W czwartkowe popołudnie, wybrałaś się na spacer. Postanowiłaś od razu wstąpić do STT(studio tańca towarzyskiego) aby uzyskać informacje o nauczycielu.
Lista nie była długa, więc bez problemu znalazłaś siebie na niej. Obok twojego nazwiska było inne- Park Jimin.
Podeszłaś do Pani z informacji zapytać się co nieco o twojego instruktora.
- Niestety nie wiem nic o nim, ponieważ zaczął u nas dopiero pracować. Jedyne co wiem, to to, że chciał żebym przygotowała mu dane jego ucznia-popatrzyłaś na biurko przy którym siedziała kobieta i zobaczyłaś swoje zdjęcie. Podniosłaś kartkę i zobaczyłaś przyklejone do niej kilka fotografii. Na nich nie był przedstawiony nikt inny, tylko... Ty. Każde było podpisane jakimś tekstem. To, na którym pisało na odwrocie "Trzeba zacząć nowy dzień, puszyste włosy walczą z porannymi podmuchami powietrza, a piękne oczy są gotowe do uwięzienia w sobie średnio 4 mężczyzn dziennie" ukazywało Ciebie wychodzącą z domu.
Byłaś zaskoczona, zdenerwowana, i jednocześnie.. zadowolona z tego, że ktoś tak o tobie twierdzi. Chwila chwila! Przecież ty go nie znasz! Może on jest panem w sile wieku i chce się odmłodzić "fizycznie" na stare lata?
- Przepraszam, w jakim wieku jest instruktor Park Jimin?
- Ma dwadzieścia dwa lata. Jest najmłodszym instruktorem- uśmiechnęła się do Ciebie, a następnie wyszukała coś w komputerze.
- Proszę, to jego numer.
Podziękowałaś i wyszłaś z tego miejsca zastanawiając się, czy ten kurs ma chociaż najmniejszy sens. Przecież to nie było normalne!
- H-halo?- usłyszałaś zaspany głos chłopaka niewiele starszego od Ciebie.
- Dzień dobry, ja chciałabym się z panem spotkać... jak najszybciej.
- Z kim mam przyjemność?- jego głos wydał Ci się pociągający. Wydał. Tylko wydał! Dobra, jednak taki jest...
- Jestem *...*, i jest pan ...- nie pozwolił Ci dokończyć.
- A to Ty!
- Przepraszam?
- Nie masz za co. Gdzie i kiedy?
- Proponowałabym tam, gdzie ma pan zamiar mnie czegoś nauczyć, jeszcze dziś.
- Propozycja przyjęta.
Rozłączył się.
Ubrałaś spodnie rurki, luźniejszą bluzkę oraz trampki. Przeczesałaś włosy, i już byłaś gotowa do wyjścia.
Szłaś pewnym krokiem, próbowałaś ogarnąć tą całą sytuację w myślach. Niestety, nie wyszło.
Kiedy weszłaś do budynku, było w nim ciemno. Pani, która jeszcze kilka godzin temu pomogła Ci, jedynie zostawiła kartkę na biurku, że musiała wyjść wcześniej z powodu choroby syna. Światło wpadało do pomieszczenia jedynie przez okno obok lady. Podeszłaś do tablicy, na której wisiała lista.
Obok twojego nazwiska pojawił się dodatkowy napis:
"Poszukaj sali numer 2"
Jak pisało, tak zrobiłaś. Nie wiedziałaś dlaczego. Wiedziałaś tylko, że z tą wiadomością ma coś wspólnego Park Jimin. Włączyłaś latarkę w telefonie. Kierowałaś źródłem światła po drzwiach. Zirytowałaś się tym, że im było bliżej do wejścia, tym numer był większy. Po 15 minutach chodzenia, na samym końcu korytarza, ujrzałaś wyczekiwaną dwójkę. Pod nią była przyklejona kartka.
"Zajęcia odbywają się codziennie, w godzinach od 14-17, wszelkie zmiany ogłosi nauczyciel do swojego ucznia. Zakochany Park Jimin"
Pod nią wisiała kolejna wiadomość:
"*...* jest piękną dziewczyną, polubiłem ją... Mam nadzieję, że ona również mnie polubi."
Zdenerwowałaś się. To było za dużo! Weszłaś do sali. Również było ciemno. Jedynie przez podłużne okno na samej górze wpadła smuga światła, która oświetliła lustra. Widziałaś się w nich. Wyczułaś czyjąś obecność.
