twierdzi. Chwila chwila! Przecież ty go nie znasz! Może on jest panem w sile wieku i chce się odmłodzić "fizycznie" na stare lata?
- Przepraszam, w jakim wieku jest instruktor Park Jimin?
- Ma dwadzieścia dwa lata. Jest najmłodszym instruktorem- uśmiechnęła się do Ciebie, a następnie wyszukała coś w komputerze.
- Proszę, to jego numer.
Podziękowałaś i wyszłaś z tego miejsca zastanawiając się, czy ten kurs ma chociaż najmniejszy sens. Przecież to nie było normalne!

- H-halo?- usłyszałaś zaspany głos chłopaka niewiele starszego od Ciebie.
- Dzień dobry, ja chciałabym się z panem spotkać... jak najszybciej.
- Z kim mam przyjemność?- jego głos wydał Ci się pociągający. Wydał. Tylko wydał! Dobra, jednak taki jest...
- Jestem *...*, i jest pan ...- nie pozwolił Ci dokończyć.
- A to Ty!
- Przepraszam?
- Nie masz za co. Gdzie i kiedy?
- Proponowałabym tam, gdzie ma pan zamiar mnie czegoś nauczyć, jeszcze dziś.
- Propozycja przyjęta.
Rozłączył się.
Ubrałaś spodnie rurki, luźniejszą bluzkę oraz trampki. Przeczesałaś włosy, i już byłaś gotowa do wyjścia.
Szłaś pewnym krokiem, próbowałaś ogarnąć tą całą sytuację w myślach. Niestety, nie wyszło.
Kiedy weszłaś do budynku, było w nim ciemno. Pani, która jeszcze kilka godzin temu pomogła Ci, jedynie zostawiła kartkę na biurku, że musiała wyjść wcześniej z powodu choroby syna. Światło wpadało do pomieszczenia jedynie przez okno obok lady. Podeszłaś do tablicy, na której wisiała lista.
Obok twojego nazwiska pojawił się dodatkowy napis:

"Poszukaj sali numer 2"

Jak pisało, tak zrobiłaś. Nie wiedziałaś dlaczego. Wiedziałaś tylko, że z tą wiadomością ma coś wspólnego Park Jimin. Włączyłaś latarkę w telefonie. Kierowałaś źródłem światła po drzwiach. Zirytowałaś się tym, że im było bliżej do wejścia, tym numer był większy. Po 15 minutach chodzenia, na samym końcu korytarza, ujrzałaś wyczekiwaną dwójkę. Pod nią była przyklejona kartka.

"Zajęcia odbywają się codziennie, w godzinach od 14-17, wszelkie zmiany ogłosi nauczyciel do swojego ucznia. Zakochany Park Jimin"

Pod nią wisiała kolejna wiadomość:

"*...* jest piękną dziewczyną, polubiłem ją... Mam nadzieję, że ona również mnie polubi."

