wtorek, 13 maja 2014

[ALPHABAT- I:ota]

Dla Chennie K. ^^
Denerwuję się...
Mam nadzieję, że nie zawiodłam tym shotem.
Nie ma tytułu, ponieważ... nie mam pomysłu na niego T.T
Za błędy bardzo przepraszam, daj znać, czy się podobało ;)
---------------------------------------------
Zachęcam do komentowania, chcę zobaczyć, ile osób czyta moje wypociny! ^^
----------------------------------------------
Powracam po 2 tygodniach... przepraszam, ale w szkole miałam dużo sprawdzianów. Postaram się dodać w następny weekend kolejne zamówienie
-----------------------------------------------


Przeprowadzka. Niektórzy mówią, że nie ma nic prostszego w życiu. Rodzice nastoletniej Justyny również tak uważali. Jej rodzinka w ciągu 2 lat zmieniła miejsce zamieszkania już 4 razy- z Polski, gdzie się urodziła, do Kanady, do Finlandii, potem do Francji(tata został przeniesiony przez swojego szefa), a następnie do Włoszech, gdzie jej mama miała swoje korzenie. Tam mieszkali najdłużej. Zakochała się w Italii- kraju pełnym życia. Uwielbiała język włoski, więc była bardzo rozgadaną osobą.

Znienawidziła rodziców, kiedy oznajmili, że wracają do Polski. Jej złość nie była oparta na kraju(chociaż to również, bo to oznaczało że opuści "swój" kraj) ale do samego przenoszenia się. Dodatkowo, tutaj otworzyła się przed ludźmi- przed przyjazdem tutaj była bardzo cichą, opanowaną dziewczyną. Właściwie ta pierwsza cecha wykształciła się dzięki jej rodzicom, ale to również miało wpływ na jej charakter. Poznała tu dużo ciekawych osób, miała swoją paczkę.
- Ale nie, bo znowu musimy się przeprowadzić!- krzyknęła Justyna rzucając ramką z fotografią jej rodziców o ścianę. Założyła na siebie swoją ulubioną niebieską bluzę i zeszła na dół. Jej rodzicielka widząc ją w krótkich spodenkach, teraz ubierającą trampki, spytała:
- A ty gdzie? Która to godzina?
- Na spacer! Dochodzi 21, zegarka nie masz?- odpowiedziała ze zdenerwowaniem w głosie, którego nawet nie miała zamiaru ukryć.
- Justyna, wracaj!- krzyknęła za nią, ale dziewczyna tylko trzasnęła drzwiami. Z kieszeni spodenek wyciągnęła swoje białe słuchawki, po czym wkładając je do uszu dobiegły pierwsze dźwięki piosenki jej ulubionego zespołu.

Był środek wakacji, więc godzina 21 wcale nie była późną godziną, dlatego udało jej się zabrać paczkę w szybkim tempie. Spotkali się w samym środku Rzymu w kawiarence, w której obsługa znała już wszystkich jej przyjaciół łącznie z nią, więc nie było problemu z załatwieniem wolnego stolika.
- Co się stało, że nagle nas tak ściągnęłaś?
- I tak chodziliście po mieście.
- Justyna~ Coś z rodzicami?- spytała jej najlepsza przyjaciółka.
- Przeprowadzamy się- chłopcy zaksztusili się napojami, a dziewczyny wytrzeszczyły oczy.
- Ale... jak to?- dopytała przyjaciółka.
- Nie znam powodu dla którego musimy... KOLEJNY RAZ... się przeprowadzać, ale decyzja jest już podjęta- dziewczyna z trudem opanowała płacz.
- Ej, Justynka! Nie płacz!- powiedział Kamil obejmując ją. On również był polakiem, też miał włoskie korzenie. Dogadywała się z nim najlepiej. Teraz oparł brodę na jej włosach pozwalając się jej przytulić.
- Damy radę! W najlepszym wypadku polecimy za tobą!- przekonywał ją drugi kolega.
- A w najgorszym?- spytała zabierając głowę z klatki piersiowej Kamila.
- Um... w najgorszym... będziemy rozmawiać przez skajpaja.
- Skypa!- krzyknęli razem śmiejąc się.
Cieszyłaś się, że miałaś taką zwariowaną paczkę. W smutne dni pocieszaliście się nawzajem, a w te wesołe przeżywaliście kolejne przygody w stolicy.

niedziela, 4 maja 2014

[Kim Hyun Joong] - Historia lubi się powtarzać


Dla: Partycja Chrustowska ♥
Za wszelkie błędy przepraszam.
Mam nadzieję że Ci się podoba! :3
-------------------------------------------
Chciałabym zaprosić Was na bloga ^^
----------------------------------------
Liczę na komentarze! :3
---------------------------------------------------


Mieszkałaś w Korei od dwóch miesięcy. To stosunkowo niedużo, ale Tobie ten czas wystarczył na zlokalizowanie miejsc takich jak sklepy czy parki. Utrzymywałaś się z pieniędzy zaoszczędzonych jeszcze w Polsce. W ich uzbieraniu pomogła Ci rodzina, jak i znajomi.