- PARK JIMIN!- krzyknęłaś z całą swoją złością.
Odpowiedziała Ci cisza, a właściwie jakiś szmer w kącie sali. Byłaś tak zła, że podeszłaś tam patrząc dokładnie na każdy centymetr. Nic tam nie było...
- Jestem Jimin- odwróciłaś się szybko.
- Dlaczego ktoś mi robił zdjęcia przez ostatnie dni?
- Chciałem je mieć dla siebie.
- Niby po co?!- próbowałaś znaleźć jego twarz, niestety nie mogłaś jej namierzyć przez tą ciemność.
- Ja... Ty ... Ty mi się podobasz.
- Zaświecę światło- oznajmiłaś oschle i ruszyłaś przez całą salę w poszukiwaniu włącznika.
- Lepiej, żebyś tak zrobiła- wybuchnęłaś śmiechem, kiedy to usłyszałaś, jednocześnie poczułaś pod palcami włącznik. Jasno. Lustra, lampy, ściany w kolorze żółtym i ... pośladki chłopaka. Natychmiast wyłączyłaś światło i zsunęłaś się do podłogi chowając głowę w dłoniach.
- Mówiłem, żebyś mi uwierzyła!
Podnosi Cię do pionu i wpija gwałtownie w usta. Łapie za nadgarstki i przekłada je na swój kark. Czujesz gorącą skórę. Językiem pieści wnętrze ust, wydajesz z siebie cichy, pojedynczy jęk. Już dawno nikt nie robił tego tak... świetnie. Rozpina bluzę i rzuca ją na ziemię. Prawa ręka spoczywa na twojej szyi, lewa błądzi po plecach. Przestał. Nie wiedziałaś dlaczego. Po chwili poczułaś, jak łapie twój Top na wysokości bioder. Podnosi go tak, aby jego dłonie ocierały się o twoją skórę. Bluzka również wylądowała na podłodze, a jego usta powróciły do wcześniej wykonywanej czynności. Czułaś jego ABS przy swoim płaskim brzuchu. Oboje mieliście wysportowane ciała.
Teraz swoje pocałunki przeniósł na szyję. Jako że nie miał co zrobić z rękami, zaczął rozpinać Ci spodnie. Miałaś długie rurki, a on swoimi chłodnymi dłońmi ściągnął je od ud, aż po kostki. Wziął Cię na ręce i przenieśliście się na materac, który był w sali. Leżał na tobie całując twoje obojczyki, zaraz wracaj do szyi, a następnie pieścił usta. Poczułaś, że jego męskość jest "gotowa do działania". On również to wyczuł, nie miał zamiaru tego ignorować, bo po chwili pozbył się twojej górnej i dolnej bielizny. Teraz zarówno Ty, jak i On byliście zupełnie nadzy. Poczułaś go w sobie. Wszystko się zatrzymało. Rosnące napięcie w tobie było nie do wytrzymania. Zaczął się poruszać. Na początku- powoli, z czasem przyspieszał. Jego ręce były na wysokości twoich piersi, usta walczyły ze sobą. Wasze jęki podniecenia mieszały się ze sobą tworząc harmonię. Czułaś narastające ciepło w tobie. Po chwili fala gorąca zawładnęła twoim ciałem, czułaś, że chłopak napiął mocno swoje mięśnie. Położył się obok Ciebie. Leżeliście dosłownie 3 minuty, po czym Koreańczyk wziął Cię na ręce sprawiając, że klęczałaś nad nim. Spojrzałaś w jego ciemne oczy, w których teraz tańczyła smuga światłą wpadająca do pomieszczenia. Czekał na Ciebie. Na twój ruch. Mogłaś zrobić co chciałaś. Nachyliłaś się nad nim całując go w usta, bez zbędnych ceregieli wasze języki po chwili były już złączone. Wzięłaś jego członka do ręki. Po chwili znalazł się w twoim wnętrzu. Teraz ty kontrolowałaś wasze ruchy, ty miałaś władzę. Chciałaś to wykorzystać w pełni. Jak tylko potrafiłaś. Z początku delikatnie, lekko. Z każdą chwilą pewniej, można byłoby powiedzieć, że porządniej. Poczułaś, że chłopakowi jest dobrze. Tobie również było. Zmęczona przeżyciami opadłaś na jego klatkę piersiową. Poczułaś pocałunek na czole. Wasze oddechy stopniowo uspokajały się.
- Jestem Jimin.
- A ja *...*
- Od dzisiaj jesteś moja...