Zdenerwowałaś się. To było za dużo! Weszłaś do sali. Również było ciemno. Jedynie przez podłużne okno na samej górze wpadła smuga światła, która oświetliła lustra. Widziałaś się w nich. Wyczułaś czyjąś obecność.
- PARK JIMIN!- krzyknęłaś z całą swoją złością.
Odpowiedziała Ci cisza, a właściwie jakiś szmer w kącie sali. Byłaś tak zła, że podeszłaś tam patrząc dokładnie na każdy centymetr. Nic tam nie było...
- Jestem Jimin- odwróciłaś się szybko.
- Dlaczego ktoś mi robił zdjęcia przez ostatnie dni?
- Chciałem je mieć dla siebie.
- Niby po co?!- próbowałaś znaleźć jego twarz, niestety nie mogłaś jej namierzyć przez tą ciemność.
- Ja... Ty ... Ty mi się podobasz.
- Zaświecę światło- oznajmiłaś oschle i ruszyłaś przez całą salę w poszukiwaniu włącznika.
- Lepiej nie...
- Dlaczego?
- Jestem nagi. 
- Mam w to uwierzyć?
- Lepiej, żebyś tak zrobiła- wybuchnęłaś śmiechem, kiedy to usłyszałaś, jednocześnie poczułaś pod palcami włącznik. Jasno. Lustra, lampy, ściany w kolorze żółtym i ... pośladki chłopaka. Natychmiast wyłączyłaś światło i zsunęłaś się do podłogi chowając głowę w dłoniach.
- Będę miała koszmary!
- Mówiłem, żebyś mi uwierzyła!
- Aish... Pabo.
Cisza.
- Yah...
Cisza...
- YAH!
Podnosi Cię do pionu i wpija gwałtownie w usta. Łapie za nadgarstki i przekłada je na swój kark. Czujesz gorącą skórę. Językiem pieści wnętrze ust, wydajesz z siebie cichy, pojedynczy jęk. Już dawno nikt nie robił tego tak... świetnie. Rozpina bluzę i rzuca ją na ziemię. Prawa ręka spoczywa na twojej szyi, lewa błądzi po plecach. Przestał. Nie wiedziałaś dlaczego. Po chwili poczułaś, jak łapie twój Top na wysokości bioder. Podnosi go tak, aby jego dłonie ocierały się o twoją skórę. Bluzka również wylądowała na podłodze, a jego usta powróciły do wcześniej wykonywanej czynności. Czułaś jego ABS przy swoim płaskim brzuchu. Oboje mieliście wysportowane ciała.
Teraz swoje pocałunki przeniósł na szyję. Jako że nie miał co zrobić z rękami, zaczął rozpinać Ci spodnie. Miałaś długie rurki, a on swoimi chłodnymi dłońmi ściągnął je od ud, aż po kostki. Wziął Cię na ręce i przenieśliście się na materac, który był w sali. Leżał na tobie całując twoje obojczyki, zaraz wracaj do szyi, a następnie pieścił usta. Poczułaś, że jego męskość jest "gotowa do działania". On również to wyczuł, nie miał zamiaru tego ignorować, bo po chwili pozbył się twojej górnej i dolnej bielizny. Teraz zarówno Ty, jak i On byliście zupełnie nadzy. Poczułaś go w sobie. Wszystko się zatrzymało. Rosnące napięcie w tobie było nie do wytrzymania. Zaczął się poruszać. Na początku- powoli, z czasem przyspieszał. Jego ręce były na wysokości twoich piersi, usta walczyły ze sobą. Wasze jęki podniecenia mieszały się ze sobą tworząc harmonię. Czułaś narastające ciepło w tobie. Po chwili fala gorąca zawładnęła twoim ciałem, czułaś, że chłopak napiął mocno swoje mięśnie. Położył się obok Ciebie. Leżeliście dosłownie 3 minuty, po czym Koreańczyk wziął Cię na ręce sprawiając, że klęczałaś nad nim. Spojrzałaś w jego ciemne oczy, w których teraz tańczyła smuga światłą wpadająca do pomieszczenia. Czekał na Ciebie. Na twój ruch. Mogłaś zrobić co chciałaś. Nachyliłaś się nad nim całując go w usta, bez zbędnych ceregieli wasze języki po chwili były już złączone. Wzięłaś jego członka do ręki. Po chwili znalazł się w twoim wnętrzu. Teraz ty kontrolowałaś wasze ruchy, ty miałaś władzę. Chciałaś to wykorzystać w pełni. Jak tylko potrafiłaś. Z początku delikatnie, lekko. Z każdą chwilą pewniej, można byłoby powiedzieć, że porządniej. Poczułaś, że chłopakowi jest dobrze. Tobie również było. Zmęczona przeżyciami opadłaś na jego klatkę piersiową. Poczułaś pocałunek na czole. Wasze oddechy stopniowo uspokajały się.
- Jestem Jimin.
- A ja *...*
- Od dzisiaj jesteś moja...

wtorek, 13 maja 2014

[ALPHABAT- I:ota]