Ten tydzień nazwałaś swoim tygodniem. Uwielbiałaś deszczowe dni. Były dla Ciebie czasem wewnętrznego spokoju, harmonii- radości. Od poniedziałku padał deszcz. Dzisiaj był czwartek, wybrałaś się do sklepu, bo twoja lodówka zaczęła świecić pustkami, a właściwie to jedną wielką pustką. Wyszłaś z domu w swoim miętowym płaszczyku i żółtych kaloszach, trzymając w ręce swój tęczowy parasol.

Dochodziłaś już do skrzyżowania. Tylko ono dzieliło Cię od sklepu. Stanęłaś przy ulicy i czekałaś na odpowiednie światło. Kiedy ujrzałaś już kolor pozwalający na przejście, ruszyłaś w tamtą stronę. Byłaś zapatrzona na pasy namalowane na ulicy do momentu, w którym zostałaś oblana ogromną ilością wody.
O ironio! Dzień dobrze się zapowiada!- pomyślałaś obserwując swoje mokre spodnie. Popatrzyłaś na środek skrzyżowania z myślą, że ujrzysz tam sprawcę tego nieprzyjemnego zdarzenia, ale nie było tam żadnego pojazdu. Obróciłaś się i zobaczyłaś samochód. Typek za kierownicą patrzył się na Ciebie swoimi wielkimi oczyskami, które stały się jeszcze większe przez zdziwienie. Pokłonił Ci się i już go nie było- wcisnął gaz i zniknął za zakrętem. Cała sytuacja trwała dosłownie kilka minut, ale to nie zmienia faktu że była dziwna. Całkowicie przemoczona ruszyłaś szybkim krokiem do sklepu.

Kiedy weszłaś do sklepu pokłoniłaś się ekspedientce. Sprzedawczyni okazywała Ci sympatię od twoich pierwszych zakupów tutaj, zawsze uśmiechała widząc Cię wchodzącą. Wzięłaś koszyk i rozpoczęłaś pływanie w sporej ilości regałów. Pierwszym rzędem, do którego "wpłynęłaś" był dział z pieczywem. Zabrałaś się za pakowanie bułek do woreczka a następnie do koszyka.
Przechodziłaś do kolejnych działów. Na koniec zostawiłaś najprzyjemniejsze. Nadszedł czas na twoje ulubione produkty- słodycze! Podniosłaś koszyk i skierowałaś się do następnego regału. Gdy skręcałaś wpadłaś na innego klienta. Dziwne, wydawało Ci się, że oprócz Ciebie w markecie jest tylko miła pani przy kasie. Cóż... Wpadłaś na tą osobę z taką siłą, że z Waszych rąk wypadły koszyki. Po chwili poczułaś pod swoimi plecami zimną podłogę, a na sobie... ogromny ciężar. Otworzyłaś powoli oczy i zobaczyłaś twarz chłopaka. Albo mężczyzny. Właściwie to był męski chłopak- jego twarz była chłopięca, a zarazem taka dorosła. Sama nie wiedziałaś jak go opisać. Wyglądał na około 25 lat. Był to ten sam, który jeszcze chwilę temu patrzył się na Ciebie jak na kosmitkę po oblaniu Cię wodą z kałuży. Patrzyliście sobie w oczy. Miał w nich coś, co sprawiło, że nie mogłaś przestać w nie patrzeć i na pewno nie był to szok ze zderzenia.


środa, 30 kwietnia 2014

Krótka wiadomość!




Witajcie~
W ankiecie dotyczącej one shotów/ scenariuszy głos oddało 12 osób. Zamówień jest tylko 3, w tym jedno już wykonane... Zdaję sobie sprawę z tego, że nie piszę świetnie i doskonale, ale skoro tyle osób chciało shoty- to chyba o czymś świadczy xD
Przyjmę jeszcze 3 zamówienia(wiem to niedużo, ale w tym momencie tylko tyle jestem w stanie stworzyć. Przepraszam T.T), a potem przechodzę do kolejnego opowiadania wielorozdziałowego.
Jeżeli nie będzie nowych zamówień, wstawiam prolog do drugiego ff.
Trzymajcie się!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...