Dla Chennie K. ^^
Denerwuję się...
Mam nadzieję, że nie zawiodłam tym shotem.
Nie ma tytułu, ponieważ... nie mam pomysłu na niego T.T
Za błędy bardzo przepraszam, daj znać, czy się podobało ;)
---------------------------------------------
Zachęcam do komentowania, chcę zobaczyć, ile osób czyta moje wypociny! ^^
----------------------------------------------
Powracam po 2 tygodniach... przepraszam, ale w szkole miałam dużo sprawdzianów. Postaram się dodać w następny weekend kolejne zamówienie
-----------------------------------------------


Przeprowadzka. Niektórzy mówią, że nie ma nic prostszego w życiu. Rodzice nastoletniej Justyny również tak uważali. Jej rodzinka w ciągu 2 lat zmieniła miejsce zamieszkania już 4 razy- z Polski, gdzie się urodziła, do Kanady, do Finlandii, potem do Francji(tata został przeniesiony przez swojego szefa), a następnie do Włoszech, gdzie jej mama miała swoje korzenie. Tam mieszkali najdłużej. Zakochała się w Italii- kraju pełnym życia. Uwielbiała język włoski, więc była bardzo rozgadaną osobą.

Znienawidziła rodziców, kiedy oznajmili, że wracają do Polski. Jej złość nie była oparta na kraju(chociaż to również, bo to oznaczało że opuści "swój" kraj) ale do samego przenoszenia się. Dodatkowo, tutaj otworzyła się przed ludźmi- przed przyjazdem tutaj była bardzo cichą, opanowaną dziewczyną. Właściwie ta pierwsza cecha wykształciła się dzięki jej rodzicom, ale to również miało wpływ na jej charakter. Poznała tu dużo ciekawych osób, miała swoją paczkę.
- Ale nie, bo znowu musimy się przeprowadzić!- krzyknęła Justyna rzucając ramką z fotografią jej rodziców o ścianę. Założyła na siebie swoją ulubioną niebieską bluzę i zeszła na dół. Jej rodzicielka widząc ją w krótkich spodenkach, teraz ubierającą trampki, spytała:
- A ty gdzie? Która to godzina?
- Na spacer! Dochodzi 21, zegarka nie masz?- odpowiedziała ze zdenerwowaniem w głosie, którego nawet nie miała zamiaru ukryć.
- Justyna, wracaj!- krzyknęła za nią, ale dziewczyna tylko trzasnęła drzwiami. Z kieszeni spodenek wyciągnęła swoje białe słuchawki, po czym wkładając je do uszu dobiegły pierwsze dźwięki piosenki jej ulubionego zespołu.

Był środek wakacji, więc godzina 21 wcale nie była późną godziną, dlatego udało jej się zabrać paczkę w szybkim tempie. Spotkali się w samym środku Rzymu w kawiarence, w której obsługa znała już wszystkich jej przyjaciół łącznie z nią, więc nie było problemu z załatwieniem wolnego stolika.
- Co się stało, że nagle nas tak ściągnęłaś?
- I tak chodziliście po mieście.
- Justyna~ Coś z rodzicami?- spytała jej najlepsza przyjaciółka.
- Przeprowadzamy się- chłopcy zaksztusili się napojami, a dziewczyny wytrzeszczyły oczy.
- Ale... jak to?- dopytała przyjaciółka.
- Nie znam powodu dla którego musimy... KOLEJNY RAZ... się przeprowadzać, ale decyzja jest już podjęta- dziewczyna z trudem opanowała płacz.
- Ej, Justynka! Nie płacz!- powiedział Kamil obejmując ją. On również był polakiem, też miał włoskie korzenie. Dogadywała się z nim najlepiej. Teraz oparł brodę na jej włosach pozwalając się jej przytulić.
- Damy radę! W najlepszym wypadku polecimy za tobą!- przekonywał ją drugi kolega.
- A w najgorszym?- spytała zabierając głowę z klatki piersiowej Kamila.
- Um... w najgorszym... będziemy rozmawiać przez skajpaja.
- Skypa!- krzyknęli razem śmiejąc się.
Cieszyłaś się, że miałaś taką zwariowaną paczkę. W smutne dni pocieszaliście się nawzajem, a w te wesołe przeżywaliście kolejne przygody w stolicy.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...